Walka z imigracją ważniejsza niż z narkotykami

Stany Zjednoczone od wielu dekad prowadzą intensywną wojnę z narkotykami, przemycanymi tu głównie przez granicę z Meksykiem. Słyszymy wciąż o kolejnych przejęciach dużych partii tego nielegalnego towaru i aresztowaniach przemytników. Dochodzi jednak także do porażek amerykańskich służb. Dziennik "Los Angeles Times" opisał historię jednej z takich porażek, która wynikła z braku konsekwencji i koordynacji różnych służb.

Jej głównym bohaterem jest Javier Hernandez, który został aresztowany w 2015 roku. Był uzależniony od narkotyków i zarabiał na nie w nielegalny sposób. Inny narkoman poprosił go o pomoc przy demontażu skrytek w samochodzie, którym z Meksyku miały przyjechać 22 funty metaamfetaminy. We dwóch udali się do domu trzeciego mężczyzny, w garażu którego miało odbyć się wydobywanie z auta narkotyków.

Samochód z narkotykami rzeczywiście przyjechał, ale agencja Drug Enforcement Administration (DEA) kontrolowała już ten przemyt. Za kierownicą siedziała osoba, która współpracowała z władzami. Po przyjeździe auta z Meksyku agenci wkroczyli do garażu i aresztowali trzech przemytników.

Ich skazanie okazało się jednak trudne. Okazało się, że gdy agenci weszli do garażu, z samochodu nie wyciągnięto jeszcze narkotyków. Nikt nie miał więc ich fizycznie w posiadaniu. Nawet właściciel domu wytłumaczył się, że zgodził się jedynie udostępnić koledze garaż w celu naprawy auta, a o narkotykach nic nie wiedział. Sądzenie go za jedynie obecność narkotyków w domu skończyłoby się w najlepszym wypadku symbolicznym wyrokiem.

Narkotyki odkryte przez agentów w progach samochodu.


Agentom udało się jednak namówić Javiera Hernandeza do zawarcia układu. W zamian za wolność zgodził się obciążyć dwóch pozostałych przemytników i przyznać, że wiedzieli o narkotykach. I co najważniejsze, że były one przeznaczone do dystrybucji, za co grożą już poważne kary.

Toczący się proces zakończył się jednak niedawno fiaskiem. Javier Hernandez nie ugiął się pod groźbami przestępców wobec niego i jego rodziny (tak naprawdę nazywa się inaczej, ale dla jego bezpieczeństwa, "Los Angeles Times" nie użył jego prawdziwego nazwiska).

Wieloletnie dochodzenie i sądowe oskarżenie zniweczyli... funkcjonariusze innej agencji federalnej. Hernandeza zatrzymali agenci Immigration and Customs Enforcement (ICE). Deportowali go, nie konsultując się nawet z DEA czy sądem prowadzącym sprawę, w której Javier Hernandez był kluczowym świadkiem.

Wobec nieobecności na procesie osoby, która miała potwierdzić przed sądem winę przemytników, obydwaj przestępcy zostali uniewinnieni. To tylko jeden z negatywnych efektów nieodpowiedzialnego działania ICE. Los Hernandeza w Meksyku, jako donosiciela, wydaje się być przesądzony. A inni przestępcy rozważający współpracę z amerykańskimi władzami już wiedzą, że zawarty z nimi układ może oznaczać śmierć.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!