We wczorajszym artykule "Sztuczna inteligencja zaatakowała" opisaliśmy przypadek niepożądanego działania programu stworzonego przez firmę OpenAI. Choć komentowany jest niekiedy jako samowolne działanie sztucznej inteligencji, która uwolniła się spod kontroli człowieka, w rzeczywistości chodziło o błąd ludzki. Programiści testujący działanie swojego dzieła w niewystarczający sposób zabezpieczyli środowisko testów.
Niewłaściwe obchodzenie się z programami opartymi na sztucznej inteligencji może dotyczyć nie tylko programistów, ale także użytkowników takich programów. Przykładem jest ponownie program firmy OpenAI, tym razem bardzo znany i powszechnie używany ChatGPT. Program udziela odpowiedzi na najróżniejsze pytania, korzystając z zasobów internetu. Z informacji znalezionych w sieci tworzy odpowiedzi, które przedstawia pytającemu.
Wiele osób traktuje treści generowane przez sztuczną inteligencję jako wiarygodne. Choć przy udzielanych odpowiedziach pojawia się zastrzeżenie, że mogą one być błędne, użytkownicy potrafią opierać swoje decyzje wyłącznie na nich. Tak robił Scott Winters z Florydy, który na własnej skórze przekonał się, że może to prowadzić do dramatycznych wręcz sytuacji.
Mężczyzna pozwał firmę OpenAI i jej szefa Sama Altmana za porady udzielane przez ChatGPT. Winters pytał sztuczną inteligencję o swój stan zdrowia, podając obserwowane u siebie objawy. Program odpowiedział mu m.in., że zawroty głowy i chroniczne zmęczenie "nie są czymś groźnym". W efekcie odradzał mu wizytę u lekarza.
Scott Winters słuchał programu przez kilka miesięcy w ubiegłym roku. Zwracał się do niego z różnymi problemami zdrowotnymi, przesyłając nawet wyniki badań i prześwietlenia rentgenowskiego. A ChatGPT "zdiagnozował" u niego w pewnym momencie neuropatię autonomiczną czyli zaburzenie pracy autonomicznego układu nerwowego, który kontroluje m.in. ciśnienie krwi, tętno i trawienie. I przedstawił mu nawet plan leczenia.
Trzeba pamiętać, że sztuczna inteligencja jest tylko tak "mądra", jak to, co znajdzie w internecie. A takie informacje nie zawsze są rzetelne.
Leczenie przez sztuczną inteligencję zaprowadziło mężczyznę na oddział intensywnej terapii w szpitalu. Jego ślepa wiara w porady z interentu może dziwić, ale Scott Winters twierdzi, że był tak manipulowany przez ChatGPT, że program używał nawet odniesień religijnych, jako że Winters jest pastorem.
Czując się poszkodowanym, wniósł pozew do sądu. Żąda nie tylko odszkodowania za utratę zdrowia i dodatkowej kary pieniężnej dla firmy OpenAI. Wnosi też o zablokowanie udzielania porad medycznych przez ChatGPT, bez wyraźnego informowania, że mogą one być groźne dla zdrowia. Prosi sąd o zablokowanie wszelkich działań OpenAI związanych z medycyną, dopóki nie zostaną one ocenione przez niezależnych ekspertów jako bezpieczne.
Sądowe zabezpieczenie miałoby dotyczyć także ChatGPT Health. To nowa wersja progamu, wprowadzona w styczniu br., dedykowana właśnie sprawom zdrowia. Internetowa strona programu zapewnia, że został on "zaprojektowany w ścisłej współpracy z lekarzami". To może utwierdzać użytkowników w przekonaniu, że udzielane przez program porady są tak samo wiarygodne, jak te uzyskane u lekarza. Choć opis ChatGPT Health zaznacza jednocześnie, że ma on "wspierać, nie zastępować opiekę lekarską".
Scott Winters twierdzi, że wszelkie zastosowane zabezpieczenia w jego przypadku nie zadziałały. I zapewne dotyczy to nie tylko jego. Firma OpenAI ma wiele różnych spraw sądowych, w których zarzuca się jej programowi poważny i negatywny wpływ na ludzi. Wśród zarzutów było m.in. powodowanie przywidzeń, a nawet doprowadzanie do samobójstw, w tym także nastolatków.
OpenAI jak dotąd skutecznie broni się w sądach. Ale problem wiary, że sztuczna inteligencja wystarcza do właściwej diagnozy, pozostaje. Badanie Uniwersytetu Pennsylwanii pokazało w ubiegłym roku, że 8 na 10 dorosłych Amerykanów szuka porad zdrowotnych w internecie. O ile szukanie informacji nie jest złe, niepokojący jest fakt, że 63% badanych uważa diagnozę postawioną przez sztuczną inteligencję za rzetelną.
Problem ma wielką skalę. Nawet OpenAI przyznaje, że kwestia zdrowia "jest już jednym z najpowszechniejszych sposobów używania przez ludzi ChatGPT". Firma podaje, że pytania o zdrowie zadają temu programowi w każym tygodniu "setki milionów ludzi".