Przed tygodniem opublikowaliśmy artykuł pt. "Sztuczna inteligencja zastępuje aktorów". Obiecaliśmy dokończenie tematu, pisząc o różnym podejściu aktorów do tego problemu. Generalnie są oni oczywiście przeciwni zastępowaniu ich przez komputerowo wygenerowane obrazy. To zrozumiałe, choć znanym aktorom oferuje się duże pieniądze za zgodę na tworzenie i modyfikację scen z ich wizerunkiem.
Podpisania takiej zgody odmówił ostatnio Nicolas Cage. 62-letni aktor ujawnił ostatnio, że zażądał tego producent serialu "Spider Noir". Jest to produkcja firm Sony Pictures Television oraz Amazon MGM Studios. Cage ujawnił w tym miesiącu, że nie zgodził się na używanie AI w serialu, co prawdopodobnie kosztowało go utratę lukratywnej pracy. Mówiąc o Amazonie powiedział, że "prawdopodobnie nie będzie już pracował z tym studio, ale to jest OK".
Serial "Spider Noir" miał premierę w maju bieżącego roku i osiągnął wielki sukces. Agencja Nielsen podaje, że przez pierwsze sześć tygodni internetowego streamingu, oglądalność osiągnęła łącznie 2,6 miliarda minut. Serial otrzymał też 5 nagród Emmy oraz 11 nominacji do tej nagrody. To najlepszy pod tym względem film w tym roku wytwórni Amazon.
A jednak mimo tak wielkiego sukcesu, ogłoszono zakończenie serialu. "Spider Noir" ma mieć tylko jeden sezon, liczący 8 odcinków. To ogromne zaskoczenie, a nawet szok w branży. Oficjalnie powodem są zbyt wysokie koszty produkcji, ale można przypuszczać, że jest to raczej związane z odmową Nicolasa Cage'a udzielenia zgody na używanie AI.
Nicolas Cage zagrał główną rolę w serialu "Spider Noir".
Gra on główną rolę w serialu, więc kontynuacja bez niego byłaby radykalną zmianą. A producent najwyraźniej nie chciał ustąpić w sprawie zgody na AI, pomimo perspektywy ogromnych zysków. To zapewne rodzaj ostrzeżenia dla innych aktorów.
Twarde zaangażowanie producentów w AI przynosi efekty. Niektórzy aktorzy, w tym nawet znani, zgadzają się na wykorzystanie ich wizerunku czy tylko głosu przez AI. Brytyjski aktor Michael Caine udzielił licencji firmie dwóch Polaków ElevenLabs, o której pisaliśmy przed tygodniem w tekście "Sztuczna inteligencja zastępuje aktorów". Efektem jest audiobook "Odyssey", w którym słychać jego głos przez 13 godzin, choć sam aktor nie musiał wszystkiego czytać. Z kolei inny znany aktor Matthew Conaughey używa tej samej firmy do tworzenia hiszpańskiej wersji językowej swojej cotygodniowej broszurki.
Znamiennym przykładem jest aktor Morgan Freeman. Kiedyś był zaangażowanym przeciwnikiem klonowania jego charakterystycznego głosu. Podjął nawet działania prawne przeciwko nieautoryzowanemu wykorzystaniu jego głosu. Teraz jednak jest otwarty na współpracę z firmami AI.
Tak jak tydzień temu wspomnieliśmy, firmy AI mierzą się z licznymi pozwami sądowymi. Złożyło je już kilkadziesiąt osób prywatnych. O jednym z nich pisaliśmy w tekście "Skutki leczenia przez internet". Mężczyzna korzystający z ChatGPT twierdzi, że stracił zdrowie słuchając porad medycznych sztucznej inteligencji.
Teraz do sądu wystąpiły całe stany. Administracja 8 stanów - rządzonych zarówno przez republikanów jak i demokratów - pozwały wspólnie do sądu firmę OpenAI. Wskazują na powszechnie znany fakt, że jej produkt - ChatGPT chętnie zgadza się z użytkownikiem. Ma to zapewne zachęcić do jego używania i wzbudzić zaufanie. W pozwie zwraca się jednak uwagę, że to utwierdza użytkowników w złudzeniach i niebezpiecznych zachowaniach. Pomaga nawet w planowaniu użycia przemocy, w tym masowych strzelanin.
Stany skarżące się na ChatGPT żądają jego przeprogramowania. Uważają też, że jego producent łamie przepisy o bezpieczeństwie konsumentów i nie ostrzega ich przed szkodliwymi efektami jego użycia. Stany, które wniosły pozew do sądu znajdują się w różnych częściach USA. Są to: Arizona, Arkansas, Idaho, Iowa, Kansas, Montana, Nebraska, Wirginia Zachodnia.