Plotki o artystach - Jest o czym opowiadać

Joe Exotic - nazwisko niewątpliwie egzotyczne, ale nieprawdziwe. Tak samo jak Joseph Maldonado-Passage. Tak naprawdę ten malowany ptak urodził się jako Joe Shreibvogel. Bohater nowego 7-odcinkowego dokumentu Netflixa lubi zmieniać personalia, ale to właśnie jego pokręcony życiorys sprawił, że serial "Tiger King: Murder, Mayhem And Madness" natychmiast wskoczył na szczyt listy popularnych produkcji serwisów streamingowych, a ekranizacja przyniosła Józkowi międzynarodową sławę.

57-letni Exotic aktualnie przebywa w więziennym szpitalu, gdzie od kilku miesięcy odbywa karę 22 lat pozbawienia wolności za całą serię przestępstw i wykroczeń, z dwoma zleceniami zabójstwa na czele.

Joe, jeszcze jako Schreibvogel zaczynał swoją nietypową karierę od pracy w... teksańskiej policji. Zwolnili go po tym, jak próbował popełnić samobójstwo uderzając radiowozem w filar mostu.

Zaraz potem "pokochał" zwierzęta. Zaczynał od sklepów zoologicznych, by w końcu założyć prywatny ogród zoologiczny. Słabo mu ten interes na początku wychodził. W 1997 roku w ogólnokrajowych mediach przewinęła się informacja o ucieczce z teksańskiej farmy stada strusi emu. Shreibvogel uczestniczył w obławie na te wielkie ptaki z zamiarem umieszczenia ich w swoim ZOO, ale nie będąc w stanie ich złapać, sfrustrowany większość z nich zastrzelił.

Od 1999 roku, już pod zmienionym nazwiskiem Maldonado-Passage postawił na hodowlę dużych kotów. Z roku na rok miał coraz więcej lwów i tygrysów, które mnożył, sprzedawał i wystawiał jako atrakcje na lokalnych festynach.

Jakież to słodkie: Joe Exotic przytula się do dużego kotka. Nie, to nie jest piękny film przyrodniczy.


Niedługo potem został antybohaterem kolejnej afery. Wyszło na jaw, że swoje kociaki karmił końmi. Skupował starzejące się klacze i ogiery, strzelał im w łby i trupy w całości wrzucał do klatek z drapieżnikami.

Wtedy w jego życiu pojawiła się niejaka Carole Baskin, założycielka organizacji ratującej wielkie koty z rąk nieodpowiedzialnych właścicieli. Pani Baskin mocno wsiadła na Josepha, (już wtedy przedstawiającego się jako Exotic) i jego interesy, oskarżając go o dziesiątki przypadków znęcania się nad zwierzętami. Dokuczała mu na tyle, że zdołała doprowadzić do wyroków skazujących Józka na siedmiocyfrowe grzywny.

Do Carole Baskin wrócimy za chwilę, bo to ważna postać w tej historii. W międzyczasie Joe Exotic próbował innych ścieżek kariery. Postanowił, na przykład zostać gwiazdorem muzyki country. Wydał kilka płyt, nakręcił promujące je teledyski, jednak szybko okazało się, że jest uzurpatorem. Piosenki nie były jego, nagrywali je anonimowi artyści, a Joe tylko przypisywał sobie autorstwo i ruszał ustami w wideoklipach udając, że to on śpiewa.

W ramach walki z Carole Baskin w jednym z klipów ("Here Kitty, Kitty") przedstawił ją jako osobę, która nakarmiła tygrysy zwłokami swego męża. Perfidia polegałą na tym, że mąż aktywistki był wówczas osobą zaginioną. Nigdy już nie został odnaleziony.

Przedstawił ją jako osobę, która nakarmiła tygrysy zwłokami swego męża.

Po muzycznej kompromitacji, hodowca kotów postanowił zostać politykiem. I to od razu przez duże P. Mało kto dziś pamięta, że w 2016 roku w wyborach na prezydenta USA startował niezależny kandydat o nazwisku Joseph Allen Maldonado. Zdobył całe 960 głosów. Niezrażony, dwa lata później, już jako Exotic próbował zostać gubernatorem stanu Oklahoma, z takim samym skutkiem.

W tym samym 2018 roku pan egzotyczny postanowił ostatecznie pozbyć się swojej prześladowczyni Carole Baskin. Wymyślił, że wynajmie do tego zadania płatnego zabójcę. Okazało się jednak, że morderstwo zlecił udającemu killera agentowi FBI i został aresztowany.

Drugą próbę zabójstwa przypisano Exoticowi w związku z jego bujnym i bardzo burzliwym gejowskim życiem erotycznym. To, plus wiele zarzutów o znęcanie się nad zwierzętami i nielegalne nimi handlowanie, doprowadziły go do wieloletniego wyroku. Przebywając za kratami Joe Exotic wytoczył sprawę rządowi Stanów Zjednoczonych o 96 milionów odszkodowania. Domaga się też od Trumpa prezydenckiego aktu uniewinnienia.

To tyle, w naprawdę wielkim skrócie. Netflix miał sporo materiału, żeby z tego wciąż trwającego życiorysu wykroić całe 7 odcinków. Na czas izolacji i kwarantanny jak znalazł.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!