Mecz Stanów Zjednoczonych z Belgią w ramach mistrzostw świata w piłce nożnej wzbudził kontrowersje zanim się jeszcze zaczął. Amerykanie pokonali drużynę Bośni i Hercegowiny w poprzedniej rundzie i awansowali do rundy, w której rywalizuje 16 drużyn o wejście do ćwierćfinału. Ale w 64. minucie tamtego meczu, najlepszy strzelec USA Folarin Balogun otrzymał czerwoną kartkę. A to automatycznie eliminuje zawodnika z udziału w następnym meczu. W tym przypadku, chodzi o mecz z Belgią.
W niedzielę 5 lipca, dziennik "The New York Times" podał jednak informację, że z prezydentem światowej federacji FIFA Gianni Infantino rozmawiał prezydent USA Donald Trump. I przekonał go, aby kwestię wykluczenia Baloguna z meczu rozpatrzeć jeszcze raz. FIFA rzeczywiście ogłosiła, że "implementacja automatycznego zawieszenia na mecz zawodnika USA Folarina Baloguna jest zawieszona na okres jednego roku".
FIFA powołała się przy tym na Artykuł 27 Kodeksu Dyscyplinarnego FIFA. Pozwala on Komisji Dyscyplinarnej FIFA na cofnięcie wcześniejszej kary dyscyplinarnej. Królewskie Belgijskie Stowarzyszenie Piłkarskie wytknęło jednak federacji, że Artykuł 66.4 tego samego Kodeksu mówi wyraźnie, że czerwona kartka skutkuje wykluczeniem z następnego meczu w sposób automatyczny.
Niezależnie od tego, wskazuje na Regulacje Zawodów Mistrzostw Świata FIFA 2026. Tam artykuł 10.5 stwierdza również, że po otrzymaniu czerwonej kartki, zawodnik automatycznie otrzymuje karę i nie może grać w następnym meczu. Trener Belgów skomentował decyzję FIFA stwierdzeniem, iż "nie wiedział, że na mistrzostwach świata 5 lipca to właściwie 1 kwietnia. To prima aprilis".
Folarin Balogun (na fot. u góry) dostał czerwoną kartkę, ale FIFA nieoczekiwanie darowała mu karę.
Belgowie zwracają uwagę, że kara wykluczenia z kolejnego meczu była stosowana do tej pory wobec wszystkich zawodników, którzy otrzymali czerwoną kartkę. Dziennikarze znaleźli jeden przykład, gdy było inaczej. Brazylijski piłkarz Garrincha otrzymał czerwoną kartkę w półfinale mistrzostw świata, ale pozwolono mu zagrać w finale. Było to jednak 64 lata temu, w 1962 roku, gdy obowiązywały inne przepisy.
Po raz pierwszy natomiast w decyzję FIFA wtrącił się polityk. W dodatku prezydent kraju, który jest głównym gospodarzem mistrzostw. Już wcześniej kontrowersje wzbudziła uległość Gianni Infantino wobec prezydenta Trumpa, gdy uniemożliwił drużynie Iranu zamieszkanie w czasie mistrzostw na terenie USA. Irańscy zawodnicy musieli dojeżdżać na mecze 127 mil z Meksyku i przechodzić kontrolę na granicy z USA. Infantino wręczył też przed mistrzostwami "pokojową" nagrodę FIFA dla Trumpa, gdy ten narzekał, że nie otrzymał Pokojowej Nagrody Nobla.
Prezydent Trump przyznał, że poprosił Infantino o ponowne rozpatrzenie kary dla Amerykanina. W czasie rozmowy z dziennikarzami przekonywał, że nie powinien on w ogóle otrzymać czerwonej kartki, bo "faulu nie było". Stwierdził, że "po prostu dwóch zawodników się zderzyło". Argumentował, że "on sam jest dobrym sportowcem" i zna się na tym. Ocenił też, że nie może być tak, iż za przewinienie w jednym meczu kara jest przedłużona na kolejny mecz. A wykluczenie z gry "najlepszego zawodnika jest nieuczciwe".
Donald Trump kilkukrotnie oburzył się też, że "nie pozwolono" na obejrzenie zderzenia zawodników w zwolnionym tempie. Jednak to nieprawda. Sędziowie pracujący w systemie VAR zawsze oglądają kontrowersyjne zagrania z różnych ujęć i w zwolnionym tempie. W przypadku Baloguna sędzia główny spotkania nie zareagował od razu i to właśnie sędziowie VAR zwrócili mu uwagę, że należy się czerwona kartka.
Amerykanie prowadzili wówczas 1:0, a bramkę zdobył właśnie Balogun. Ale do końca meczu pozostało jeszcze pół godziny. Choć drużyna Stanów Zjednoczonych grała w dziesiątkę, zdołała jeszcze strzelić drugą bramkę z rzutu wolnego i ostatecznie wygrała 2:0.
Amerykańskie media dość powszechnie nazywają przyznanie czerwonej kartki "kontrowersyjnym". Choć na obrazie w zwolnionym tempie można było zobaczyć jak bardzo niebezpieczne było nadepnięcie Baloguna na nogę przeciwnika. Niektórzy próbują porównywać to do kopnięcia w łydkę przez Lionela Messiego, który czerwonej kartki nie dostał. Argentyńczyk nie spowodował jednak tak groźnego wykręcenia stopy rywala, jak zrobił to Amerykanin.
Belgowie złożyli odwołanie od decyzji FIFA o dopuszczeniu Baloguna do gry mimo czerwonej kartki. Komitet Apelacyjny stwierdził jednak, że nie podstaw do złożenia odwołania. I dopuścił Amerykanina do gry. Kibice zdegustowani uległością federacji promują złośliwe rozwinięcie skrótu FIFA: Fix It For America, co można przetłumaczyć jako "spreparować dla Ameryki".