Pogrom sklepów w USA

Ubiegły rok był trudny dla amerykańskich sklepów. Firma Coresight Research, zajmująca się rynkiem detalicznym i technologicznym tłumaczy, że powodem była "inflacja i rosnące preferencje wśród konsumentów zakupów online". W 2024 roku w Stanach Zjednoczonych zamknięte zostały 7325 sklepy. To najwięcej od 2020 roku, gdy sklepy dobijała pandemia Covid-19 i wymuszony nią lockdown.

Jednocześnie w ubiegłym roku otwartych zostało 5970 nowych sklepów. Była to największa liczba od 2012 roku, ale i tak nie zniwelowała strat w liczbie sklepów. Po 2024 roku liczba sklepów jest o 1355 mniejsza. W dodatku Coresight Research przewiduje, że obecny rok będzie jeszcze gorszy. Według szacunków tej firmy, zamkniętych zostanie aż 15 tysięcy sklepów. Liczba nowo otwieranych zapewne nie osiągnie nawet połowy liczby zamykanych.

Są sklepy, które wciąż mają się dobrze, a nawet rozwijają się. W otwieraniu nowych sklepów przodują w bieżącym roku sieci Aldi, JD Sports i Burlington Stores. Ale inne znane marki zwracają się do sądów o ochronę przed wierzycielami. Ogłaszając bankructwo na podstawie przepisów określanych jako Chapter 11, dostają szansę na restrukturyzację i uniknięcie całkowitej likwidacji. To jednak oznacza zamykanie części sklepów i ograniczanie działalności.

W ten właśnie sposób chce się uratować sieć sklepów Forever 21, która ma m.in. 15 lokalizacji w New Jersey i 21 w Nowym Jorku. Zamyka swoje sklepy, prowadząc wciąż sprzedaż internetową. Ogłoszenie bankructwa uratowało firmę w 2020 roku, ale teraz sytuacja jest jeszcze trudniejsza.

Sieć Forever 21 ratuje się przed całkowitą likwidacją zamykaniem części sklepów.


Sieć JCPenny również zbankrutowała w czasie pandemii, ale po zamknięciu 200 sklepów wyszła z problemów finansowych i funkcjonuje do dziś, mając 656 lokalizacji. Aby uniknąć takich problemów, część sklepów zamykają też inne sieci. Kohl's zapowiedział likwidację 27 lokalizacji (m.in. w East Windsor w New Jersey), które przynoszą straty. To jednak niewielki ułamek sieci, mającej 1175 punktów.

Natomiast Macy's chce w tym roku zamknąć aż 66 sklepów, które słabo sobie radzą (m.in. w Orange w New Jersey i w dzielnicach Nowego Jorku Brooklyn i Bronx). Sieć ma 521 sklepów.

Zupełnej likwidacji ma natomiast ulec sieć Party City. Działała przez niemal 40 lat, ale ostatecznie zbankrutowała i zamyka 700 swoich sklepów w całych Stanach Zjednoczonych.

Problemy z utrzymaniem się mają też sieci restauracji. Z przepisu Chapter 11 skorzystała już w listopadzie ub.r. sieć TGI Fridays, która otworzyła swój pierwszy punkt w 1965 roku na Manhattanie. Teraz otrzymała zgodę sądu na restrukturyzację i sprzedaje część swoich lokalizacji, aby wyjść z finansowych kłopotów. Agencja Bloomberg twierdzi, że bankructwo rozważa także sieć Hooters. W czerwcu ubiegłego roku nagle ogłosiła plany zamknięcia części swoich restauracji i obecnie ma ich już tylko niecałe 300 w całym kraju.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!