Świat biznesu chętnie wpływa na politykę, często używając do tego pieniędzy, aby lobbować na rzecz korzystnych dla siebie rozwiązań. Ale jednocześnie jest bardzo niechętny, aby polityka wpływała na biznes. Dochodzi do paradoksów, gdy biznesmeni nie chcą podporządkować się polityce, którą sami promowali. Swoje własne firmy wyjmują spod jej działania.
Jednym z wyrazistych przykładów jest finansista i miliarder John Paulson. W kampanii wyborczej w 2024 roku bardzo mocno wspierał kandydaturę Donalda Trumpa, chwaląc jego pomysł wprowadzania ceł.
Był tak mocno zaangażowany we wspieranie Trumpa, że zebrał na rzecz jego kampanii 50 milionów dolarów. Był też jednym z kandydatów na stanowisko sekretarza skarbu, które ostatecznie zajął inny finansista, Scott Bessent.
We własnych interesach Paulson postępuje jednak inaczej, niż w głoszonych przez siebie hasłach. Przekonując, że cła wzmocnią produkcję w Stanach Zjednoczonych, sam jedną ze swoich fabryk przeniósł właśnie do Chin. To fabryka instrumentów muzycznych w Ohio firmy Conn Selmer. Paulson otworzył fabrykę w Chinach już w ubiegłym roku, w szczycie akcji wprowadzania przez prezydenta Trumpa ceł. Pracownicy zakładów w Ohio byli jednak zapewniani, że ich stanowiska pracy są bezpieczne.
Selmer to firma z tradycjami. Na zdjęciu trąbka Selmer podarowana przez brytyjskiego króla Jerzego V dla słynnego amerykańskiego muzyka jazzowego Luisa Armstronga.
Mogli w to uwierzyć, słysząc poglądy, jakie głosił John Paulson. W kampanii wyborczej twierdził, że plany ceł Donalda Trumpa mają "dobre podstawy". Tłumaczył, że wprowadzenie 10%-20% cła zwiększy produkcję w Stanach Zjednoczonych. O cłach mówił, że "spowodują wzrost cen z importu. Ale z drugiej strony wspierają produkcję krajową, więc będzie więcej miejsc pracy, więcej inwestycji w USA, więcej podatków".
Po wprowadzeniu ceł ceny rzeczywiście wzrosły. Ale liczba miejsc pracy w sektorze produkcyjnym się nie zwiększyła. Wręcz przeciwnie, liczba etatów w okresie od kwietnia do grudnia 2025 roku zmniejszyła się o 70 tysięcy do liczby 12,69 mln.
W roku bieżącym może dalej się zmniejszać, dzięki takim posunięciom jak Johna Paulsona. Jego firma Conn Selmer zapowiedziała, że do lipca przeniesie już większość działań do Chin, zwalniając z pracy w USA 150 osób.
To coś zupełnie innego, niż to, o czym Paulson mówił w telewizji CNBC: "Amerykańscy producenci nie mogą zamykać amerykańskich fabryk i przenosić ich za granicę. Musimy zabezpieczyć amerykańskie miejsca pracy i amerykańską produkcję". Dużo słów o Ameryce jak na producenta, który przenosi się do Chin.