Kamery ujawniają skalę wykroczeń drogowych

Coraz więcej miast w USA decyduje się na instalację automatycznych systemów wykrywających łamanie przepisów przez kierowców. Efekty pierwszych tygodni ich działania pokazują, jak często dochodzi do łamania przepisów ruchu drogowego.

Kilka tygodni temu opisywaliśmy, jak miasto Sherwood w stanie Oregon ustawiło fotoradary w obydwu kierunkach na zwykłej osiedlowej uliczce. W ciągu zaledwie dwóch tygodni, zarejestrowały one aż 1045 samochodów, które przekraczały limit prędkości. Byłoby ich zapewne znacznie więcej, gdyby zdjęcia wykonywano wszystkim pojazdom jadącym powyżej limitu. Fotoradary rejestrowały jednak wyłącznie te samochody, które przekraczały ograniczenie prędkości o co najmniej 11 mil na godzinę.

Na instalację kamer rejestrujących ruch uliczny zdecydowały się także władze miasta leżącego na obrzeżach Filadelfii. Miasto o nazwie Lower Merion liczy 64 tysiące mieszkańców i od dawna boryka się z dużą liczbą wypadków. Dziennik "The Philadelphia Inquirer" podaje, że w latach 2019-2023 doszło tu do prawie 3800 wypadków drogowych.

Na początek zainstalowano kamery na jednej z głównych ulic miasta, Lancaster Avenue. Na skrzyżowaniu z ulicą Remington Road kamery rejestrują samochody, które wjeżdżają na skrzyżowanie po zapaleniu się czerwonego światła. Nagranie z takiego wykroczenia ogląda później funkcjonariusz policji, który decyduje, czy należy wystawić mandat. Kierowca, który go otrzyma, może zgłosić swój sprzeciw przed lokalnym sądem.

Kamera rejestrująca samochody wjeżdżające na skrzyżowanie na czerwonym świetle.


Kamery uruchomiono już 13 maja br., ale przez pierwsze dwa miesiące mandaty nie były wystawiane. Kierowcy otrzymywali od policji jedynie ostrzeżenia, że złamali przepisy. Jednak od 13 lipca mandaty są już wypisywane bez żadnych ulg. A w sierpniu policja poinformowała, że na podstawie odczytu z kamer wystawiła już 663 mandaty.

Mandaty za przejechanie skrzyżowania na czerwonym świetle są wystawiane na kwotę 100 dolarów. Zgodnie z miejskim zarządzeniem, kamery mogą być używane do karania kierowców wyłącznie za przejazd na czerwonym świetle. Władze miasta obliczają, że jeżeli zainstalują podobny system na trzech skrzyżowaniach, to dochód z mandatów wyniesie aż 24 miliony dolarów w ciągu roku. To sugeruje, że spodziewane jest rejestrowanie średnio aż 219 przejazdów na czerwonym świetle dziennie na każdym z tych skrzyżowań. To pokazuje dobitnie skalę problemu.

Wbrew powszechnej opinii o szukaniu przez władze pieniędzy przez wystawianie mandatów, pieniądze z mandatów nie zasilą miejskiej kasy. Dziennik "The Philadelphia Inquirer" pisze, że pokryją one jedynie koszty administracyjne, a reszta zdobytych w ten sposób funduszy jest przekazywana do administracji stanowej. Tam rodzielana jest na projekty związane z transportem drogowym.

Miasto może jednak coś zyskać przez samo zainstalowanie kamer na skrzyżowaniu. Poprzez udział w zautomatyzowanym systemie egzekwowania przepisów ruchu drogowego, miasto jest traktowane przez stan priorytetowo przy przyznawaniu grantów na projekty drogowe.

Władze Lower Merion liczą jednak przede wszystkim na zwiększenie bezpieczeństwa na drogach. Liczba wypadków ma się radykalnie zmniejszyć, dzięki temu, że kierowcy będą mieli świadomość automatycznej rejestracji ich wykroczeń i nieuchronności mandatu. Władze spodziewają się, że roczny dochód z mandatów wystawianych dzięki kamerom spadnie z 24 milionów dolarów do 8 milionów.

To jednak wciąż oznacza średnio ponad 70 przejazdów na czerwonym świetle dziennie, na każdym ze skrzyżowań. A każdy taki przejazd potencjalnie grozi wypadkiem.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!