Właściciele mieszkań, którzy przekazują je na wynajem, mają różne problemy z lokatorami. Gdy problemy stają się zbyt duże, składają im wypowiedzenie. Muszą przy tym spełnić wymogi formalne, o czym piszemy w dalszej części artykułu. Do formalności dochodzą emocje, gdy lokatorem do usunięcia jest własne dziecko.
Do jednego ze znanych amerykańskich programów radiowych zadzwoniła matka, zatroskana o swoją dorosłą córkę. Kobieta o imieniu Carol przedstawiła dość znany problem we współczesnym społeczeństwie. Ze względu na wysoki koszt życia, a w szczególności nieruchomości, dzieci wyprowadzają się od rodziców w coraz późniejszym wieku. Amerykańskie Biuro Statystyczne podaje, że co trzecia osoba dorosła w wieku od 18 do 34 lat wciąż mieszka ze swoimi rodzicami.
Sytuacja jest zrozumiała, gdy dorosłe dziecko wciąż się uczy. A nawet po skończeniu nauki, gdy mieszkając z rodzicami próbuje zaoszczędzić pieniądze na zaliczkę kupna domu. Nie są jednak rzadkością sytuacje, gdy dorosłe dziecko wykorzystuje opiekuńczość rodziców i jest na ich utrzymaniu. Samo nie podejmuje pracy, albo pracuje tylko okresami czy w ograniczonym czasie.
Z taką właśnie sytuacją zmaga się Carol. Jej przypadek jest jednak dodatkowo frustrujący, bo Carol ma 75 lat, a jej mąż 80. Ich córka to... 52-letnia kobieta. Matka przyznała w programie radiowym, że córka przez całe życie niewiele pracowała. "Ona nie chce pracować" - stwierdziła nawet wprost. Mieszka z rodzicami w ich domu w Ohio praktycznie nieprzerwanie przez całe życie. Jeden z jej braci przyjął ją kiedyś pod swój dach, ale po roku stwierdził, że nie będzie jej już więcej utrzymywał. Żadne inne rodzeństwo nie chciało jej przyjąć, więc kobieta wróciła do rodziców.
Porada prowadzących program dla Carol była bardzo zdecydowana: "wykopać ją, zamknąć drzwi, zmienić zamki". Ostrzegli przy tym, że rozmowa z córką na ten temat nie będzie łatwa. Więc gdy ją już raz rozpoczną, muszą być nieugięci. Zasugerowali, aby nie mówić córce "chcemy, żebyś się wyprowadziła", ale raczej stwierdzić: "zdecydowaliśmy, że się wyprowadzasz". Można oczywiście zapłacić za nią depozyt i czynsz za pierwszy miesiąc wynajętego dla niej mieszkania. Ale potem zdecydowanie odciąć wszelką dla niej pomoc.
Zmuszenie własnego dziecka do pójścia do pracy i wzięcia odpowiedzialności za siebie wymaga stanowczości.
Prowadzący program ostrzegli jednocześnie, że córka - wobec stanowczego stanowiska rodziców - może uciekać się do groźby sądowego pozwu. W amerykańskich mediach były już opisywane przypadki, gdy dziecko pozywało rodziców, żądając od nich wsparcia. I nie zawsze sąd przyznawał rację rodzicom, pragnącym nauczyć dziecko samodzielności. Istnieją bowiem różne przepisy, które nakładają na rodziców obowiązki.
W stanie Ohio, prawo nie uznaje córki Carol jako dziecka mieszkającego z rodzicami. Córkę traktuje jak lokatora w mieszkaniu Carol i jej męża. Nie ma w tym przypadku znaczenia fakt, że córka nie płaci im żadnego czynszu. W dalszym ciągu jest lokatorem, który ma swoje prawa. Rodzice pragnący wyrzucić ją z domu, muszą postępować zgodnie z prawem, a więc dać jej wymówienie z odpowiednim wyprzedzeniem. W Ohio jest to 30 dni, ale poszczególne stany mają różne wymagania.
W New Jersey, w przypadku wynajmu z miesiąca na miesiąc, bez długoterminowej umowy, wypowiedzenie zwykle następuje również z 30-dniowym wyprzedzeniem. Powodem może być na przykład notoryczne spóźnianie się z czynszem. Gdy warunki umowy są łamane - na przykład lokator ma psa, choć w umowie było to zabronione - należy dać mu 30 dni na wypełnienie warunków umowy. Dopiero gdy po tym terminie warunki wciąż nie będą spełnione, można dać 30-dniowe wypowiedzenie.
Przy poważnych wykroczeniach, jak na przykład zniszczenia mienia, nielegalna działalność w mieszkaniu albo złamanie umowy w sposób, którego nie da się naprawić, wystarczy wypowiedzenie z zaledwie 3-dniowym wyprzedzeniem. Trzeba mieć jednak dowody na usprawiedliwienie tego. W przypadku niepłacenia czynszu, wypowiedzenia można dokonać natychmiast po upływie 5-dniowego okresu prolongaty (grace period).
W stanie Nowy Jork przepisy są bardziej restrykcyjne. 14-dniowe termin wypowiedzenia jest potrzebny nawet w przypadku złamania umowy czy niepłacenia czynszu. Termin zwykłego wypowiedzenia, bez wskazywania winy, jest zależny od tego, jak długo lokator wynajmował mieszkanie. Gdy był to okres do 1 roku, wystarcza 30 dni. Przy wynajmie do 2 lat, musi to być 60 dni, a w przypadku wynajmujących jeszcze dłużej, konieczny jest termin 90 dni wypowiedzenia najmu.
Należy pamiętać, że wypowiedzenie nie daje właścicielowi mieszkania prawa do usunięcia siłą lokatora. Właściciel nie może wchodzić do wynajmowanego mieszkania niezaproszony, zmieniać w nim zamków czy na przykład odcinać dostawy prądu czy wody. O eksmisji decyduje sąd, a przeprowadza ją szeryf lub inny funkcjonariusz policji.
Lokator może sądowi przedstawić argumenty do zablokowania eksmisji. Może to być na przykład niewypełnienie odpowiednich procedur przez właściciela mieszkania, ale też zaniedbanie dokonania niezbędnych napraw w wynajmowanym mieszkaniu. W przypadku niepłacenia czynszu, lokator może się obronić natychmiastowym spłaceniem długu. Wbrew dość powszechnej opinii, w New Jersey nie ma prawa, które zabrania dokonywania eksmisji zimą lub z powodu złej pogody. Dokonujący eksmisji może ją z powodu pogody nieco przesunąć, na przykład ze względu na padający deszcz, nie ma jednak takiego obowiązku.
Przy dokonywaniu eksmisji zawsze warto zasięgnąć porady u adwokata. Procedury mogą zależeć nawet od konkretnego miasta. Wypowiedzenie powinno być też napisane przy użyciu określonych sformułowań, w zależności od powodów i innych okoliczności.