Podatki tylko dla milionerów

Wśród 50 stanów USA, dziewięć nie pobiera stanowego podatku od dochodu. Ich budżet opiera się na podatkach od korporacji, od sprzedaży (sales tax) i innych. Mieszkańcy muszą oczywiście płacić podatki federalne, które są znacznie wyższe od stanowych. Ale dla osób o znacznych dochodach, brak konieczności zapłacenia nawet kilku procent podatku stanowego oznacza duże oszczędności.

Jednym z dziewięciu stanów bez stanowego podatku dochodowego jest Waszyngton. Stanowe władze zdecydowały jednak właśnie o częściowym odejściu od takiego rozwiązania. Tamtejszy kongres przyjął ustawę, która od 2029 roku nakłada na mieszkańców stanowy podatek od dochodów powyżej 1 miliona dolarów. Pierwszy zarobiony milion pozostaje nieopodatkowany, ale od rocznych dochodów powyżej miliona trzeba będzie zapłacić 9,9% podatku. Dla osób, które zarabiają kilka milionów, będzie to dodatkowy koszt rzędu kilkuset tysięcy dolarów.

W izbie niższej stanowego kongresu ustawę próbowali zablokować republikanie. Mając w nim mniejszość, zgłaszali kolejne poprawki i przeciągali debatę, aby została zakończona bez głosowania. Zwolennicy ustawy byli jednak równie zdeterminowani. Rozpatrzono łącznie 81 poprawek, a debata trwała bez przerwy aż 25 godzin. Dotychczasowa najdłuższa debata w kongresie Waszyngtonu trwała dziewięć godzin.

Ostatecznie ustawę przyjęto stosunkiem głosów 52-46. W senacie nie było już chęci do podobnego przeciągania debaty i ustawa przeszła dość szybko stosunkiem głosów 27-21.

Zwolennicy wprowadzenia podatku dochodowego w Waszyngtonie wskazują, że struktura podatkowa stanu pozostaje niezmieniona od stulecia. Zbudowana została na początku XX wieku, gdy gospodarka stanu opierała się na rolnictwie, przemyśle drzewnym i spedycji. Obecnie stan jest siedzibą potężnych firm, jak Microsoft, Amazon i Boeing. Struktura podatkowa Waszyngtonu, opierająca się na podatkach innych niż dochodowy, należy do najbardziej regresywnych w kraju. Jeden procent najlepiej zarabiających płaci tu efektywnie tylko 4,1% swoich dochodów w różnych podatkach. Natomiast 20% najsłabiej zarabiających, wydaje na podatki aż 13,8%.

W efekcie budżet stanu ma problemy. W ciągu następnych czterech lat przywidywany jest deficyt na poziomie 10-12 miliardów dolarów. Podatek nakładany na milionerów ma dotyczyć tylko 21 tysięcy spośród 8 milionów mieszkańców. Ma jednak przynieść 3,5-4 miliardy dolarów dochodu rocznie.

Nie jest to jednak wcale pewne. Władze stanowe już raz przegłosowały wprowdzenie podatku dochodowego. Było to w 1932 roku, tuż po Wielkim Kryzysie. Choć politycy gremialnie poparli ustawę ratującą stanowy budżet, została ona unieważniona przez stanowy Sąd Najwyższy. Z technicznych przyczyn uznał ją za niezgodną ze stanową konstytucją. Teraz też istnieją obawy, czy Sąd Najwyższy nie zrobi tego samego.

Drugim powodem, dla którego dochody z nowego podatku mogą okazać się niższe, jest reakcja samych milionerów. Przeniesienie swojej rezydencji podatkowej do innego stanu nie jest wielkim problemem. Dla osób zarabiających miliony może być bardzo opłacalne. Zresztą nie chodzi tylko o podatki od dochodu, ale także szereg innych podatków.

Jeff Bezos otworzył na terenie kwatery głównej Amazona w Seattle niezwykłą przestrzeń biurową połączoną z ogrodem botanicznym. Ale sam wyprowadził się ze stanu Waszyngton. I dobrze na tym zarobił.


Pokazał to przykład założyciela firmy Amazon Jeffa Bezosa. W 2023 roku przeprowadził się z Waszyngtonu do Miami na Florydzie. W następnym roku sprzedał 50 milionów akcji Amazona. Zysk z takiej operacji jest opodatkowany, ale dzięki przeprowadzce na Florydę, Bezos zaoszczędził aż 610 milionów dolarów. W całym 2024 roku, stan Waszyngton stracił 954 miliony dolarów na płaconych przez niego podatkach.

Niemal natychmiast po przegłosowaniu podatku dla milionerów w Waszyngtonie, swoją wyprowadzkę z Seattle ogłosił Howard Schultz. To założyciel sieci Starbucks, którego majątek ocenia się na 6,6 miliarda dolarów. Schultz nie powiedział wprost, że powodem jest nowy podatek, ale z pewnością zaoszczędzi więcej niż 44 miliony dolarów, które wydał na penthouse w Miami.

Nakładanie podatków na milionerów nie jest więc oczywistym zyskiem. Ale proponuje to wielu polityków w całym kraju, choć w różnej formie. W Kalifornii pod referendum ma być poddana propozycja podatku nałożonego na osoby o majątku wyższym niż 1 miliard dolarów. Ale ma być to tylko jednorazowe pobranie takiego podatku. Ma on jednak wynosić aż 5%, co miałoby przynieść aż 100 miliardów dolarów jednorazowego dochodu.

Demokratyczny senator USA Bernie Sanders, który sam określa się socjalistą, chce dodatkowego opodatkowania miliarderów w całym kraju. Wraz z innym członkiem frakcji socjalistów, kongresmanem Ro Khanną z Kalifornii, zaproponował ustawę o nazwie Make Billionaires Pay Their Fair Share Act. Miałaby ona nałożyć na 938 miliarderów w USA podatek w wysokości 5%. Przez pierwszą dekadę ma według Sandersa przynieść łączny dochód 4,4 biliona dolarów. Pomysł może się Amerykanom spodobać, bo w pierwszym roku pieniądze byłyby przeznaczone na wypisanie czeków w wysokości 3000 dolarów dla wszystkich rodzin w USA o dochodach do 150 tysięcy dolarów rocznie.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!