Gdzie kończy się nauka, a zaczyna marketing? Trendy zdrowotne zmieniają się równie szybko i dynamicznie jak modowe. W jednym sezonie króluje post przerywany, w kolejnym dieta ketogeniczna. W gąszczu nowości łatwo pomylić metody rzeczywiście wspierające organizm z tymi, które działają tylko w mediach społecznościowych, bo bardzo dobrze się "klikają". Jak je rozróżnić?
Współczesny krajobraz zdrowotny to już nie tylko domena ekspertów, lecz dynamiczne targowisko pełne obietnic, skrótów i gotowych recept na sukces. Trendy internetowe rozprzestrzeniają się z prędkością algorytmów, napędzane sponsorowanymi wypowiedziami influencerów, memami, zbiorową potrzebą prostych rozwiązań nawet najbardziej złożonych problemów zdrowotnych. W efekcie obok praktyk opartych na solidnych dowodach naukowych, które rzeczywiście wspierają zdrowie, pojawia się druga grupa - metody pozornie "naturalne" lub skrajnie innowacyjne, które dobrze się sprzedają, lecz nie mają rzetelnych dowodów na skuteczność. Przyjrzyjmy się niektórym z popularnych obecnie trendów i sprawdźmy, czy rzeczywiście są skuteczne i bezpieczne, jak twierdzą influencerzy.
♦Post przerywany (IF- intermittent fasting). Post przerywany polega na okienku żywieniowym, najczęściej 8-godzinnym, i dobą uzupełnianą postem 16-godzinnym. Rzeczywiście może poprawić wrażliwość insulinową, ułatwić redukcję masy ciała i stabilizować glikemię. Nie jest to co prawda cudowna metoda, ale ma udokumentowane mechanizmy metaboliczne i może działać, o ile jest stosowana rozsądnie i w zgodzie z rytmem dobowym. Ale IF nie jest detoksem, nie przyspiesza magicznie metabolizmu i nie zastąpi zdrowej diety. Nie nadaje się dla każdego, a zwłaszcza dla osób z zaburzeniami odżywiania, chorobami przewodu pokarmowego czy kobiet w ciąży. A skrajne posty, trwające 48-72 godzin niosą ze sobą ryzyko hipoglikemii i zaburzeń elektrolitowych.
♦Dieta ketogeniczna - dozwolone są w niej tłuszcze i warzywa, ale obowiązuje zakaz węglowodanów. Keto w wersji klinicznej jest skutecznym narzędziem terapeutycznym, m.in. w lekoopornej padaczce oraz u części osób w otyłości i cukrzycy typu 2. Działa wtedy, gdy jest prowadzona pod nadzorem i opiera się na zbilansowanym profilu kwasów tłuszczowych oraz regularnym monitorowaniu parametrów metabolicznych. Ale internetowa wersja keto, polegająca na bezrefleksyjnym jedzeniu tłuszczu "do woli", nie ma nic wspólnego z dietą leczniczą. U wielu osób często prowadzi do wzrostu poziomu cholesterolu LDL, zaparć, niedoboru błonnika i zaburzeń gospodarki mikrobiotycznej. U pacjentów z cukrzycą stosujących insulinę może dodatkowo zwiększać ryzyko hipoglikemii, jeśli dawki leków nie zostaną odpowiednio dostosowane. To nie jest dieta dla każdego.
♦Codziennie 10 tysięcy kroków. Ruch naprawdę działa i to już przy kilku tysiącach kroków dziennie. Regularne chodzenie obniża ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, poprawia parametry metaboliczne i wspiera zdrowie psychiczne. Najważniejsza jest systematyczność, a nie konkretna liczba kroków na liczniku. Ale wykonywanie 10 tysięcy kroków nie jest gwarancją zachowania zdrowia, ani sposobem na utratę masy ciała. Samo chodzenie nie zastąpi treningu siłowego, aerobowego czy rehabilitacji - stanowi ważny fundament aktywności fizycznej, ale nie powinno być jej jedynym elementem.
W internecie jest mnóstwo porad, jak uczynić nasze ciało zdrowym. Nie wszystkie sposoby są dla każdego, a niektóre są wręcz niebezpieczne.
♦Semaglutyd (ozempic). Leki z tej grupy są skuteczne w leczeniu otyłości oraz cukrzycy typu 2. Stosowane zgodnie ze wskazaniami medycznymi poprawiają kontrolę glikemii, sprzyjają redukcji masy ciała i zmniejszają ryzyko powikłań sercowo-naczyniowych. Ale uzyskanie recepty przez internet, bez rzetelnej konsultacji lekarskiej i bez dalszej kontroli, znacząco zwiększa ryzyko działań niepożądanych. Niewłaściwe dawkowanie lub brak monitorowania leczenia mogą prowadzić do nasilonych dolegliwości żołądkowo-jelitowych, odwodnienia, zaburzeń elektrolitowych, problemów z drogami żółciowymi, a nawet do ostrego zapalenia trzustki.
