Za, a nawet przeciw

Giełda kryptowalut Zondakrypto w końcu gruchnęła, zgodnie z oczekiwaniami. To, że jest kolejną aferą finansową, nie jest już kryptotajemnicą, ale zupełnie oficjalną wiadomością. I zgodnie z oczekiwaniami, wszyscy którzy z wielkim zaangażowaniem sprzeciwiali się kontroli kryptowalut - od posłów do prezydenta - nadają teraz na okrągło, że oni są jak najbardziej za ochroną obywateli.

Przypominają się słynne słowa Lecha Wałęsy, który mówił, że jest za, a nawet przeciw. Wtedy się z niego śmiano, ale okazuje się, że faktycznie wielki z niego człowiek, bo nawet w kwestii politycznej retoryki wyznaczył drogę przyszłym pokoleniom. Dziś politycy bardzo chętnie wykazują postawę "za, a nawet przeciw". W ten sposób chcą zjednywać sobie wyborców ze wszystkich stron. Komu trzeba, mówią "za", a do innych wołają, że są "przeciw".

W przypadku kryptowalut jest nie inaczej. Politycy sprzeciwiający się kontroli, którą chciał wprowadzić rząd, mówią teraz, że są "za". Aferze winien jest Tusk, który nie ochronił obywateli przed kolejnymi aferzystami. Właściwie to mają rację. Faktycznie rząd nie pokonał weta prezydenta Karola Nawrockiego i kontroli nie wprowadził. Nie pokonał posłów PiS i Konfederacji, którzy w Sejmie zablokowali odrzucenie weta, a przez to i nałożenie kontroli. Nie ochronił obywateli przed tymi wszystkimi politykami, którzy - jak donoszą służby - korzystali z chojnego sponsorowania przez Zondakrypto.

Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki strasznie się dziwi, że w sprawie krypto nie podjęto działań zapobiegawczych. On byłby "za". Działania można było podjąć już w ubiegłym roku, przyjmując ustawę o nałożeniu na kryptowaluty podobnej kontroli, jaka obejmuje różne giełdy, banki i inne instytucje finansowe. Zondakrypto zarejestrowana jest w Estonii, ale w Polsce można byłoby wtedy zakazać jej działalności, jeżeli nie podporządkuje się kontroli. Ale pan Bogucki był wtedy "przeciw", zgodnie z wolą prezydenta Nawrockiego.

Obaj byli ponownie przeciw i w tym roku, gdy minimalnie zmieniona ustawa znów została przegłosowana przez koalicyjną większość w Sejmie. A posłowie PiS i Konfederacji ponownie zablokowali odrzucenie weta i wprowadzenie kontroli. Choć już było wiadomo, że Zondakrypto cuchnie. Ale nie dla tych, którzy byli przez nią sponsorowani.

Filozofię "za, a nawet przeciw" najpełniej zrealizował prezes PiS. Jarosław Kaczyński był szefem Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy. Jako jego pracownik, czegoś się nauczył. Jest tak bardzo za kontrolą kryptowalut, że w ogóle by tych kryptowalut zakazał. Przyznaje, że nie ma takiej władzy, żeby je ze współczesnego świata wyrugować. Ale tam, gdzie władzę ma, kazał głosować przeciwko ustawie o wprowadzeniu kontroli. Bo tak, jak jego dawny mistrz, jest za, a nawet przeciw.

Co jeszcze ciekawsze, przy głosowaniu nad odrzuceniem weta, wyszedł z sali. Wy tu, drodzy posłowie PiS, głosujcie przeciwko kontroli, ale słyszałem, że to już cuchnie, więc na wszelki wypadek sam w tym udziału nie wezmę. Jak Piłat, umył rączki. Trochę za późno, bo ludzie już setki milionów złotych stracili.

Natomiast do ostatniej chwili o giełdę Zondakrypto dzielnie walczył prezes Konfederacji Sławomir Mentzen. Jako człowiek młody, wykształcony, w TikToku obeznany, a więc światowy, przekonywał wszystkich, że to taka sama giełda jak wszystkie inne. Oczywiście, że jest ryzyko przy inwestowaniu, tak jak na wszystkich innych giełdach - przyznawał kryptoekspert. I nazywał głupimi tych, którzy tego nie rozumieją.

