Ameryka kupi diesla od Putina

Prezydent Donald Trump ogłosił w miniony piątek, że zawarł porozumienie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Trump wstrzymał sankcje na import rosyjskiego paliwa i Rosja ma zacząć sprzedawać diesel dla Stanów Zjednoczonych. Pierwsza dostawa ma dotrzeć do Ameryki już w październiku, gdyż tankowiec z rosyjskim dieslem wypłynął z St. Petersburga już 22 września. To 17 dni przed ogłoszeniem przez Trumpa porozumienia o zakupie rosyjskiego paliwa. Jak dotąd nie wiadomo, jaka firma ma być odbiorcą tego paliwa i kiedy je zamówiła, bo we wrześniu obowiązywał zakaz kupowania go od Rosjan. Nie wiadomo też, kto za nie zapłaci.

Ugoda amerykańskiego prezydenta z Putinem jest o tyle zaskakująca, że jest kompletnym zaprzeczeniem działań z ubiegłego miesiąca. Amerykański kongres przyjął wtedy niezwykle restrykcyjną wobec Rosji ustawę, a prezydent Trump ją podpisał, w sprawie zakupu rosyjskiej ropy. Ustawa pozwala prezydentowi na nałożenie cła w wysokości aż 100% na pięć państw, które będą kupować od Rosjan paliwo w największej ilości. Niemal w tym samym czasie, z St. Petersburga wypłynął statek pod grecką banderą "Minerva Zen" z dieslem przeznaczonym dla USA.

Ustawa nie zobowiązuje prezydenta do nakładania ceł, a jedynie daje mu taką możliwość. Gdyby działała automatycznie, to niewykluczone, że 100-procentowe cło zostałoby nałożone przez USA na... USA. Bo jak informuje strona rosyjska, import rosyjskiego paliwa do Ameryki ma wynosić docelowo 3 mln ton miesięcznie.

Pierwszą dostawą ma być 300 tysięcy ton. W listopadzie do USA ma dotrzeć jeszcze 500 tysięcy ton i kolejny milion ton. Następne 3 miliony ton ma zostać dostarczone "w krótkim czasie", w zależności od możliwości rosyjskich rafinerii.

Te możliwości są powszechnie kwestionowane, bo Ukraina już od pewnego czasu skutecznie atakuje rosyjskie rafinerie. Zaprzestania tych ataków zażądał prezydent Trump, twierdząc, że przez Ukrainę rosną ceny paliwa. Stwierdził nawet, że "Ukraina mogła zakończyć tę wojnę wiele razy". Brzmiało to tak, jakby to Ukraina zaatkowała Rosję i to jej czołgi stały na terenie Rosji, a nie odwrotnie.

Stacja benzynowa Łukoil w Rosji.


Prezydent Trump stwierdził też w niedzielę, że doszło do "energetycznego wstrzymania ognia" pomiędzy Rosją i Ukrainą. Miałoby to polegać na wzajemnym nieatakowaniu celów związanych z energetyką. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełensky, przemawiając w poniedziałek zdalnie na Forum Bezpieczeństwa w Warszawie wyraził zaskoczenie informacją o rzekomej umowie o wstrzymaniu ognia. Dodał też, że od czasu jej ogłoszenia przez Trumpa, Rosja zaatakowała kilka kolejnych obiektów energetycznych, w tym elektrownię w Charkowie.

Ostatnie posunięcia prezydenta Trumpa są powszechnie komentowane jako próba poprawienia notowań przed wyborami do Kongresu, które odbędą się już za trzy tygodnie, 3 listopada. Według badania Pew Research Center, stan gospodarki jest najważniejszym tematem dla aż 84% wyborców. A na gospodarkę fatalnie wpływają ceny paliw, a w szczególności diesla, kluczowego dla rolnictwa i transportu. Pod koniec września średnia cena diesla w USA osiągnęła historyczny rekord 6,53 dolara za galon. W poniedziałek średnia ta była nieco niższa i wynosiła 6,27 dolara (średnia cena benzyny regular wynosiła 4,36 dolara).

Trump próbuje przekonywać Amerykanów, że działa na rzecz obniżania cen. "Niższe ceny dla Amerykanów, szczególnie dla naszych Wspaniałych Farmerów, Ranczerów, Kierowców [ciężarówek] są moim Największym Priorytetem" - napisał prezydent w internecie.

Podobnie przekonuje też, że zakończył osiem wojen i należy mu się Nagroda Nobla. Po przyznaniu jej w miniony piątek dla prawniczki z RPA Navanethem "Navi" Pillay, członków Komitetu Noblowskiego nazwał "wrogami cywilizacji". Jednocześnie to właśnie Donald Trump, wraz z Izraelem, rozpętał w tym roku wojnę z Iranem. Wojna ta przyniosła ofiary, a także ogromne wzrosty cen paliwa na całym świecie.

Eksperci oceniają, że w sensie ekonomicznym, sprowadzanie rosyjskiego diesla do USA nic nie zmieni. A już na pewno nie przed wyborami. Pierwsza dostawa ma wynosić 300 tysięcy ton, co odpowiada ilości, którą Amerykanie zużywają przez... połowę dnia.

Stacje Lukoil działają w wielu krajach, w tym także w USA.


Duże dostawy do Stanów Zjednoczonych są wątpliwe, gdyż Rosjanie mają problemy z zaopatrzeniem nawet własnego rynku. Już w lipcu rosyjskie władze zakazały eksportu diesla (teraz dla Amerykanów robią wyjątek). Bo po atakach Ukrainy na rafinerie, ich łączna produkcja spadła o 30%, jak podaje Międzynarodowa Agencja Energii. Natomiast eksport ropy i diesla spadł jeszcze bardziej radykalnie. Według firmy analitycznej Vortexa, w pierwszym kwartale wynosił 850 tysięcy baryłek dziennie, w drugim 690 tysięcy, a w trzecim zaledwie 190 tysięcy.

Ceny diesla nie spadną więc do poziomu sprzed wojny z Iranem. Przed rokiem średnia cena tego paliwa w USA wynosiła 3,67 dolara. Kupowanie rosyjskiego paliwa Ameryce nie pomoże, ale jak ocenił prezydent Zełenski, jest prezentem dla Putina, który oznacza "inwestycję w wojnę, która musi być zakończona". Daje bowiem Putinowi pieniądze na broń i amunicję, którą dalej będzie mordował Ukrainców i wysyłał na śmierć własnych żołnierzy.

Porozumienie Trumpa z Putinem krytykują także politycy krajów zachodnich, a także w Stanach Zjednoczonych. I robią to nie tylko demokraci. W niedzielę wspólnie wystąpiło siedmiu senatorów USA, w tym troje demokratów i czworo republikanów. "Stany Zjednoczone nie powinny dawać Putinowi finansowej kroplówki, gdy Rosja dalej zabija cywilów" - stwierdziła grupa polityków.

Senatorowie zwrócili też uwagę, że prezydent Trump swoją decyzją łamie amerykańskie prawo. W 2022 roku Kongres przyjął ustawę, która "wyraźnie zakazała importu energetycznego z Rosji". Przypomnieli, że jej celem było "zabezpieczenie, aby amerykańskie pieniądze nie finansowały brutalnej wojny Putina przeciwko Ukrainie". Najnowsza umowa Trumpa oznacza dokładnie to, czemu ustawa miała zapobiec - zabijaniu cywilów w Ukrainie za amerykańskie pieniądze.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!