♦Trening BFR (blood flow restriction). W fizjoterapii i sporcie wyczynowym BFR, czyli trening z czasowym ograniczeniem przepływu krwi w kończynach, ma udokumentowaną skuteczność. Pozwala budować siłę i masę mięśniową przy użyciu bardzo małych obciążeń, co jest cenne np. po operacjach ortopedycznych czy w rehabilitacji. Ale domowe zaciskanie gumki na udzie czy ramieniu, inspirowane trendami z TikToka, nie ma nic wspólnego z profesjonalnym treningiem BFR. Nieprawidłowy ucisk może prowadzić do zakrzepicy, zaburzeń krążenia, uszkodzeń nerwów, a w skrajnych przypadkach do rozpadu mięśnia (rabdomiolizy). To metoda dla profesjonalistów, nie dla amatorów.
♦Biohacking światłem LED. Światło czerwone i bliskiej podczerwieni ma zastosowanie w dermatologii: wspiera gojenie ran, łagodzi drobne stany zapalne, może poprawić kondycję skóry i przyspieszać regenerację. To jedna z niewielu technologii kosmetycznych, których działanie ma podstawy biologiczne. Ale wbrew zapewnieniom influencerów, terapia światłem czerwonym nie leczy ciężkiej depresji, nie odmładza narządów wewnętrznych nie "hakuje mitochondriów" w całym organizmie i nie spala tkanki tłuszczowej. Internetowi "specjaliści" często obiecują efekty, które nie są niczym poparte.
♦Mikrodawkowanie psychodelików. Substancje psychodeliczne, takie jak psyolcybina czy MDMA, są przedmiotem intensywnych badań klinicznych w leczeniu depresji lekoopornej, zespołu stresu pourazowego i zaburzeń lękowych. W tych badaniach stosuje się ściśle określone dawki i standaryzowane preparaty, przeprowadza się staranną kwalifikację pacjentów, którzy są pod stałym nadzorem lekarza i psychoterapeuty. Ale mikrodawkowanie proponowane w mediach społecznościowych jako środek poprawiający samopoczucie i funkcje poznawcze nie ma potwierdzonej skuteczności klinicznej, a jego bezpieczeństwo nie jest jednoznacznie ocenione. Substancje pochodzące z niepewnych źródeł, brak kontroli dawki i czasu stosowania oraz możliwe interakcje z lekami psychiatrycznymi niosą ryzyko zaostrzenia objawów lękowych, epizodów psychotycznych lub pogorszenia przebiegu chorób psychicznych.
♦Sen i sleep hacking. Nowoczesne aplikacje, trackery snu i urządzenia moniturujące mogą pomagać w obserwacji rytmu dobowego, długości snu oraz jego regularności. U części osób zwiększają świadomość własnych nawyków, ułatwiają identyfikację problemów, takich jak zbyt późne zasypianie, częste wybudzenia czy duże wahania długości snu między dniami roboczymi a weekendem. Ale żadne urządzenie nie "naprawi" snu, jeśli zaniedbuje się jego higienę, czyli m.in. stałe pory zasypiania i wstawania, ekspozycję na światło dzienne, ograniczenie korzystania z ekranów wieczorem oraz unikanie alkoholu przed snem. Nadmierne poleganie na gadżetach bywa wręcz blokujące, sprzyja frustracji i wywołuje zjawisko ortosomii, czyli obsesyjnego dążenia do idealnych wyników w aplikacji, traktowane jako jedno z zaburzeń snu. Warto pamiętać, że sen jest procesem biologicznym, a nie projektem.
♦Terapie holistyczne. Część praktyk określanych jako "holistyczne" może sprzyjać relaksacji, redukcji napięcia i subiektywnej poprawie samopoczucia. Masaż, praca z oddechem czy techniki skupienia uwagi bywają pomocne jako element wspierający dobrostan psychiczny, zwłaszcza u osób zestresowanych lub z dolegliwościami napięciowymi. Ale w leczeniu chorób somatycznych skuteczność takich terapii jak refleksologia, akupresura czy "balansowanie energii" nie została potwierdzona w badaniach klinicznych. W większości nie szkodzą i mogą być przyjemne, a problemem jest przede wszystkim ryzyko zastępowania nimi diagnostyki i metod terapeutycznych o udowodnionej skuteczności. Ucieczka w naturalne metody leczenia może prowadzić do opóźnienia właściwego leczenia, szczególnie w chorobach przewlekłych i nowotworowych.
W świecie, w którym każda porada zdrowotna może stać się viralem, najcenniejszą kompetencją nie jest znajomość trendów, lecz umiejętność krytycznej selekcji informacji. Zdrowie nie da się "zhakować" prostą metodą z internetu. Znacznie częściej wymaga indywidualnego podejścia, czasu i decyzji opartych na dowodach, a nie algorytmach. Zachowajmy zdrowy rozsądek i nie ulegajmy bezkrytycznie modzie.
Informacje zawarte w rubryce "Dla Zdrowia i Urody" nie stanowią porady lekarskiej i nigdy nie powinny jej zastępować. Wszelkie zabiegi muszą być wykonywane przez dyplomowanych specjalistów, a lekarstwa lub inne preparaty mogą być przyjmowane wyłącznie po konsultacji z lekarzem.