Plotki o artystach - Bez Murzynów, ale jednak normalnie

Przy okazji wznowienia 236 odcinków "Friends" - o czym piszemy w tekście Plotki o artystach - Przyjaciół nie poznaje się przez wirusa - wywiadu udzieliła Lisa Kudrow. I tak jak jej postać w serialu - Phoebe Buffay - miała oryginalne rzeczy do powiedzenia.

Najpierw stwierdziła rzecz oczywistą. Gdyby serial był nagrywany dzisiaj, wyglądałby zupełnie inaczej. To jasne, ale 56-letnia aktorka doprecyzowała, że chodzi jej o rasę ekipy tytułowych przyjaciół. Kudrow słusznie zauważyła, że w obecnych czasach cała szóstka grająca główne role nie mogłaby być tak bezczelnie biała.

Minęły czasy, gdy wśród przyjaciół nie mamy Murzyna, Azjaty i Indianina. A nawet, gdyby komuś by się to przytrafiło, to z serialu musi się dowiedzieć, że to jakaś patologia. Dziś wszystkie seriale mają już właściwe proporcje - wśród postaci filmu połowa to Murzyni, połowa to Latynosi, połowa to geje, a resztę mogą stanowić jakieś nietypowe przypadki, którym należy współczuć jak wszystkim nie do końca normalnym.

Że za dużo tych połówek? No niekoniecznie. Bo przecież Murzyn może być gejem, Latynos Murzynem, a główną rolę powinien grać czarnoskóry Latynos kochający inaczej. I wtedy można to oglądać.

Phoebe Buffay (Lisa Kudrow) zawsze miała coś ciekawego do powiedzenia.


Ale kiedyś tak nie było. Serial "Friends" wypaczał rzeczywistość tak bardzo, że aż trudno zrozumieć jego popularność. Lisa Kudrow próbuje to jednak tłumaczyć.

Przekonuje, że serial był jednak "progresywny". Bo przecież "był w nim facet, którego żona odkryła, że jest lesbijką i jest w ciąży, i razem wychowywali dziecko. Mieliśmy też surogatkę." No, faktycznie, było w tym serialu też trochę normalności. Tak przynajmniej oceniłaby to Phoebe Buffay, która nieraz mówiła na ekranie takie ciekawe teksty. I pomyśleć, że wtedy się z tego śmieliśmy.

Czytaj także inne: Plotki o artystach

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!