Nieudana rola Jackie Chana - Plotki o artystach

Gadają ludziska, że chińskie podróbki są coraz lepsze. Ba, że są już tak samo dobre jak oryginał, a czasem go nawet przewyższają. