Jednak wojna z Iranem?

Ponownie doszło do wymiany ognia pomiędzy Iranem i Stanami Zjednoczonymi, pomimo zawartego 17 czerwca porozumienia pomiędzy tymi krajami. Najpierw doszło do uderzenia Iranu w tankowiec, na którym wybuchł pożar. Statek przewoził katarski gaz naturalny, używając przejścia przez Cieśninę Ormuz w pobliżu wybrzeża Omanu.

Zgodnie z porozumieniem, statki miały przepływać przez Cieśninę przez 60 dni, a więc okres, przez który Iran i USA miały wypracować trwały układ. Teheran zapowiedział, że po tym okresie będzie sobie uzurpował prawo do pobierania opłat od statków przepływających przez Ormuz, choć są to wody międzynarodowe. Stwierdził też, że już teraz statki mają korzystać z trasy u jego wybrzeży, gdzie może je kontrolować.

Trafiony tankowiec płynął inną trasą, wzdłuż wybrzeża Omanu, którego niewielka enklawa - otoczona terytorium Zjednoczonych Emiratów Arabskich - leży po drugiej stronie Cieśniny Ormuz (główna część Omanu leży już poza Cieśniną, nad Zatoką Omańską, prowadzącą na Morze Arabskie, część Oceanu Indyjskiego).

Irańska telewizja państwowa stwierdziła, że atak nastąpił po zignorowaniu przez statek ostrzeżeń. Nie podała jednak informacji, że to Iran dokonał ataku. Uszkodzone zostały jeszcze dwa inne statki, płynące tą samą trasą.

Tankowiec Al Rekayyat przewożący LNG - taki jak ten na zdjęciu katarski statek Milaha Quatar - został trafiony irańską rakietą.


W reakcji na uderzenie w statki, Stany Zjednoczone zawiesiły zezwolenie na eksport irańskiej ropy naftowej. Zezwolenie było częścią porozumienia i oznaczało zawieszenie wieloletniego embarga na irańską ropę. Teheran od dawna był podejrzewany o sprzedaż ropy do Chin, poniżej rynkowej ceny. Teraz mógł jednak upłynniać ją na otwartym rynku i otrzymywać za nią pełną cenę.

Po ogłoszeniu zawieszenia zezwolenia na eksport ropy, Stany Zjednoczone dokonały też ataku militarnego. Uderzyły w ponad 80 celów, z częgo większość stanowiły małe łodzie, którymi Iran atakował cele na wodzie. Pozostałe obiekty amerykańskiego ataku to radary oraz systemy obrony powietrznej. Irańska telewizja podała, że do wybuchów doszło także w mieście Bushehr, gdzie znajduje się irańska elektrownia atomowa.

W odpowiedzi na ataki Amerykanów, odpowiedzieli z kolei Irańczycy. Uderzyli w Bahrajn oraz Kuwejt, gdzie Stany Zjednoczone mają swoje bazy wojskowe. Wszystko to dzieje się w czasie wielodniowego pogrzebu poprzedniego przywódcy duchowego Iranu. Ajatollah Ali Chamenei został zabity 28 lutego br., w pierwszym dniu ataków USA i Izraela na Iran. Czas pogrzebu miał być okresem spokoju, choć uczestnicy pogrzebu wzywali do zabicia prezydenta USA. Po zakończeniu pogrzebu, mającego trwać do czwartku 9 lipca, rozpocząć się miały negocjacje w sprawie trwałego układu między Iranem i USA.

O sytuację z Iranem zapytany został prezydent Donald Trump, który przebywał w tureckiej stolicy Ankarze na szczycie NATO. "Jak dla mnie, to koniec" - stwierdził Trump. W dłuższej wypowiedzi niezwykle ostro wyzywał Irańczyków, nazywając ich "cuckoo" (stukniętymi) i "scum" (szumowinami).

Zapytany jednak o ewentualne dalsze rozmowy z Iranem, wskazywał na swoich negocjatorów, którymi są Steve Witkoff i zięć Trumpa Jared Kushner. Powiedział, że mogą dalej rozmawiać "jeżeli chcą". Ale jego zdaniem, "tracą swój czas".

Po ostatnich wydarzeniach znów wzrosła cena ropy naftowej. Teksański gatunek ropy WTI kosztował 68,5 dolara w poniedziałek, przekroczył granicę 70 dolarów we wtorek, a po wypowiedzi prezydenta Trumpa wzrósł jeszcze o 5%. W środę rano cena doszła już do 75 dolarów.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!