Administracja prezydenta Donalda Trumpa ogłosiła, że w ciągu dwóch tygodni rozpocznie wykopy pod budowę łuku triumfalnego w Waszyngtonie. Pomysł tej budowy był od samego początku dość powszechnie krytykowany. Budowla ma stanąć na rondzie Memorial Circle w Waszyngtonie, w pobliżu cmentarza Arlington National Cemetery, co budzi dodatkowe kontrowersje. Grupa weteranów wojny w Wietnamie wniosła nawet pozew do sądu w tej sprawie.
Biały Dom zapewnia, że wszystkie formalne wymogi prawne zostały spełnione. W maju zgodę wydała Komisja Sztuk Pięknych. To federalna instytucja, która ocenia "projekty i estetykę" wszystkich budowli powstających w stolicy USA. Większość jej członków powołał prezydent Trump.
Ta sama komisja zaakceptowała wcześniej wyburzenie jednego skrzydła Białego Domu i zbudowanie w tym miejscu ogromnej sali balowej. Zarówno w przypadku tej sali, jak i łuku triumfalnego, decyzja została podjęta w przyspieszonym trybie.
Sekretarz komisji Thomas Luebke poinformował, że tak jak w przypadku innych projektów, pomysł budowy łuku triumfalnego został poddany procesowi wysłuchania publicznego. Efektem tego było zebranie około 1600 opinii obywateli. Wśród tych 1600 opinii była tylko jedna popierająca budowę łuku.
Model łuku triumfalnego na planszy przedstawiającej miejsce, gdzie ma zostać zbudowany.
W lipcu zgodę na budowę wydała kolejna federalna instytucja, Narodowa Komisja Planowania Stolicy. Krytycy projektu uważają, że zgodę powinien wydać także Kongres, ale Biały Dom jest innego zdania. Podobnie jak w przypadku sali balowej zapewnia, że koszt budowy poniosą prywatni sponsorzy. Koszt ten na razie nie został ujawniony.
Prace budowlane mają być prowadzone w błyskawicznym tempie. Magazyn "The Atlantic" podał, że Departament Spraw Wewnętrznych planuje zatrudnić ludzi do "pracy 20 godzin na dobę, okrągły rok, aby skończyć projekt" zanim Donald Trump zakończy swoją kadencję.
Łuk triumfalny miał początkowo mieć wysokość 60 stóp (18 metrów). Potem zmieniono to na 76 stóp. Kolejna wersja zakładała już ponad dwukrotnie większą wysokość 164 stóp. Ostatecznie przyjęty przez prezydenta projekt oznacza budowlę o wysokości 250 stóp (76 metrów). To "będzie NAJWIĘKSZY i NAJPIĘKNIEJSZY Łuk Triumfalny na całym świecie" - napisał w internecie Donald Trump.
Rzeczywiście budowla ma przewyższać wszystkie takie budowle w stolicach innych krajów. Ma być też o 100 stóp (30 metrów) wyższa niż słynny Łuk Triumfalny w Paryżu. Zbudowana będzie na jego wzór i wykonana także z kamienia, ale ma być ozdobiona dużą ilością złotych elementów. Gdy w ubiegłym roku dziennikarz telewizji CBS zapytał prezydenta dla kogo ma być ten łuk, Trump odpowiedział: "dla mnie". I dodał: "Będzie piękny".
Prezydent Donald Trump pokazuje model łuku triumfalnego premierowi Kanady Markowi Carney'owi 7 października 2025 roku.
Łuk triumfalny to kolejna inicjatywa Donalda Trumpa inwestycji mających być kojarzonych z jego nazwiskiem. Do najbardziej radykalnych należy przebudowa Białego Domu, ale ogromny sprzeciw wzbudziło też dodanie swego nazwiska do słynnego ośrodka kulturalnego Kennedy Center, co sąd zablokował. Wielkimi problemami zaowocowały też zmiany w zbiorniku o nazwie Lincoln Memorial Reflecting Pool, znajdującym się w pobliżu Białego Domu, pomiędzy pomnikiem Waszyngtona i Mauzoleum Lincolna.
Uhonorowaniu Donalda Trumpa ma służyć także okolicznościowa moneta 1-dolarowa, która jest w sprzedaży od środy 2 września. Widnieje na niej jego twarz, a na odwrocie znalazł się wizerunek amerykańskiego orła i opis wartości monety "One dollar". Okazją do wybicia monety jest oficjalnie 250. rocznica powstania Stanów Zjednoczonych. Jednak nawiązuje do tego jedynie podpis pod wizerunkiem Trumpa "1776-2026". Nad wizerunkiem jest napis "Liberty" ("Wolność").
Krytycy Donalda Trumpa mówią o karmieniu jego ego kontrowersyjnymi przedsięwzięciami. Zwracją uwagę, że prawo federalne wyraźnie zabrania umieszczania na pieniądzach wizerunku żyjącego prezydenta. Biały Dom odpowiada na zarzut wskazaniem na monetę wydaną 100 lat temu. Złamano wówczas to prawo, wydając z okazji 150-lecia USA monetę z żyjącym prezydentem Calvinem Coolidge.
Monety z pewnością znajdą swoich nabywców, choć sprzedawane są za większą kwotę niż ich wartość nominalna. W waszyngtońskim sklepie amerykańskiej mennicy można ją kupić w automacie po 5 dolarów. Można też złożyć zamówienie na paczkę 25 takich monet za 61 dolarów lub 100 monet za 154,50 dolara. Dla dodatkowej zachęty, mennica ogłosiła, że w niektórych paczkach znajdą się unikalne monety oznaczone jako "July 4th", bo zostały wybite właśnie tego dnia. Dla kolekcjonerów będą miały one znacznie wyższą wartość od pozostałych.