Kalifornia wyeliminuje samochody spalinowe

To się musiało w końcu stać. Kalifornia zapowiedziała producentom samochodów, że od 2035 pozwoli na sprzedaż już tylko pojazdów o zerowej emisji spalin czyli w praktyce niemal wyłącznie elektrycznych. Dotyczyć to będzie samochodów osobowych, minivanów i aut typu SUV.

Czytaj także: Miasteczko marzeń firmy Google

Chodzi też o sprzedaż samochodów wyłącznie nowych. Samochody spalinowe wciąż będzie można posiadać, używać, kupować i sprzedawać. Z czasem będzie ich coraz mniej, bo będą się starzeć i zużywać. A nowe na rynek Kalifornii już trafiać nie będą.

Gubernator Gavin Newsom podpisał zarządzenie w tej sprawie na masce samochodu Ford Mustang Mach-E. To elektryczna wersja tego kultowego samochodu, która wkrótce pojawi się w sprzedaży. Władze Kalifornii przygotowują też kolejne zarządzenie, które obejmie także samochody robocze. Od 2045 roku również będą mogły być sprzedawane tylko pojazdy o zerowej emisji spalin.

Czytaj także: Huśtawka cen samochodów

Gubernator Newsom był pytany, dlaczego nowe przepisy wprowadził jako zarządzenie, a nie zapytał o zdanie mieszkańców stanu w referendum. Referenda w Kalifornii są dość często przeprowadzane, a już w listopdadzie byłaby okazja przeprowadzić kolejne, wraz z wyborami prezydenckimi.

Gavin Newsom odpowiedział, że sytuacja wymaga zdecydowanego i szybkiego działania. Kalifornię po raz kolejny trawią pożary, tym razem rekordowe, które pogarszają stan i tak bardzo zanieczyszczonego powietrza tego rejonu. Mówiąc o pożarach i ich powodach, gubernator wymieniał "bezprecedensowe temperatury, katastrofalne upały, 14 tysięcy uderzeń pioruna w jedną dobę i 150 milionów drzew, które uschły w wyniku wieloletniej suszy. Gdy to mówił 8 września, pożary pochłonęły 2,6 mln akrów lasów. Obecnie jest to już 3,7 mln spalonych lasów.

Gubernator zwrócił uwagę, że transport jest odpowiedzialny za połowę emisji dwutlenku węgla w Kalifornii. Nowe regulacje mają zmniejszyć tę emisję o 35%. Newsom podał też argument ekonomiczny. W Kalifornii jest aż 34 producentów różnych pojazdów elektrycznych. Są one drugim największym produktem eksportowym tego stanu. "To szansa gospodarcza" - tłumaczy gubernator.

Zarządzenie w Kalifornii jest pierwszym takim w USA. Ale nie jest nowością w skali świata. Już kilkanaście krajów podjęły podobną inicjatywę, w tym znane z przemysłu motoryzacyjnego Niemcy i Wielka Brytania. Obydwa kraje przyjęły prawa o zaprzestaniu sprzedaży samochodów spalinowych do roku 2030. Kanada i Francja dały sobie na to czas do 2040 roku.

Czytaj także: Dla milionerów podatek, dla reszty po 500 dolarów

Nawet Chiny wpisują się w ten sam trend. Obecnie są już największym rynkiem samochodów elektrycznych na świecie. A dzień przed podpisaniem zarządzenia w Kalifornii - zbiegiem okoliczności - ogłosiły, że planują zostać państwem neutralnym węglowo (bilans CO2 ma się zerować) do roku 2060. To dopiero za 40 lat, ale deklaracja największego truciciela środowiska zaskoczyła nawet ekologów.

Rok 2035 to także dość odległy termin. Ale efekty zarządzenia będzie widać już w okresie przejściowym. A w Kalifornii sprzedaje się aż 2 mln rocznie samochodów, które obejmie zakaz. Obecnie już prawie 8% to samochody elektryczne, a stan ten jest drugim po Chinach ich największym rynkiem zbytu.

Niewykluczone, że w ślad za Kalifornią pójdą też inne stany. Tak było już wcześniej, gdy Kalifornia wprowadziła wymogi dla producentów samochodów sprzedaży pewnego odsetka pojazdów o zerowej emisji. Podobne programy wprowadziły m.in. New Jersey i Nowy Jork. Być może podwyższą teraz ten odsetek do 100%, tak jak to zrobiła Kalifornia. Eksperci oceniają, że nawet bez nowych przepisów, w 2035 roku połowę samochodów sprzedawanych w USA będą stanowić elektryczne albo tzw. plug-in (ich akumulatory można ładować z gniazdka, ale dają niewielki zasięg, więc samochody mają też silniki spalinowe).

Czytaj także: Obniżka ceny instalacji paneli fotowoltaicznych

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!