On rozumie. Nie rozumie tylko dlaczego, giełda kryptowalut miałaby podlegać jakiejś kontroli. Ba, takiej samej, jak wszystkie inne giełdy. On jest za stwierdzeniem, że to giełda jak każda inna. A nawet przeciw, bo jej kontrolować nie należy. Głupi, którzy tego nie rozumieją.

Oczywiście genialna strategia "za, a nawet przeciw" stosowana jest nie tylko w sprawie kryptowalut. Uczeń ucznia Wałęsy, Mateusz Morawiecki też z niej korzysta. Były premier z ramienia Prawa i Sprawiedliwości jest oczywiście za Prawem i Sprawiedliwością. Ale jednocześnie przeciw temu, co Prawo i Sprawiedliwość robi. Ogłosił, że komu nie podoba się to, jak PiS postępuje, niech zgłosi się do niego. Razem coś uradzą.

Zgłosiło się aż kilkudziesięciu posłów. Uradzili, że nie można być takim radykalnym, jak Przemysław Czarnek, którego Kaczyński namaścił już na przyszłego premiera. Trzeba otworzyć się na tzw. centrum, pokazać łagodniejszą twarz. To wprawdzie będzie ciągle twarz Morawieckiego, pod którego premierowaniem afera goniła aferę, a inflacja dotarła do 18%, ale może ludzie zapomnieli.

Gdy wieści o spiskach Morawieckiego dotarły do prezesa, ten stwierdził stanowczo, że nie można budować w partii nowej partii. Ależ nie! - zapewnili lojalnie posłowie spiskowcy. To nie partia, to stowarzyszenie o pięknej, obiecującej nazwie Rozwój+. Jesteśmy cały czas za PiS, tyle że przeciw temu, co PiS robi.

Kaczyński z Morawieckiem ponoć się w końcu dogadali. Wielu posłów PiS mówi, że teraz będzie tylko lepiej. Bo Czarnek będzie grzmiał o eurokomunie, która jest wrogiem Polski, a Morawiecki będzie zapewniał, że jesteśmy sercem Unii Europejskiej. No i wyborcy PiS, w stosunku do Europy będą mogli być za, a nawet przeciw.

Za, a nawet przeciw Europie jest także prezydent Karol Nawrocki. Jego ludzie oburzyli się, że premier Tusk nie załatwił mu spotkania z prezydentem Francji. Gabinet Tuska odpowiada, że to Emmanuel Macron nie chciał się z Nawrockim spotykać. Francuz nie rozumie naszej filozofii "za, a nawet przeciw". Jak Nawrocki pluje na Europę, to Macron wolał zejść mu z linii strzału.

Zresztą Karol Nawrocki sam dał też przykład. Z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, prezydent pojechał na Węgry, aby spotkać się z premierem Orbanem. No to teraz prezydent Francji przyjechał do Gdańska z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Francuskiej i spotkał się z premierem Tuskiem.

Kolejny przykład sloganu
@---Wałęsy dotyczy radomskiej fabryki "Łucznik". Najpierw szef Konfederacji Krzysztof Bosak, a potem Czarnek załamywali ręce, że fabryka nie dostaje zamówienia na polskie karabinki, choć przecież armia ma wielkie potrzeby. Oni obydwaj są za zamówieniem. Ale obydwaj byli przeciw szybkiemu zdobyciu pieniędzy w programie SAFE. "Łucznik" był na liście fabryk, które miały te pieniądze otrzymać.

Rząd stara się fundusze z SAFE mimo wszystko pozyskać. Bosak i Czarnek biją na alarm, że "Łucznik" może tego nie doczekać. Obydwaj są za przekazaniem funduszy szybciej. Ale byli przeciw pozyskaniu tych funduszy od razu.

Lecha Wałęsę lubi też rządząca koalicja. Więc i ona czerpie z jego mądrości. Po podziale Polski 2050 na... Polskę 2050 i Centrum, oba kawałki są za koalicją, ale przeciw sobie. Do tego stopnia, że niepewny jest los minister Pauliny Hennig-Kloski, liderki Centrum, wobec której opozycja złożyła wotum nieufności. Nie ufa jej też Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, liderka Polski 2050. Jest oczywiście za koalicją, ale przeciw jej ministrowi. Zobaczymy jak to wyjdzie w głosowaniu, bo tam nie można głosować za, a nawet przeciw. To taka niedoskonałość polskiego parlamentu.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!