Tom Hanks zauważył, że gdzieś to trzeba sprzedać

Kasa rządzi wszystkim. Nawet największe gwiazdy Hollywood muszą się z tym pogodzić. Na chwilę zapomniał o tym Tom Hanks, któremu wymsknęło się coś od serca. W wywiadzie dla "The Guardian" mówił o swoim najnowszym filmie "Greyhound". Ze względu na pozamykane kina, film nie mógł się doczekać premiery na wielkim ekranie. Producent stwierdził, że w takiej sytuacji musi się zadowolić małym.

W dzisiejszych czasach to wcale nie oznacza telewizji. Nowe filmy są oferowane przez internet, na tzw. platformach streamingowych. "Greyhound" trafił do jednej z nich, AppleTV+. I choć jest ona jedną z popularniejszych, to na pewno trudno mówić o "wielkim otwarciu" filmu czy jego "szerokiej dystrybucji". Niby każdy może sobie to wykupić, ale z ilu takich "netflixów" naraz można korzystać?

W dodatku będziemy to oglądać na zwykłym telewizorze. Może i dużym, może wygodnie rozwaleni na domowej kanapie, ale to jednak nie to samo, co w kinie. Gdzie w ciemnej sali bylibyśmy poddani znacznie mocniejszym bodźcom wielkiego ekranu i dobrego nagłośnienia. A niektórzy obejrzą film nawet nie na 60-calowym ekranie, ale na 10-calowym tablecie albo - o zgrozo - telefonie.

Dla twórców filmu to profanacja. Dopracowywali każdy szczegół, każdy detal w kadrze, każde westchnienie bohatera, żeby teraz przeleciało to przez widza może nawet niezauważone?

Nic dziwnego, że Tom Hanks dał upust swojemu bólowi. I powiedział, że z powodu premiery filmu w streamingu zamiast w kinie pęka mu serce. Odważył się nawet powiedzieć, że "jest różnica w jakości obrazu i dźwięku". Choć już wtedy zastrzegał, że nie chce wkurzać szefów Apple.

Tom Hanks dopiero przez lornetkę dostrzegł, jak wspaniała jest premiera w internecie zamiast w tradycyjnym kinie.


Chyba jednak wkurzył. Bo już w następnym wystąpieniu - tym razem w "Today Show" - był wprost szczęśliwy z powodu streamowania jego filmu. Ba, nawet dziękował Apple! "Telewizja Apple nas uratowała" - zachwycał się Hanks. Żadne słowa pochwał nie wydawały się mu zbyt wielkie. "To jest wspaniały dar, który otrzymaliśmy dzięki Apple" - mówił w programie, zapominając jak ów dar złamał mu serce.

"Greyhound" rozgrywa się w czasie II wojny światowej, w 1942 roku, na Atlantyku. Tom Hanks to kapitan Ernest Krause, dowódca okrętu "USS Keeling", który bierze udział w konwoju aliantów. W filmie występują także m.in. Stephen Graham i Elisabeth Shue. Pierwsze recenzje są takie sobie, może właśnie dlatego, że film oglądany jest na małym ekranie. Ale co ja wam będę opowiadał, macie telefon, to sobie obejrzyjcie. Czekając u dentysty albo siedząc na kiblu. Skorzystajcie z daru streamingu.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!