Internet pozwala uczynić lokalne wydarzenie znanym i komentowanym w całym kraju. Tak się stało w przypadku spotkania zorganizowanego w kościele w Morristown, w New Jersey. Przemawiała na nim nielegalna imigrantka Margarita Cielo Balbuena. Mówiła po hiszpańsku, a tłumacz przekładał jej słowa na angielski.
U jej boku stało troje demokratycznych kongresmanów. Dwoje z nich reprezentuje w Kongresie stan New Jersey: Rob Menendez oraz Analilia Mejia, która bardzo mocno angażuje się w sprawę obrony imigrantów. Trzeci kongresman na spotkaniu reprezentuje Nowy Jork, ale pojawił się na spotkaniu nadając mu większe znaczenie, gdyż w Izbie Reprezentantów jest liderem mniejszości, czyli Demokratów.
Nagranie z tego lokalnego spotkania trafiło do internetu i tam stało się bardzo popularne. Zarówno wśród osób popierających imigrantów, jak i ich przeciwników. Margarita Cielo Balbuena wystosowała apel o przeprowadzenie amnestii dla nielegalnych imigrantów przebywających w USA co najmniej 7 lat.
Politycy u jej boku żądali też zamknięcia ośrodka przetrzymywania imigrantów Delaney Hall w Newarku, w New Jersey. Zarządzany przez prywatną firmę ośrodek jest stale oskarżany o fatalne warunki sanitarne i żywieniowe. Doszło w nim też do trzech przypadków zgonów. O ostatnim przypadku pisaliśmy w artykule "Śmierć imigranta w New Jersey".
Margarita Cielo Balbuena również została aresztowana i była przetrzymywana, ale w innym ośrodku, w Elizabeth, w New Jersey. Odwiedziła ją tam kongresmanka Analilia Mejia, która zobaczyła okropne warunki, w jakich imigranci są przetrzymywani. Otrzymywali zapsute jedzenie, skwaśniałe mleko, fatalne były warunki sanitarne, a osoby potrzebujące opieki medycznej nie otrzymywały jej, lub otrzymywały w minimalnym stopniu.
Protest pod ośrodkiem zatrzymań imigrantów w Elizabeth, w New Jersey.
Dzięki interwencji kongresmanki, Balbuena została zwolniona. Jedną z podstaw był właśnie brak zapewniena jej leków na cukrzycę, na którą choruje. Ponadto jej sprawa imigracyjna była w toku. Zarówno ona, jak i jej mąż mieli pozwolenia na pracę, a w 2028 roku ma odbyć się rozprawa, na której o ich statusie ma zadecydować sąd imigracyjny.
Obecnie powszechne jest ignorowanie przez agentów ICE takiego statusu imigracyjnego. Aresztują oni osoby, których sprawa jest rozpoczęta i jeżeli nikt nie zdoła zablokować tego w sądzie, deportują je. W przypadku Balbuena wniesiony został pozew do sądu i kobieta została zwolniona.
Na spotkaniu w Morristown opowiadała m.in. o warunkach, w jakich przebywała w ośrodku w Elizabeth i brutalności aresztowania, jakie przeszła. Mówiła o znęcaniu się nad zatrzymanymi, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Pobyt tam nazwała poniżającym.
Prezydent Donald Trump zapowiadał, że ICE będzie "oczyszczać" społeczeństwo z "najgorszych z najgorszych". Margarita Cielo Balbuena wskazywała natomiast, że nie jest żadnym przestępcą, a wręcz przeciwnie, służy amerykańskiemu społeczeństwu. W USA jest od 1989 roku, a więc od 37 lat. Płaci podatki, jest właścicielką domu, prowadzi biznes i zatrudniając ludzi tworzy miejsca pracy. Jej dzieci i wnuki urodziły się już w Stanach Zjednoczonych.
Przedstawicieli administracji Trumpa i jej zwolenników argumenty te nie przekonały. Szef Customs and Border Protection (CBP) Gregory Bovino zakpił z tego, że Balbuena nie włada językiem angielskim w wystarczającym stopniu, aby używać go w publicznym wystąpieniu. "Żyjesz w Stanach Zjednoczonych od 1989 roku. To 37 lat. Ciągle potrzebujesz tłumacza" - stwierdził.
Podobnie skomentowała to znana internautka Brigitte Gabriel: "Nie ma angielskiego. Nie ma obywatelstwa". Z kolei aktor Matthew Marsden zaapelował: "Natychmiastowa deportacja". I wytłumaczył to często powtarzanym przez federalną administrację podejściem, że wszyscy nielegalni imigranci są przestępcami i są groźni dla społeczeństwa. "Sprawiedliwe państwo, które dba o swoich obywateli, powinno go bronić. To oznacza pozbywanie się taki ludzi jak ona" - skomentował Marsden.