Woda nie za darmo

Powtarzające się susze i problemy z tzw. słodką wodą - pochodzącą z rzek, jezior, wód podziemnych - są wielkim problemem, który w Stanach Zjednoczonych dotyka w szczególności zachodnią część kraju. Nagłośnienie tego tematu powoduje powstawanie różnych pomysłów na rozwiązanie, albo raczej zmniejszenie problemu.

Pojawił się nawet niezwykle radykalny pomysł przekierowania części wody z wielkich rzek centralnej części USA, takich jak Mississipi i Misouri, do zachodnich stanów. Budowa wielu potężnych kanałów byłaby nie tylko wielkim projektem, ale wzbudziła też kontrowersje. Stany, przez które przepływają wielkie rzeki, nie chcą bowiem zubażać swoich zasobów wodnych na rzecz innych stanów.

Są też pomysły w skali mikro, które kierowane są do pojedynczych osób. Firma Kara Water opracowała niezwykłe urządzenie, które zapewnia wodę pitną, pozyskiwaną z... powietrza. W powietrzu zawsze znajduje się pewna ilość pary wodnej, co czasem jest wręcz dokuczliwe. Stopień nasycenia powietrza parą wodną wyrażany jest w procentach. Gdy osiąga poziom 70%-80%, wilgotność jest męcząca, nawet jeżeli temperatura powietrza nie jest szczególnie wysoka. Zbyt suche powietrze także nie jest przyjemne. Jako najbardziej komfortową, przyjmuje się wilgotość powietrza w granicach 40%-60%.

Ze zbyt wilgotnym powietrzem radzimy sobie najczęściej przy użyciu klimatyzatora. Schładzanie powietrza oznacza bowiem automatyczne zmniejszenie jego wilgotności. Gdy niepotrzebne jest jednoczesne chłodzenie, wystarczy urządzenie osuszające (dehumidifier). Osuszacze najczęściej stosowane są w piwnicach i innych wilgotnych pomieszczeniach. Zarówno w przypadku klimatyzatora, jak i osuszacza, produktem jest woda, skroplona z powietrza nasyconego parą wodną.

Kara Pure 2 to nowatorskie, ale dość duże urządzenie. Przypomina tradycyjny dystrybutor wody, tyle że nie ma na nim wielkiej butli z wodą, którą trzeba wymieniać. Tutaj wystarczy przycisnąć guzik i leci woda.


Kara Water proponuje, aby wodę odzyskiwaną z powietrza wykorzystywać jako wodę pitną. Opracowała technologię o nazwie AirDrive, która powstała na wzór natury. Wzorem był malutki owad o nazwie stenocara gracilipes. To żuk żyjący na najstarszej pustyni świata Namib, w południowej Afryce. To jeden z najbardziej ubogich w opady terenów na świecie. Średnie opady roczne wynoszą na nim zaledwie 10-14 mm. Bo opady wystepują tu tylko raz na kilka lat.

Żuk żyjący w tych warunkach czerpie wodę z powietrza. Mikroskopijne kropelki wody, o wymiarach 15-20 mikrometra, przylegają do jego skrzydełek, dzięki tzw. siłom van der Waalsa. To słabe, krótkozasięgowe oddziaływanie elektrostatyczne między cząsteczkami lub atomami, niebędące wiązaniami chemicznymi. Gdy zbierająca się na skrzydełkach woda urośnie do kropelki o wymiarze nawet 5 mm, żuk spija ją przechylając swoje ciało i skrzydełka.

Żuk ma długość tylko do 2,5 cm. Kara Water zbudowała natomiast urządzenie o znacznie większych wymiarach. Kara Pure 2 ma postać domowego dystrybutora wody i waży 70 funtów (32 kg). Ma wysokość 42 cali (107 cm), a pozostałe wymiary to 16x8 cali (40x22 cm). Dystrybutora nie trzeba podłączać do wody, gdyż pozyskuje ją z powietrza. Producent zapewnia, że może to być nawet 10 litrów dziennie. Ale rzeczywista wydajność z pewnością zależy od aktualnej wilgotności powietrza. Jeżeli gadżet stoi w klimatyzowanym pomieszczeniu, ta wilgotność jest już obniżona.

Producent podkreśla niezależność od zasilania wodą, ale urządzenie wymaga innych materiałów. Woda jest bardzo dokładnie filtrowana, w 5-etapowym procesie. Kara Water zapewnia, że wymiana filtru jest potrzebna tylko raz na cztery miesiące. Do tego dochodzi jeszcze wymiana filtru powietrza, choć tylko raz na rok. Wymiana filtrów jest niezbędna, bo jeden z nich powoduje także mineralizację wody. Przez dodanie sześciu minerałów zapewnia odpowiedni smak wody, bo woda pozyskana z powietrza jest jak destylowana.

Kara Pod to jeszcze bardziej automatyczny ekspres do kawy, bo nawet nie wymaga nalewania do niego wody.


Największą wadą Kara Pure 2 - zupełnie niwelującą zalety gadżetu - jest jego cena. Wynosi aż... 3900 dolarów. Tak, to nie pomyłka, dokładnie 3899 dolarów. Do tego dochodzi jeszcze koszt filtrów. Za ich zestaw, który ma wystarczyć na wytworzenie 3 tysięcy litrów wody, trzeba zapłacić 129 dolarów. To oczywiście tylko 4,3 centa za litr, a firma Kara Water podkreśla, że zyskuje też środowisko, dzięki nieużyciu 3 tysięcy plastikowych butelek.

Ale trudno mówić o ekologii czy ekonomiczności takiego rozwiązania, skoro Kara Pure 2 ma moc aż 588W! To całkiem spory grzejnik, którego używanie kosztuje dużo więcej niż butelkowana woda. Domowa klimatyzacja też będzie musiała silniej popracować, aby zrównoważyć pracę takiego grzejnika.

Wygodny ekspres do kawy

Brak konieczności kupowania butelkowanej wody wydaje się być małym zyskiem w porównaniu do kosztów używania Kara Pure 2. Być może bardziej przekonywujący jest inny gadżet firmy Kara Water. To ekspres do kawy o nazwie Kara Pod, który nie potrzebuje uzupełniania wodą. Ta sama technologia AirDrive pozyskuje wodę z powietrza. Producent podaje, że wydajność wynosi 3,2 litra na dobę, co przelicza na 13 filiżanek kawy.

Urządzenie przypomina zwykły ekspres do kawy, ma też podobną wielkość, jak każdy automatyczny ekspres. Jest jednak drogi, bo jego cena w przedsprzedaży to 592 dolary (obniżona już z 799 dolarów). W takiej cenie są już automatyczne ekspresy dobrych marek, jak np. De'Longhi. Jeżeli ktoś chciałby zapłacić tyle za ekspres, do którego nie trzeba dolewać wody, musi pamiętać, że będzie musiał wymieniać filtry. Zużycie energii też jest spore, bo moc Kara Pod wynosi 270 W. Jeżeli domownicy piją mniej niż 13 filiżanek kawy dziennie, jest też tryb EcoMode, ograniczający moc do 190 W.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!