Ameryka obudziła się w środę rano w zupełnie nowej rzeczywistości politycznej. Zgodnie z sondażami, o których pisaliśmy w artykule "Wyborcze sondaże", wybory wygrali demokraci. Sondaże sugerowały także zwycięstwo zdecydowane i z pewnością takie właśnie ono jest. I choć w środę rano nie było jeszcze wszystkich wyników, niektórzy komentatorzy mówili już o zwycięstwie miażdżącym.
Tak jak pisaliśmy wczoraj, sytuację w której jedna partia wygrywa zdecydowaną większość mandatów w miejscach, gdzie poparcie jest zwykle wyrównane, określa się jako "wyborcza fala". Tym razem ta fala jest wyjątkowo silna, pojawiły się więc nawet określenia "tsunami". Można też usłyszeć hasło "bluenami", które jest połączeniem słowa blue - niebieski symbolizuje demokratów - oraz tsunami.
Demokraci zdobyli większość zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie. W ustępującym Senacie republikanie mają przewagę 53-47, więc przejęcie go wymagało zdobycia 4 dodatkowych mandatów przez demokratów. Wydawało się to trudne, bo wybory dotyczyły tylko 35 miejsc w Senacie (dlaczego tylko 35, wyjaśnialiśmy w tekście "Wybory 2026").
Tymczasem demokraci zdobyli łącznie co najmniej 54 miejsca w Senacie. W środę rano nie były znane jeszcze wyniki dotyczące dwóch mandatów. W Mississippi i w Alasce częściowe wyniki wskazywały na bardzo wyrównaną walkę, więc trzeba poczekać na podliczenie wszystkich głosów i oficjalne ogłoszenie wyników.
Jedną z najbardziej obserwowanych walk o senacki fotel była stoczona w Michigan. Wygrał tam Abdul El-Sayed, syn egipskich imigrantów. Będzie pierwszym w historii muzułmaninem w Senacie.
Prawdziwym szokiem jest zwycięstwo Jamesa Talarico w Teksasie. Demokrata pokonał republikanina (Kena Paxtona), co zdarzyło się tam po raz pierwszy od czasów prezydenta Reagana, od 1988 roku.
Jeszcze bardziej wyjątkowe jest zdobycie mandatu senatora w stanie Kansas. Demokrata dokonał tego po raz pierwszy w tym stanie od 1932 roku. Co ciekawe, wybory wygrał tam Adam Hamilton, który jest pastorem. Przyrzekł współpracę z republikaninem Jerrym Moranem, który jest drugim senatorem tego stanu (każdy stan wybiera dwóch senatorów).
Adam Hamilton - pastor, który został senatorem.
Po prawie trzech dekadach nastąpiła też zmiana w Karolinie Południowej. Annie Andrews jest pierwszą demokratką od 1998 roku, który zdobyła tam mandat senatora. Pokonała Darline Graham, siostrę zmarłego w lipcu znanego senatora Lindsey'a Grahama, która zajęła jego miejsce.
Demokraci zdobyli też mandat senatora w Karolinie Północnej (Roy Cooper) oraz w Iowa (Josh Turek). W obydwu stanach stało się to po raz pierwszy od 2008 roku. Z ramienia Partii Demokratycznej z powodzeniem startował też w New Hampshire Chris Pappas, który zostanie pierwszym w historii USA senatorem, który otwarcie przyznaje się do homoseksualizmu. Z kolei w Minnesocie wygrała demokratka Peggy Flanagan. Będzie pierwszą w historii Indianką w Senacie.
Do historycznych zwycięstw doszło też w wyborach gubernatorów, które odbywały się w 36 stanach. W Georgii wygrała demokratka Keisha Lance Bottoms. Będzie pierwszą w USA czarnoskórą kobietą rządzącą stanem. W Georgii czarnoskórzy stanowią prawie jedną trzecią populacji. Wraz z Latynosami stanowią ponad 51%, a więc większość ludności.
Czarnoskórego gubernatora - pierwszego w historii stanu - wybrała także Floryda. Czarnoskórzy stanowią tam tylko 16% populacji. Będzie nim republikanin Byron Donalds. Ohio wybrało natomiast pierwszą kobietę w historii stanu na stanowisko gubernatora. Piastować je będzie demokratka Amy Acton.
Najbardziej chyba znamiennym jest wynik wyborów gubernatora w Teksasie. O swoją już czwartą kadencję starał się tam republikanin Greg Abott (Teksas jest jednym z 13 stanów, gdzie nie obowiązuje limit kadencji gubernatora). Zasłynął na cały kraj ostrym traktowaniem nielegalnych imigrantów, a szczególnie akcją wysyłania ich autobusami do Nowego Jorku.
Abbot teraz przegrał w wyborach, a pokonała go Gina Hinojosa. Jest nie tylko pierwszą od 1988 roku demokratką, która zostanie tu gubernatorem. Jest także - co jest znaczące w kontekście antyimigranckich działań Abbota - pierwszą w historii stanu Latynoską, która będzie rządzić Teksasem. Latynosi stanowią 40% ludności Teksasu.
Ostateczne wyniki wyborów do Izby Reprezentantów w środę rano nie były jeszcze znane. Wiadomo jednak na pewno, że demokraci będą w niej mieli większość. Dotychczas republikanie mieli 219 mandatów, a demokraci 214 (dwa miejsca są nieobsadzone). Teraz demokraci mają już zapewnione 231 mandatów, a republikanie 144. Telewizja NBC szacuje, że ostateczny wynik brzmieć będzie 258-177.
W New Jersey demokraci zdobyli 10 mandatów kongresmana, a republikanie 1 (jest jeszcze 1 dystrykt, w którym wynik nie jest jeszcze znany). W Nowym Jorku demokraci mają 18 mandatów, republikanie 3, a w 5 dystryktach nie ma jeszcze rozstrzygnięcia. W Pennsylwanii wszystkie mandaty są już rozdzielone: 11 zdobyli demokraci, 6 republikanie.
Prezydent Donald Trump już we wtorek wieczorem skomentował złe wyniki jego partii. W internecie napisał: "Nie było mnie na kartach wyborczych, a gdybym był, wygralibyśmy JAK OSUWAJĄCA SIĘ ZIEMIA [oryg. "IN A LANDSLIDE"]". Wielu komentatorów ocenia natomiast, że to nie tyle wygrali demokraci, co porażkę ponieśli republikanie, bo wyborcy źle ocenili ich działania, a szczególnie działania prezydenta Trumpa.