Tajne dokumenty i prokuratorzy specjalni

W ubiegły piątek FBI dokonało przeszukania prywatnego domu prezydenta Joe Bidena w Wilmington, w stanie Delaware, gdzie odnalazło kolejne dokumenty opatrzone klauzulą "classified", a więc tajne lub poufne. Departament Sprawiedliwości nie ujawnił wcześniej zamiaru rewizji, a informację o wynikach przeszukania podał dopiero w sobotę prywatny adwokat Bidena, Bob Bauer. Stwierdził, że znaleziono "sześć sztuk" dokumentów.

Dokumenty znalazły się także w domu Mike'a Pence, byłego wiceprezydenta w administracji Donalda Trumpa. Odkrycia dokonał jego adwokat, sprawdzający zawartość czterech pudeł w domu w Carmel, w stanie Indiana. Pudła nie były przechowywane w zabezpieczonym miejscu, ale taśmy które je zaklejały wyglądały na nienaruszone. Prawdopodobnie nikt niepowołany ich więc nie przeglądał. Adwokat odnalazł kilkanaście dokumentów "classified" i natychmiast zgłosił to do Archiwum Narodowego. Archiwum poinformowało natomiast Departament Sprawiedliwości. Jeszcze tego samego dnia, FBI zgłosiło się po odbiór dokumentów.

Odkrycia dokonano 16 stycznia, ale Mike Pence poinformował o tym Kongres dopiero w miniony wtorek. Wcześniej wielokrotnie zapewniał w wywiadach, że żadnych tajnych dokumentów w domu nie posiada. Jego przedstawiciel podkreśla, że Pence nie był świadomy tego, że takie dokumenty znalazły się w jego domu. I podobnie jak w przypadku Bidena, odnalazł je jego prawnik, o odkryciu poinformował Archiwum Narodowe i natychmiast przekazał dokumenty.

Przeszukiwanie domu Bidena trwało od 9:45 rano do 10:30 wieczorem, a więc prawie 13 godzin. Prezydent, ani jego żona nie byli przy tym obecni. Dom został udostępniony przez zespół prawników prezydenta, którzy podkreślają, że Joe Biden dobrowolnie zgodził się na rewizję. Podkreślają, że na tym m.in. polega różnica w stosunku do znalezienia tajnych dokumentów w prywatnym domu prezydenta Donalda Trumpa. Tam konieczne było uzyskanie nakazu sądowego, gdyż były prezydent wielokrotnie odmawiał oddania tajnych dokumentów. A to oznacza, że świadomie je przechowywał, co jest przestępstwem.

Niemniej w przypadku Bidena to już kolejne odkrycie dokumentów, które nie powinny znajdować się w prywatnych rękach. Po raz pierwszy znaleźli je już 2 listopada ub.r. prawnicy prezydenta podczas likwidacji biura, którego używał po zakończeniu kadencji wiceprezydenta w 2017 roku. Następnego odkrycia dokonali w garażu prywatnego domu Bidena 20 grudnia. Jednak informację o tym podano dopiero 9 stycznia.

Obecnie śledztwa prowadzi aż trzech prokuratorów specjalnych. Od lewej: Robert Hur, John Durham i Jack Smith.


Prokurator generalny Merrick Garland zlecił wówczas wstępne dochodzenie prokuratorowi Północnego Dystryktu Illinois. Jego wybór nie był przypadkowy, gdyż prokurator John Lausch jest jednym z zaledwie dwóch pełniących taką funkcję, którzy byli nominowani jeszcze przez prezydenta Trumpa. W oparciu o rekomendacje Lauscha, prokurator generalny wyznaczył następnie prokuratora specjalnego (special counsel) do prowadzenia sprawy Bidena. Został nim Robert Hur, były prokurator stanu Maryland.

Prokurator specjalny wyznaczany jest w wyjątkowych sytuacjach, gdy może dochodzić do konfliktu interesu Departamentu Sprawiedliwości. Działa on wówczas niezależnie od władzy i ma zagwarantowaną pełną swobodę działania. W ostatnich latach powoływanie prokuratora specjalnego stało się dość częste. Niezwykle głośne było powołanie prokuratora Roberta Muellera - dawnego szefa FBI - który miał zbadać wpływ Rosjan na wybory prezydenckie w 2016 roku, a w szczególności ewentualne współdziałanie z nimi sztabu wyborczego Donalda Trumpa.

Mueller wyznaczony został do tej roli przez Roda Rosensteina - prokuratora generalnego w administracji prezydenta Trumpa. W raporcie końcowym stwierdził, że Rosjanie rzeczywiście działali na rzecz wyboru Donalda Trumpa, ale żadnej współpracy z jego sztabem nie było. Mueller udokumentował natomiast kilka przypadków obstrukcji jego śledztwa przez Trumpa, ale nie złożył w tej sprawie formalnego oskarżenia. Departament Sprawiedliwości nie składa bowiem nigdy oskarżeń wobec urzędującego prezydenta.

Pojawił się jednak kolejny prokurator specjalny John Durham. W 2019 roku powołał go nowy - ale wciąż w administracji prezydenta Trumpa - prokurator generalny USA Bill Barr. Durham jest byłym prokuratorem stanu Connecticut i otrzymał zadanie... zbadania dochodzenia prokuratora specjalnego Muellera. A także działań FBI wobec sztabu wyborczego Trumpa. Jak dotąd oskarżył trzy osoby, z których jedna przyznała się do sfałszowania emaila, a dwie zostały uniewinnione. Jego dochodzenie ciągle trwa.

Tymczasem śledztwa rozpoczęli dwaj kolejni prokuratorzy specjalni. Oprócz wspomnianego Roberta Hura, w listopadzie ub.r. powołany został Jack Smith. To dawny prokurator federalny, a także prokurator zbrodni wojennych w Hadze. Bada on sprawę ataku na Kapitol 6 stycznia 2021 roku oraz sprawę tajnych dokumentów przechowywanych w domu przez Donalda Trumpa. Sprawy te były prowadzone przez Departament Sprawiedliwości, ale po ogłoszeniu przez byłego prezydenta startu w wyborach, prokurator generalny Merrick Garland uznał za konieczne powołanie niezależnego prokuratora.

Obecnie, różne śledztwa prowadzi więc już trzech prokuratorów specjalnych. To wyjątkowa sytuacja, ale wyjątkowe jest także przeprowadzenie rewizji w domach dwóch kolejnych prezydentów. W sierpniu ub.r. przeszukano dom byłego prezydenta Donalda Trumpa, a zaledwie pięć miesięcy później, dom urzędującego prezydenta Joe Bidena.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!