Starzy "Friends" w końcu pojawią się na ekranie

Nadchodzi. Będzie już w tym tygodniu! Tym razem naprawdę. No bo już rok temu pisaliśmy, że będzie w maju, w maju 2020 roku. Ale wtedy był tylko Covid-19 i wszystkie plany się zawaliły. Dlatego do wielkiego spotkania "Przyjaciół" - "Friends" - doszło dopiero w maju 2021. Do obejrzenia będzie już w czwartek, 27 maja.

Szóstka przyjaciół z kultowego serialu spotkała się w tym samym studio w Burbank, należącym do Warner Bros., na scenie nr 24, gdzie nagrywane były kolejne odcinki "Friends". Trochę tych odcinków było, bo przez 10 sezonów w latach 1994-2004 zebrało się ich 236.

Teraz nagrano 237 odcinek? Nie. To by nie wypaliło. Bohaterowie serialu byli ludźmi dopiero rozpoczynającymi dorosłe życie. Szukali swojej miłości, zmieniali ciągle pracę, próbowali rozpocząć zawodową karierę. Aktorzy ich grający nie mogliby dziś udawać młodzieniaszków, bo wszyscy są po pięćdziesiątce.

Czytaj także: Nie daj policji pretekstu do zatrzymania

Najstarsze są dziewczny (sorry): Lisa Kudrow (Phoebe) - 57 lat i Courteney Cox (Monica) - 56 lat. W dodatku dla obydwu licznik przeskoczy już za kilka tygodni. David Schwimmer - czyli Ross, który wydawał się najdojrzalszym bohaterem - skończył 54 lata. Matt LeBlanc (Joey) ma 53, Jennifer Aniston (Rachel) 52, a najmłodszy jest Matthew Perry (Chandler) - 51 lat.

"Friends" - byli młodzi i sławni. Dziś są ciągle sławni.


O czym więc ma być najnowszy "odcinek"? To będzie po prostu spotkanie twórców słynnego serialu. Aktorzy będą wspominać różne wydarzenia, rozwiązywać zagadki o serialu, odczytywać wypowiadane kiedyś przez siebie kwestie, wezmą udział w wywiadzie. A wszystko to przed publicznością, czyli jak dawniej w czasie nagrywania "Friends".

Czytaj także: Uczelnie walczą o kandydatów i przyjmują coraz mniejszy ich odsetek

Dodatkową atrakcją będzie szereg znanych gości. Bo w różnych odcinkach pojawiali się różni celebryci, którzy zostali zaproszeni na spotkanie po latach. Będzie więc na przykład Reese Witherspoon, która w dwóch odcinkach grała siostrę Rachel. Będzie też Tom Selleck, który dla Rachel był sporo starszym boyfriendem Richardem (dziś ma 76 lat). Ponadto pojawią się takie gwiazdy jak: Lady Gaga, David Beckham, Cindy Crawford, Justin Bieber.

Wow, taki spęd celebrytów musi kosztować. No pewnie, że kosztuje. Szóstka tytułowych przyjaciół musiała być przekonana konkretną sumą, żeby zechcieć powygłupiać się przed kamerą raz jeszcze. W czasach kręcenia serialu zasłynęli z tego, że potrafią się targować o dobrą gażę. Gdy "Friends" okazał się wielkim hitem, renegocjowali swoje kontrakty i dostali po okrągłym milionie dolarów za każdy kolejny odcinek. Były to wtedy rekordowe kwoty.

Czytaj także: A taki był z niego miły facet... - Plotki o artystach

Teraz też negocjowali wspólnie, choć ich status gwiazdorski jest dziś zróżnicowany. Żadne z nich z pewnością jednak nie narzeka. Za to jedno nagranie dostali teraz coś między 2,5 a 3 milionami dolarów. Nie tylko dobrze zarobili, ale też zrobili sobie reklamę. Bo o spotkaniu wszystkich "Friends" mówi cała Ameryka.

Od ostatniego odcinka "Friends" minęło 17 lat. Dużo, ale nie aż tyle, żeby aktorów nie rozpoznać.


No pięknie, ale kto za to płaci? Kto chciał zainwestować tyle kasy w pojedynczy program? Odpowiedź: HBO Max. To (względnie) nowy serwis streamingowy, który serwuje filmy i seriale przez internet, oferując 10 tysięcy godzin do obejrzenia. Nie tylko staroci ze 100-letniej kolekcji Warner Bros. Są też nowości, jak dostępny już od marca film "Godzilla vs Kong" (choć sam tytuł kwalifikuje się do staroci, bo pojawiał się już w latach 60-tych i 70-tych ubiegłego wieku). A na Boże Narodzenie zapowiadany jest "Matrix 4", dla tych, którzy jeszcze nie pogubili się w wirtualno-rzeczywistym świecie z fabuły tego filmu.

Czytaj także: Zalewanie wirusa alkoholem

HBO Max zainwestował w spotkanie "Friends", bo miało ono być hitem na uruchomienie serwisu. Serwis ruszył w maju ubiegłego roku i musiał obyć się bez zapowiadanego spotkania po latach. HBO twierdzi, że i tak odniósł sukces, bo na koniec kwietnia miał ponad 44 milony abonentów. Telewizja HBO ma ich teraz 64 miliony na całym świecie, 10 milionów więcej niż przed uruchomieniem HBO Max. A do 2025 roku zamierza mieć 120 do 150 milionów abonentów w 60 krajach. Miesięczna opłata to 15 dolarów (od czerwca ma być wersja za 10 dolarów, ale z reklamami na ekranie).

Wydatek po 3 miliony na każdego z "Przyjaciół" nie jest więc aż tak wielki. Zresztą HBO zainwestowało w serial znacznie więcej. W 2019 roku "Friends" oferował Netflix, płacąc za ten przywilej 80 milionów dolarów. W kolejnym roku HBO go przelicytowało i zaoferowało po 85 milionów rocznie przez następne pięć lat. Za prawa do pokazywania serialu zapłaciło więc 425 milionów!

Dołóżcie do tego produkcję ostatniego "odcinka" i wyjdzie prawie pół miliarda. Czy inwestowanie takich pieniędzy w stary serial ma sens? Pewnie ma, bo okazuje się, że stare seriale są ostatnio w modzie, przebijając nawet aktualności. A "Friends" jest w tym na samym szczycie, o czym napiszemy za kilka dni, gdy już wszyscy obejrzą spotkanie szóstki przyjaciół. No, nie wszyscy. Tylko ci, co mają HBO Max. Ech, co za czasy.

Czytaj także: Air Force przystosowuje bombowiec B-52 dla kobiet

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!