Groźba deportacji wobec... kongresmanki

Tom Homan jest pierwszym przedstawicielem administracji prezydenta Donalda Trumpa, który wypowiedział groźbę deportacji wobec demokratycznej kongresmanki Ilhan Omar. Homan ma oficjalnie funkcję asystenta prezydenta, ale jest nazywany w administracji "carem granicy".

W wywiadzie dla telewizji Fox News został zapytany, czy śledztwo rozpoczęte wobec Omar może oznaczać dla niej denaturalizację (odebranie obywatelstwa USA) i deportację. Homan odpowiedział: "Oczywiście". I dodał: "Jeżeli skłamałeś w procesie naturalizacji, jest proces denaturalizacji".

Śledztwo przeciwko kongresmance wzbudziło powszechne oburzenie i niedowierzanie. Rozpoczęte zostało bowiem tuż przed wyborami do Kongresu, w których Ilhan Omar stara się o reelekcję jako przedstawicielka stanu Minnesota. Żelazną zasadą Departamentu Sprawiedliwości było zawsze przekładanie śledztwa, jeżeli miałoby się zbiec z wydarzeniami politycznymi. Robiono to nawet w sytuacji, gdy mogło się pojawić tylko wrażenie, że działania śledczych mają związek z wyborami.

Szokujący jest także powód rozpoczęcia śledztwa. Sprawa rozpoczęła się od ostrego sporu prezydenta Trumpa z kongresmanką. Krytykującą go Omar Trump obrzucał obraźliwymi epitetami, aż wreszcie zasugerował, że nie jest Amerykanką. Podchwyciły to różne prawicowe znane osoby i zaczęły rozpowszechniać domysły, że przyznanie jej obywatelstwa odbyło się z naruszeniem prawa.

Kongresmanka Ilhan Omar.


Ilhan Omar urodziła się w Somalii i jak sama opowiada, jej rodzina uciekła z tego kraju ogarniętego wojną domową, gdy miała 8 lat. Cała rodzina spędziła kilka lat w obozie dla uchodźców w Kenii. Gdy wyemigrowała do USA, Ilhan miała 12 lat.

Pięć lat później jej ojciec dostał obywatelstwo Stanów Zjednoczonych. Ponieważ Ilhan była wciąż niepełnoletnia, automatycznie również otrzymała obywatelstwo. Stanowi o tym Section 320 ustawy Immigration and Nationality Act (INA). Ojciec Ilhan zmarł w 2020 roku.

Rozpowszechniane plotki sugerują, że w chwili otrzymania obywatelstwa Ilhan miała już 18 lat. A to by oznaczało, że o obywatelstwo musi starać się w oddzielnym procesie. I na podstawie tylko takich podejrzeń, wysnutych bez żadnych przesłanek, rozpoczęto wobec Ilhan Omar śledztwo.

Federalni agenci dokonali rewizji w jej domu, zabierając z niego rzeczy osobiste i telefon kongresmanki. Doszło do tego 12 października, a więc zaledwie trzy tygodnie przed wyborami, które odbędą się 3 listopada.

Na celowniku agentów federalnych jest nie tylko Ilhan Omar, ale też cała jej rodzina. Wezwanie na przesłuchanie dostało kilkanaście osób. Tom Homan zasugerował w telewizji, że chodzi nie tylko kwestię zdobycia obywatelstwa, ale także o inne przestępstwa. Zapytany o jakie przestępstwa chodzi, nie powiedział już nic innego. "To pytanie dla FBI" - zakończył swoje oskarżenia.

Na temat zarzutów stawianych przez Homana bez żadnego wyjaśnienia i grożenia kongresmance deportacją tuż przed wyborami wypowiedział się były prezydent Barack Obama. Zaapelował do Amerykanów, aby bronili kongresmanki bez względu na swoje przekonania polityczne. - Jeżeli to się stanie nową normalnością - odniósł się do rozpoczęcia śledztwa wobec Omar bez konkretnych przesłanek - nie ma powodów, aby wierzyć, że to się skończy na niej - że kolejni prezydenci, z dowolnej partii, nie będą robić tego samego".

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!