Sprawdzanie obywatelstwa wyborców

Notowania prezydenta Donalda Trumpa są bardzo słabe, co może rzutować na wyniki Partii Republikańskiej w wyborach do Kongresu, które odbędą się w listopadzie bieżącego roku. W wyborach określanych jako wybory środka kadencji prezydenta (midterm election) do wzięcia będą wszystkie miejsca w Izbie Reprezentantów i jedna trzecia miejsc w 100-osobowym Senacie (w 2024 i 2026 roku są to 33 mandaty, w 2028 będą to 34 mandaty; dodatkowo w bieżącym roku wybrani zostaną dwaj senatorzy na miejsce J.D. Vance'a w Ohio, który został wiceprezydentem i Marco Rubio na Florydzie, który został sekretarzem stanu). Kadencja kongresmanów trwa dwa lata, a senatorów sześć lat. Coraz częściej przewiduje się, że przewagę w obydwu izbach zdobędą demokraci. Sam Donald Trump stwierdził, że może to oznaczać przegłosowanie w nich impeachmentu dla niego.

Republikanie próbują obecnie różnych zmian prawnych w procesie wyborczym. Kongres debatuje nad ustawą o nazwie Safeguard American Voter Eligibility (Zabezpieczenie Uprawnienia Amerykańskiego Wyborcy), która nazywana jest też (od pierwszych liter nazwy) SAVE America Act. Głównym elementem tej ustawy jest wprowadzenie wymogu, aby osoba rejestrująca się jako wyborca pokazała amerykański paszport lub amerykański akt urodzenia. Natomiast w chwili oddawania głosu, wyborca musiałby wylegitymować się ważnym dokumentem tożsamości.

Według obecnego stanu prawnego, prawo wyborcze przysługuje wyłącznie obywatelom USA. Rejestrowanie wyborcy jest jednak zwykłym zgłoszeniem chęci głosowania i nie wymaga sprawdzenia jego dokumentów. W niektórych stanach wprowadzono natomiast sprawdzanie dokumentu tożsamości przy oddawaniu głosu. We wszystkich stanach wzięcie udziału w wyborach przez osobę nieuprawnioną jest przestępstwem.

Ustawa SAVE została przegłosowana w Izbie Reprezentantów, głównie według linii partyjnej, stosunkiem głosów 218-213. Ale w Senacie może zostać zablokowana. Sprzeciwiają się jej generalnie demokraci, ale wątpliwości zgłaszają także niektórzy senatorowie republikańscy. Senator Lisa Murkowski już zapowiedziała, że nie zagłosuje za tą ustawą. Republikanie mają wprawdzie w Senacie przewagę, mając 53 mandaty (45 mają demokraci, dwóch senatorów jest niezależnych), ale demokraci mogą skutecznie zablokować przegłosowanie ustawy, jeżeli nie opowie się za nią co najmniej 60 senatorów.

Osoby biorące udział w wyborach mogą być zobowiązane do udowodnienia swojego obywatelstwa.


Przeciwnicy SAVE twierdzą, że ustawa może ograniczyć liczbę rejestrujących się wyborców, a także liczbę głosujących, którzy już są zarejestrowani. Według danych Brennan Center for Justice, 21 milionów Amerykanów nie jest w posiadaniu żadnego dokumentu, który udowodniłby ich obywatelstwo. Wyrobienie takiego dokumentu zabiera czas i wymaga opłat. Natomiast 2,6 miliona Amerykanów nie posiada żadnego oficjalnego dokumentu tożsamości z fotografią. Problemy mogą mieć też osoby, które zmieniły nazwisko, np. po zawarciu związku małżeńskiego i nie mają zaktualizowanych dokumentów.

Większość Amerykanów uważa, że wymóg pokazania dokumentu tożsamości przy głosowaniu powinien być wprowadzony. Pew Research Center pytało o tę sprawę w zeszłym roku, gdy pojawiła się pierwsza wersja ustawy SAVE, która ostatecznie nie została przyjęta.W badaniu Pew 83% respondentów opowiedziało się za sprawdzaniem tożsamości na wyborach. Również wśród wyborców demokratów, pomysł zyskał poparcie większości, bo 71%. Wyborcy republikanów poparli go w 95%.

Demokraci również próbowali wprowadzać przepisy dotyczące wyborów, które obowiązywałyby w całych Stanach Zjednoczonych. Obecnie nie są one jednolite, gdyż ustalane przez władze poszczególnych stanów. Ustawy proponowane w czasie kadencji prezydenta Joe Bidena nie zyskały jednak wystarczającego poparcia w Kongresie.

Gorącym zwolennikiem ustawy SAVE jest prezydent Donald Trump. Powtarza bowiem niezmiennie, że wybory w 2020 roku zostały "ukradzione" i jedną z przyczyn miało być masowe umożliwienie głosowania imigrantom nie mającym jeszcze obywatelstwa, a nawet wręcz imigrantom nielegalnym. Amerykańskie media opisywały pojedyncze przypadki, gdy w wyborach wzięła udział nieuprawniona osoba. Żadne dochodzenie nie wykazało jednak takiego działania na większą skalę.

Prezydent Trump jest jednak tak zdeterminowany do kontrolowania wyborców, że zapowiedział wprowadzenie "Voter I.D." (dokument tożsamości wyborcy). Stwierdził przy tym, że będzie "Voter I.D. na wybory środka kadencji, [bez względu na to czy] zatwierdzony przez Kongres, czy nie". Nie wiadomo jednak, jak prezydent miałby wprowadzić obowiązek legitymowania wyborców, skoro prawa w tej kwestii ustalają władze stanowe.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!