Nie doszło do oficjalnego podpisania porozumienia pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Iranem, zaplanowanego na piątek 19 czerwca. Uroczystość była przygotowana w górskim resorcie Burgenstock w Szwajcarii, a wiceprezydent JD Vance był już gotowy do wylotu. Po oficjalnym podpisaniu dokumentu, nazywanego "memoradnum porozumienia", miały się rozpocząć rozmowy na temat ostatecznych warunków zakończenia wojny. Na negocjacje obie strony dały sobie 60 dni.
W czwartek prezydent Donald Trump ogłosił jednak, że uroczystość podpisania porozumienia została odwołana. Tłumaczył, że dzień wcześniej podpisał już porozumienie, a prezydent Iranu złożył pod nim podpis elektroniczny. Biały Dom wydał natomiast dość enigmatyczny komunikat, że "logistyka tych negocjacji nigdy nie była łatwa ani przewidywalna". Nie wiadomo jednak, jakie logistyczne problemy miałyby przeszkodzić w przeprowadzeniu oficjalnego podpisania memorandum. Szwajcaria deklaruje, że wciąż jest gotowa przeprowadzić uroczystość w późniejszym terminie.
Powodem odwołania uroczystości może być niechęć Iranu. Agencja Reuters podała za "półoficjalną agencją prasową Tasnim", iż nie było potwierdzenia, że irańska delegacja w ogóle planuje wyjazd do Szwajcarii. Irański minister spraw zagranicznych nazwał uroczystość niepotrzebną, ze względu na fakt, że prezydenci USA i Iranu porozumienie już podpisali. Irańscy negocjatorzy mówią natomiast, że chcą teraz zobaczyć efekty działania tego porozumienia.
Porozumienie ma spowodować odblokowanie Cieśniny Ormuz i możliwość eksportu ropy z Zatoki Perskiej. Ma to dotyczyć także ropy irańskiej. Również inne sankcje nałożone na Iran mają być ograniczone, a aktywa tego kraju odmrożone. Ma też zostać utworzony fundusz w wysokości 300 miliardów dolarów na prywatne inwestycje w Iranie.
Treść 14-punktowego memorandum porozumienia, które prezydent Trump podpisał w środę, została przekazana dla Kongresu w czwartek. Porozumienie zostało skrytykowane nie tylko przez demokratów, ale także przez część republikanów. Nie gwarantuje bowiem wyrzeknięcia się przez Iran możliwości nuklearnych, co było głównym celem głoszonym przez Trumpa w chwili zaatakowania Iranu. Przynosi natomiast liczne ulgi Iranowi.
Uroczyste podpisanie porozumienia pomiędzy USA i Iranem miało nastąpić w tym górskim resorcie Burgenstock w Szwajcarii.
W sposób skondensowany skomentował to republikański senator Bill Cassidy z Luizjany. Przypomniał, że przed wojną Cieśnina Ormuz była otwarta, a na Iran nałożone były poważne sankcje. "Teraz, 13 Amerykanów nie żyje, rodziny zapłaciły miliardy przy dystrybutorach paliwa, sankcje będą zniesione, a bombardowania wstrzymane. To jest największa wpadka polityki zagranicznej od dekad" - napisał senator Cassidy.
Krytycznie o porozumieniu wypowiedział się także repbulikański senator z Mississippi, Roger Wicker. Jego głos jest ważny, gdyż jest szefem wpływowej Senackiej Komisji Służb Zbrojnych. Stwierdził, że znoszenie sankcji i odmrażanie aktywów Iranu jest pomyłką. Bo zostało obiecane "w zamian za zaledwie zgodę Iranu na negocjowanie przez kolejne 60 dni".
Problemem pozostaje także niechęć Izraela do zawarcia porozumienia z Iranem. Nie był on w ogóle stroną tego porozumienia. W piątek, a więc tego samego dnia, gdy miało ono być uroczyście podpisane w Szwajcarii, Izrael ponownie uderzył na Liban, tłumacząc to atakiem na ośrodki Hezbollahu. W atakach zginęło co najmniej 18 osób. W czasie całej wojny, od 28 lutego 2026 roku zginęło łącznie co najmniej 7000 ludzi, głównie w Iranie i Libanie.
Trumpowi przypominane są teraz jego deklaracje po uderzeniu na Iran. W marcu zarzekał się, że zakończy wojnę wyłącznie wtedy, gdy Iran "bezwarunkowo podda się". Żaden z wyznaczonych celów - zmuszenie Iranu do zakończenia programu nuklearnego, likwidacja zasobów 900 funtów wzbogaconego uranu, czy osłabienie irańskich możliwości militarnych do atakowania celów na Bliskim Wschodzie - nie został osiągnięty. Iran zyskał natomiast potężne narzędzie wpływu przez kontrolowanie Cieśniny Ormuz. Nie jest więc skłonny do ustępstw.
Prezydent Trump chce natomiast zakończyć wojnę za wszelką cenę przed listopadowymi wyborami do Kongresu. Dlatego godzi się nawet na niekorzystne warunki porozumienia. Ajatollah Modżtaba Chamenei stwierdził, że Trump podpisał je "z desperacji". I stwierdził wprost, że w negocjacjach Iran będzie twardy. "Jeżeli strona amerykańska będzie żądała zbyt wiele, nie zaakceptujemy tego" - oświadczył Chamenei.
Donald Trump głosi jednak osiągnięcie sukcesu. Odrzuca też krytykę amerykańskich kongresmanów i senatorów. "Ci głupcy, którzy myślą, że nie byłem wystarczająco ostry dla Iranu, gdy Rynek Akcji Właśnie Pobił REKORDOWĄ WYSOKOŚĆ, a ceny Ropy »lecą w dół«, są albo zazdrośni, źli ludzie, albo głupi" - napisał prezydent w internecie i zakończył wypowiedź swoim hasłem "MAKE AMERICA GREAT AGAIN".