Koty zaawansowane technologicznie

Czytając o różnych nowoczesnych gadżetach, wydawać by się czasem mogło, że stworzenie ich wymagało jedynie dobrego pomysłu. Technicznie zaś są dość proste w skonstruowaniu, bo nowoczesne technologie oferują dziś ogromne możliwości. W niektórych przypadkach być może rzeczywiście tak jest.

Należy jednak pamiętać, że przedstawiony przez producent gadżet - lub nawet zaoferowany już do sprzedaży - jest efektem końcowym pracy inżynierów. Musieli oni rozwiązać wiele technicznych problemów, o których nawet nie wiemy. Niektóre być może ujawniały się dopiero w prototypach, co nakazywało czasem zmianę całej koncepcji i rozpoczęcie pracy od nowa. Zdarza się też, że na wady konstrukcyjne zwracają uwagę dopiero użytkownicy. Wtedy kłopot jest jeszcze większy.

Na dość niezwykły problem wskazali użytkownicy serwisu Starlink. Zapewnia on dostęp do internetu poprzez sieć satelit. Serwis jest szczególnie cenny dla ludzi mieszkających w słabo zaludnionych rejonach lub miejscach, gdzie ukształtowanie terenu utrudnia doprowadzenie szybkiego internetu w tradycyjny sposób.

Starlink jest częścią słynnej firmy SpaceX, założonej przez Elona Muska i oferującej m.in. podróże w kosmos. Firma umieściła też na ziemskiej orbicie aż 1600 satelit, które umożliwiają stały i szybki dostęp do internetu za pomocą małej anteny. Ma ona kształt podobny do zwykłych anten satelitarnych, zapewniających odbiór telewizji.

Anteny satelitarne mają kształt talerza, przez co może się na nich kumulować śnieg. Gdy antena jest skierowana na satelitę widocznego dość nisko nad horyzontem, jej talerz ustawiony jest względnie pionowo i śnieg w większości się z niego zsuwa. Jednak talerz anteny Starlink jest skierowany wysoko w górę. Odchylenie kierunku od pionu wynosi zwykle od 15 do 35 stopni, w zależności od położenia geograficznego. Pozycja talerza jest więc zbliżona do poziomu i już nawet niewielki opad może spowodować zebranie się sporej warstwy śniegu, zakłócającej odbiór sygnału.

Inżynierowie Starlink postanowili rozwiązać ten problem instalując w antenie niewielką grzałkę. Choć jej moc jest minimalna, pozwala na topienie śniegu i oczyszczenie z niego talerza. Pomysł wydaje się banalny i jednocześnie skuteczny. Jest też prosty konstrukcyjnie. Jednak dopiero zastosowanie go w praktyce ujawniło problem, którego inżynierowie od zaawansowanych technologii nie przewidzieli.

Okazało się, że generowane w antenie ciepło działa nie tylko na śnieg. Doceniają je także... koty. Znane z zamiłowania do poszukiwania ciepłego miejsca do wylegiwania się, szybko odkrywają ogrzewany talerz anteny satelitarnej (fotografia poniżej). Cóż, dawniej wygrzewały się na piecu, ale czasy się zmieniły i znalazły sobie miejsce bardziej przystające do XXI wieku.

Koty polubiły serwis satelitarny firmy Starlink.


Problem jest tym bardziej niezwykły, że na talerzu kładą się koty, które bynajmniej wcale nie są zmarznięte. Jeden z użytkowników serwisu Starlink ma kilka kotów, więc zbudował dla nich specjalny domek. Domek ten ma ogrzewanie, więc koty na pewno w nim nie marzną. Włażą jednak na antenę każdego dnia, gdy jest zimno i grzałka talerza załącza się. Na noc wracają natomiast do swojego domku.

Co jest atrakcją dla kotów, stanowi problem dla użytkowników serwisu Starlink. Koty leżące na talerzu anteny zakłócają odbiór sygnału z satelity znacznie bardziej niż śnieg. Połączenie nie ginie zupełnie, ale jest bardzo powolne. Nie wiadomo na razie, jak inżynierowie serwisu poradzą sobie z prozaicznym na pozór problemem. Umieszczanie jakichś kolców na antenie nie wchodzi w grę, bo wpłyną na odbierany sygnał. Z tego samego powodu talerza nie można niczym osłaniać.

Koty nie są jedynym zmartwieniem firmy Starlink. W grudniu poskarżyli się na nią do ONZ Chińczycy. Napisali do Komitetu Pokojowego Wykorzystania Przestrzeni Kosmicznej przy ONZ, że już dwukrotnie doszło do niebezpiecznego incydentu, w którym jeden z 1600 satelitów Starlink mógł zderzyć się z chińską stacją kosmiczną Tiangong. Było to śmiertelnym zagrożeniem dla członków stacji, którzy musieli podjąć działania na rzecz uniknięcia katastrofy.

Starlink umieścił w kosmosie 1600 satelitów, co wydaje się dużą liczbą. Oczywiście są to bardzo małe obiekty, które rozproszone są na dużej przestrzeni. Z drugiej jednak strony, w kosmosie zaczyna robić się naprawdę ciasno. Tylko Starlink otrzymał już pozwolenie na umieszczenie w kosmosie aż 12 tysięcy satelit. Ich kontrolowanie jest znacznie bardziej zaawansowaną sztuką niż zganianie kotów z anteny. Co nie znaczy, że z kotami pójdzie łatwo.

W papierowym wydaniu gazety "abecadło", w rubryce "Technika i gadżety" został opisany także lokalizator GPS dla kotów i psów.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!