Toyota jedzie do USA

Toyota ogłosiła przeniesienie części produkcji swoich samochodów z Meksyku do Stanów Zjednoczonych. Prezydent Donald Trump uznał to za pozytywny znak, że cła które wprowdził przynoszą skutek. Nakładając dodatkowe obciążenie na importowane produkty podkreślał, że spowoduje to wsparcie rodzimej produkcji i przenoszenie jej do USA, aby uniknąć płacenia ceł.

Toyota przyznaje, że odczuwa działanie ceł, ale swoją ostatnią decyzję tłumaczy "wielodekadową decyzją w oparciu o szersze strategiczne cele". Przeniesienie produkcji dotyczy tylko jednego modelu tej marki, pickupa Tacoma. W dodatku chodzi tylko o połowę produkcji, bo jej połowa będzie kontynuowana w Meksyku.

Nawet tak ograniczone przesunięcie produkcji do USA jest raczej wyjątkiem niż przykładem, że cła działają. Budowa nowych fabryk w USA jest przedsięwzięciem na wiele lat. Polityka zmienia się obecnie bardzo szybko, więc robienie dużych inwestycji na podstawie świeżo zmienionych przepisów jest bardzo ryzykowne. Firmy chcą przeczekać niepewne czasy i wolą płacić cła niż decydować się na ogromne wydatki na budowę fabryk, co może zwrócić się dopiero po wielu latach.

Przeniesienie produkcji samochodów do USA dotyczy na razie tylko pojedynczych przypadków. W dodatku nie powstają dzięki temu nowe fabryki, bo przenoszona z zagranicy produkcja trafia do już istniejących zakładów. Toyota Tacoma będzie produkowana w fabryce w San Antonio, gdzie powstaje już duży pickup Tundra oraz SUV Sequoia.

Toyota Tacoma będzie teraz częściowo składana w San Antonio w Teksasie.


Podobnie jest w przypadku General Motors, który w ubiegłym roku zapowiedział przeniesienie produkcji dwóch modeli SUV z Meksyku do USA. Samochody te będą produkowane w istniejących już zakładach GM w Kansas oraz w Tennessee. Tam też ma powstawać jakiś zupełnie nowy model. Bo pod wpływem ceł, koncern zdecydował o zakończeniu produkcji SUV-a marki Buick, wytwarzanego w Chinach, i potrzebny jest jego zamiennik.

Znamienny jest fakt, że dodanie nowych modeli w fabrykach w Kansas i Tennessee wcale nie powiększy wielkości produkcji amerykańskich fabryk. Miejsce w nich zwolniło się bowiem przez inne działania administracji Trumpa, wspieranej przez republikanów w Kongresie.

General Motors wycofało się bowiem z inwestowania w samochody elektryczne po zakończeniu federalnych programów wspierających nabywców takich pojazdów.

Sprzedaż samochodów elektrycznych (EV) spadła po zakończeniu tych programów z końcem trzeciego kwartału ub.r. Ale w tym roku sprzedaż już znowu rośnie, zapewne ze względu na wzrost ceny benzyny. W drugim kwartale br. sprzedano 247 tysięcy aut EV, prawie 15% więcej niż w kwartale pierwszym. Również sprzedaż wszystkich samochodów ma się dobrze. Jest obecnie wyższa o 2% niż przed rokiem, choć średnia cena sprzedawanego nowego samochodu przekroczyła już 50 tysięcy dolarów.

Cła zmuszają do podwyżek cen, za co płacą klienci, ale cła uderzają też w koncerny samochodowe. Toyota zapłaciła w ubiegłym roku fiskalnym 8,4 miliarda dolarów w cłach, zamieniając jej dochody w Ameryce Północnej na straty. General Motors zapłacił 3,1 mld, a Ford 1 mld dolarów. To oznacza straty dla inwestorów - zarówno indywidualnych posiadaczy akcji jak i na przykład funduszy emerytalnych.

Nie oznacza jednak słabszego zainteresowania samochodami z importu. Sprzedaż aut, które przywieziono do USA z zagranicy spadła minimalnie. Firma Mobility Global podaje, że odsetek aut importowanych zmniejszył się z 47,7% w 2024 roku do 46,0% w roku ubiegłym.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!