Agencja zajmująca się sprawami ruchu drogowego w USA, Federal Highway Administration podaje, że 25% amerykańskich 16-latków posiada prawo jazdy. W porównaniu do wielu innych krajów rozwiniętych to bardzo wysoki odsetek. To dzięki bardzo liberalnym przepisom, które pozwalają usiąść za kierownicę już w tak młodym wieku. Ale też dzięki specyfice Stanów Zjednoczonych, gdzie transport publiczny jest słabo rozwinięty.
Rozwój motoryzacji i dobrobyt sprawiły, że posiadanie samochodu jest tu czymś naturalnym, a nawet niezbędnym. Przez wiele dekad było też symbolem wolności, o której marzyli nastolatkowie. Prawo jazdy uniezależniało ich od ciągłego dowożenia ich przez rodziców, nie tylko do szkoły, ale też do znajomych czy na wspólne wyjścia z nimi. Przepisy są liberalne, bo samodzielność transportowa dzieci uwalnia też i rodziców od pracy kierowcy.
Podejście do samochodu wśród młodych ludzi znacząco się jednak zmienia. Fakt, że co czwarty 16-latek ma prawo jazdy, może być imponujący dla ich rówieśników w Polsce czy innych krajach, ale w USA oznacza znaczący spadek w stosunku do poprzednich dekad. W latach 80-tych prawo jazdy miał tu niemal co drugi 16-latek. A więc odsetek kierowców w tej grupie zmiejszył się aż dwukrotnie.
Mniejsze zainteresowanie samodzialną jazdą samochodem widać też wśród nieco starszych. Według danych Federal Highway Administration, wśród 18-latków wciąż tylko 59% posiada prawo jazdy. W latach 80-tych odsetek ten wynosił 80%. Nawet po ukończeniu high school, gdy młody człowiek idzie do pracy albo na studia, często z dala od miejsca zmieszkania rodziców, jedna piąta wciąż nie posiada prawa jazdy. Odsetek kierowców w grupie osób w wieku 20-24 lata wynosi tylko 81%, podczas gdy w całym społeczeństwie prawo jazdy ma 91% dorosłych.
Kiedyś jazda samochodem była marzeniem każdego młodego człowieka. Dzisiaj chęć prowadzenia auta wyraźnie słabnie.
Zmiany w podejściu do prawa jazdy bardzo przyspieszyły w ciągu ostatniej dekady. Socjologowie tłumaczą, że życie młodych ludzi przeniosło się do świata wirtualnego, gdzie samochód jest niepotrzebny. Tam spotykają się z rówieśnikami, tam znajdują rozrywkę, tam robią zakupy. Przytaczane są też wypowiedzi młodzieży, która wskazuje na względy ekologiczne. Rezygnacja z samochodu ma wynikać z poczucia odpowiedzialności za planetę.
Rzeczywiste powody mogą być jednak znacznie bardziej przyziemne. Ceny samochodów w ostatnim czasie bardzo wzrosły. Są one coraz bardziej zaawansowane technologicznie, a technologia kosztuje. Podwyżkom sprzyjała też pandemia Covid-19, która wywołała zerwawnie łańcucha dostaw. Kłopoty z produkcją samochodów, a w efekcie ich mniejsza podaż, wywindowała średnią cenę nowego auta kupowanego w USA do prawie 50 tysięcy dolarów. W ciągu ostatniej dekady ceny wzrosły o około 60%, podczas gdy skumulowana inflacja tylko 37%.
Wzrosły też inne koszty związane z utrzymaniem samochodu. Bardzo podrożało jego ubezpieczenie. Pełna polisa kosztuje dziś średnio 2301 dolarów. Oczywiście koszty te bardzo różnią się w zależności od samochodu jak i doświadczenia kierowcy. Dlatego dla 16-latka, uznawanego za bardzo ryzykownego dla ubezpieczenia, polisa może kosztować nawet ponad 7 tysięcy dolarów! Po doliczeniu innych kosztów - benzyny, serwisowania, napraw, opłat za parkingi, koszt utrzymania samochodu może skutecznie zniechęcać do dołączenia do grupy kierowców.
Tym bardziej że pojawiła się alternatywa wygodnego transportu. Firmy takie jak Uber czy Lyft oferują usługi znacznie taniej niż tradycyjne taksówki czy limuzyny. W dodatku są bardzo wygodne w użyciu, pokazując z góry koszty i zbierając oceny kierowców. Nastolatkowie też mogą być dzisiaj bardziej mobilni, dzięki elektrycznym skuterom. To nie ta sama wygoda i na dłuższe trasy nie wystarczą, ale pozwalają dojechać do znajomych w tym samym mieście bez czekania na podwiezienie i odebranie przez rodziców.
Samochody są dziś rzadziej używane również przez rozpowszechnienie się pracy zdalnej. Choć pracodawcy starają się odejść od tej formy, która stała się koniecznością w czasie pandemii, wydaje się, że przynajmniej częściowa praca z domu pozostanie już opcją na zawsze.
W dalszej przyszłości zdobywanie prawa jazdy może w ogóle stać się rzadkością. Samochody autonomiczne to ciągle przyszłość, ale w takich miastach jak San Francisco w Kalifornii czy Phoenix w Arizonie, taksówki bez kierowcy są już codziennością. Taki środek transportu może być w przyszłości najtańszy i najwygodniejszy. Brak kierowcy eliminuje największy koszt taksówki (choć obecnie wysokie koszty stanowi też nowa technologia jazdy autonomicznej). Korzystanie z takich taksówek będzie zapewne bardziej opłacalne niż utrzymywanie własnego samochodu, z którego korzysta się tylko przez ułamek doby.
Dla obecnego pokolenia, gdzie 91% ludzi ma prawo jazdy, posiadanie własnego samochodu pozostanie zapewne oczywistością. Ale młodzi ludzie będą chętnie korzystać z alternatyw, nie mając sentymentu do aut, ani żadnych oporów, aby wsiąść do samochodu sterowanego przez komputer.