Cena ropy naftowej cofnęła się ponownie poniżej granicy 100 dolarów po tym, jak w ubiegłym tygodniu za teksańską odmianę WTI trzeba było zapłacić nawet 105 dolarów. We wtorek 22 września cena wynosiła już tylko około 90 dolarów. Ale zdecydowanie niższa cena ropy wcale nie przełożyła się na tańszą benzynę czy diesla. Wręcz przeciwnie, paliwa biją cenowe rekordy.
Średnia cena galona benzyny zwykłej (regular) wynosiła we wtorek 4,4750 dolara. To nie jest rekord, bo w kwietniu bieżącego roku wynosiła kilka centów więcej, a w czasie pandemii Covid-19 przekroczyła na chwilę nawet 5 dolarów. Ale w pandemii działały zupełnie nietypowe czynniki, a w kwietniu ropa kosztowała nawet ponad 110 dolarów. Teraz ropa staniała, a cena benzyny utrzymuje się blisko kwietniowych poziomów.
Najgorsza sytuacja jest z paliwem diesel. 10 września br. jego średnia cena w USA po raz pierwszy przekroczyła barierę 6 dolarów za galon. Już następnego dnia rekord wynosił 6,23. We wtorek diesel kosztował w USA średnio 6,5276. Cena w New Jersey jest nieco niższa, 6,4648, a w stanie Nowy Jork 6,5038. Za to w Pennsylwanii średnia cena diesla to aż 6,6098 dolara. Diesel jest paliwem, na którym opiera się cała gospodarka - transport, rolnictwo, budownictwo, a także usługi świadczone przez mniejsze firmy.
Szef koncernu Chevron Mike Wirth wystąpił niedawno na University of Texas, gdzie tłumaczył, co dzieje się z cenami ropy naftowej. Zwrócił uwagę, że nie tylko Cieśnina Ormuz jest zablokowana, ale także ropociąg w Arabii Saudyjskiej, który transportował ropę ze wschodu do portu na Morzu Czerwonym został zaatkowany. Jemeńscy rebelianci Huti atakują natomiast statki w cieśninie Bab al-Mandab, u wejścia do Morza Czerwonego.
Do takich cen być może trzeba się już przyzwyczaić.
Ropociąg został właśnie uruchamiony po ataku, ale jego przepustowość jest zbyt mała, aby zastąpić transport przez Cieśninę Ormuz. Poprawić sytuację może nowy sposób wysyłania ropy z Zatoki Perskiej. Przwożą ją małe statki, z których jest ona przepompowywana na duże tankowce już za Cieśniną Ormuz, gdzie jest bezpiecznie. Jest to czasochłonne i drogie, ale umożliwia transport ograniczonych ilości surowca.
Ale nawet taka poprawa sytuacji nie spowoduje nagłej obniżki cen ropy, czy wręcz powrotu do cen sprzed ataku na Iran. Mike Wirth tłumaczy, że w pierwszych miesiącach kryzysu wywołanego wojną w Zatoce Perskiej, wykorzystywano różne narzędzia, aby zniwelować kłopoty z dostawami ropy z tego regionu.
Państwa korzystały na przykład z zasobów strategicznych tego surowca. Stany Zjednoczone użyły 172 mln baryłek ropy, co spowodowało zmniejszenie rezerw do poziomu 285 mln. Całkowita pojemność zbiorników strategicznych rezerw wynosi 714 mln baryłek.
Przez ostatnie pół roku wykorzystano także komercyjne zasoby ropy. Dodatkowo Stany Zjednoczone wstrzymały restrykcje dotyczące eksportu ropy z Rosji. Wszystkie te posunięcia spowodowały, że spadek podaży ropy na rynku został przyhamowany. Teraz jednak te bufory bezpieczeństwa zostały już wykorzystane i nie ma prostych sposobów na dalsze ograniczanie wpływu zablokowania Cieśniny Ormuz na cenę ropy.
Sekretarz spraw wewnętrznych USA Doug Burgum zapowiedział zwiększenie wydobycia ropy w Wenezueli. Zapowiedział też zwiększenie mocy przerobowych amerykańskich rafinerii. Bo dodatkowym elementem wpływającym na ceny benzyny są skuteczne ataki Ukrainy na rosyjskie rafinerie. Prezydent Donald Trump naciska na prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, aby nie bombardować rosyjskich zakładów, bo to zwiększa cenę na amerykańskich stacjach benzynowych. Obaj prezydenci spotkali się we wtorek przy okazji 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku.
Prezydent Trump zapowiedział niedawno, że ceny ropy spadną, "zaraz po wyborach". Nie wyjaśnił jednak, dlaczego miałoby się tak stać. CEO Chevronu Mike Wirth nie twierdzi, że to niemożliwe, ale jego zdaniem, bardziej prawdopodobne jest to, że ceny będą jeszcze rosnąć. Według jego przewidywań, ceny te w najbliższych miesiącach co najmniej nie spadną.