Już 100 miliardów dolarów administracja prezydenta Donalda Trumpa zwróciła importerom, którzy zapłacili podwyższone cła. Cła te wymusiły na importerach podwyższenie cen, które zapłacili ich klienci. Jednak zwrócone pieniądze nie trafiają z powrotem do klientów.
Niemal w całości zatrzymają je firmy importujące towary, w tym ponad 2000 korporacji, które już otrzymały zwrot ceł lub ich części. Firma Apple dostała 2,2 miliarda dolarów. Amazon otrzymał 600 milionów. Zwrot dla Nike wyniósł 300 milionów. Potężna refundacja dotyczy właściwie wszystkich dużych sieci sklepów, takich jak Walmart czy Costco. Ich klienci nie dostaną jednak żadnych czeków.
Przypomnijmy, że zwrot pobranych ceł nakazał w lutym br. Sąd Najwyższy USA. Uznał bowiem, że cła nałożone zostały nielegalnie. Prezydent Trump powołał się na prawo International Emergency Economic Powers Act, które nie miało zastosowania w obecnej sytuacji. Sąd nakazał zwrot pieniędzy z pobranych ceł na podstawie IEEPA, co oznacza kwotę 166 miliardów dolarów.
Urząd pobierający cła, Customs and Border Protection (CBP) utworzył specjalny portal, na którym importerzy zgłaszają się po zwrot pieniędzy. Musi też składać przed sądem raporty o postępach w wypłacaniu pieniędzy. W miniony wtorek złożył kolejny raport, z którego wynika, że wypłacił już 100 miliardów dolarów.
Według danych na koniec lipca, po pieniądze zgłosiło się już 252.496 importerów. Zatwierdzono do tego czasu zwrot dla 178.213 z nich. Do wypełnienia sądowego nakazu daleka droga. Do zwrotów kwalifikuje się jeszcze 330 tysięcy importerów, którzy zostali ocleni na 53 milionach transportów z zagranicy.
Agencja Customs and Border Protection stworzyła portal dla firm do zgłaszania się po zwrot zapłaconych ceł.
Prywatne osoby, które kupowały towary po wyższych cenach przez nałożone cła, nie mają żadnej drogi administracyjnej do upomnienia się o zwrot pieniędzy. Zresztą i tak niemożliwe jest dokładne stwierdzenie, na ile wyższe ceny odzwierciedlały nielegalnie nałożone cła. Prezydent Trump nałożył szereg różnych ceł, wielokrotnie zmieniając ich wysokość. Firmy przynajmniej częściowo starały się przyjąć na siebie wyższe koszty importu, aby nie podwyższać cen drastycznie i przeczekać okres nałożonych ceł.
Duże firmy starają się przekonywać, że chcą jednak przekazać zwrócone pieniądze swoim klientom. Szef finansów Amazona, czyli CFO Brian Olsavsky zapowiedział w ubiegłym tygodniu zwrot pieniędzy dla niektórych klientów. "Określiliśmy ograniczoną grupę okoliczności, gdzie możemy prześledzić pewne opłaty importowe, które przenieśliśmy na klientów" - stwierdził. "I gdy otrzymamy te zwroty, będziemy sami kontaktować się z tymi klientami i automatycznie wystawiać im zwroty" - dodał CFO Amazona. Firma nie ujawniła jednak, o jakie "okoliczności" chodzi ani jak dużej grupy klientów czy kwoty to dotyczy.
Również szef Costco, czyli CEO Roland Vachris zapowiedział zwroty w bardzo enigmatyczny sposób. Stwierdził, że jego firma zamierza "zwrócić naszym członkom [klientom posiadającym karty członkowskie, umożliwiające zakupy w sklepach Costco] w jakiejś formie część ceł, które przenieśliśmy na nich". To jednak wcale nie musi oznaczać jakichś wypłat. Wcześniej Vachris mówił, że zwrot może polegać na niższych cenach, jakie są ustalane w Costco.
Podobnym językiem posługują się inne firmy, jak Walmart czy BJ's. Zapewniają, że zwrot pieniędzy z ceł posłuży obniżaniu cen. Tymczasem szef Apple, CEO Tim Cook wyjaśnił, że jego firma użyje otrzymane fundusze w celu rozszerzenia produkcji w Stanach Zjednoczonych.
Eksperci zwracają uwagę, że poza symbolicznymi gestami, trudno spodziewać się, że firmy przekażą jakieś fundusze dla swoich klientów. Otrzymany zwrot posłuży im raczej przetrwać trudny okres wojny w Iranie. Ceny energii i benzyny są bardzo wysokie, co podwyższa koszt produkcji, magazynowania i dystrybucji. Nawet sekretarz skarbu Scott Bessent przyznał jeszcze przed rozpoczęciem akcji zwracania pieniędzy, że zostaną one w firmach i nie trafią do klientów. "Mam przeczucie, że Amerykanie ich nie zobaczą" - powiedział Bessent.
Według organizacji Tax Foundation, przeciętna rodzina zapłaciła za cła wliczone w cenę różnych produktów średnio 1000 dolarów. Obliczenie dotyczy tylko ubiegłego roku, a różne cła obowiązują do dzisiaj, wprowadzone przez prezydenta Trumpa w oparciu o inne przepisy, niż te, które zakwestionował Sąd Najwyższy. Pisaliśmy o tym niedawno w artykule "Nie ma końca ceł".