O małżeństwach w Stanach Zjednoczonych mówi się powszechnie, że połowa z nich kończy się rozwodem. Tak bowiem pokazywały różne statystyki. Jednak według aktualnych danych, to nie 50% małżeństw kończy się rozwodem, ale około 40%. I spadkowy trend obserwowany jest od wielu lat. To oczywiście dobra wiadomość. Ale powody, które powodują ten spadkowy trend wcale nie napawają optymizmem.
Dane dotyczące liczby zawieranych małżeństw oraz liczby rozwodów gromadzi Centers for Disease Control and Prevention (CDC), a dokładniej oddział tej agencji o nazwie National Center for Health Statistics. Najnowsze dane dotyczą roku 2024 i obejmują 45 stanów oraz Dystrykt Kolumbii. Liczba zawartych małżeństw wyniosła wówczas 2.041.926. W przeliczeniu na 1000 mieszkańców jest to 6,1 osób, które wzięły w 2024 roku ślub.
Liczba zarejstrowanych w tym samym czasie rozwodów to 672.502. W stosunku do liczby zawartych małżeństw jest to niemal 40%. Natomiast w przeliczeniu na 1000 mieszkańców jest to 2,4 rozwodów. Należy podkreślić, że jest to najniższy współczynik od lat 70-tych. Ale na tym dobre wiadomości się kończą.
Inne statystyki pokazują bowiem, skąd się bierze malejący odsetek rozwodów. Eksperci wskazują przede wszystkim na spadającą liczbę małżeństw. Ślub biorą pary, które są naprawdę do siebie przekonane. Dzięki temu, jak już są małżeństwem, rzadziej się rozstają.
Ślub to wzruszający moment. Ale wiele par płacze również z powodu rozwodu.
Poważne podejście do małżeństwa jest oczywiście pozytywne, ale oznacza znacznie mniejszą liczbę małżeństw. O ile ich liczba na 1000 mieszkańców wynosi obecnie 6,1, to w roku 2000 wynosiła 8,2, a więc była o jedną trzecią większa.
Ponadto ślub biorą osoby coraz starsze. Robią to, gdy są już pewni swego partnera. Ich decyzja jest dojrzalsza, więc rzadziej okazuje się błędna. Ale efektem ubocznym jest mniej rodzących się dzieci. Nawet jeżeli dla takiej pary nie jest za późno na pierwsze dziecko, częściej kończy się na jednym dziecku. Mediana wieku, w którym mężczyzna w USA bierze ślub (po raz pierwszy) to 30,8 lat. W przypadku kobiet jest to 28,4 lat.
Do rozwodów dochodzi z wielu różnych powodów. Jest to badane przez statystyków, socjologów, terapeutów i naukowców innych dziedzin. Dość nietypową analizę statystyk rozwodowych przeprowadził Institute for Family Studies. Podliczano liczbę rozwodów, uwzględniając przy tym zmianę nazwiska w związku z zawartym małżeństwem. Tradycyjnie większość kobiet przyjmuje w tym momencie nazwisko męża, choć czasem zdarza się też, że to mąż przyjmie nazwisko żony.
Badanie wykazało, że pary, które nie mają ujednoliconego nazwiska, rozwodzą się częściej. A nawet znacznie częściej, bo rozwodów w tej grupie jest aż o 50% więcej niż wśród par o wspólnym nazwisku. W dodatku do rozwodów dochodzi wyraźnie wcześniej. Małżeństwa o różnych nazwiskach wypełniają papiery rozwodowe już po 8-10 latach. Małżeństwa o wspólnym nazwisku rozstają się średnio po 12 latach.
Badacze tłumaczą, że sam fakt przyjęcia lub nie nazwiska męża czy żony nie determinuje tego, czy do rozwodu dojdzie. Jest tylko jednym z wielu elementów, które małżonkowie mają wspólne. Osoby, które mają tych wspólnych elementów więcej, jak np. wspólne zainteresowania, podobne zarobki czy poziom wykształcenia, statystycznie rzadziej się rozstają. Ale są oczywiście pary, które różnią się od siebie pod wieloma względami, w tym także nazwiskiem, i są w szczęśliwym związku przez całe życie.
Statystyki pokazują, że pozostawanie przy swoim nazwisku jest coraz częstsze. Obecnie tylko trzy czwarte zawieranych małżeństw ujednolica swoje nazwisko. Wśród młodych ludzi jest to rzadsze niż dawniej. Wśród kobiet, które mają dziś ponad 50 lat, aż 86% przyjęło nazwisko męża. W przypadku mężatek poniżej 29 lat, tylko 74% zmieniło nazwisko po ślubie.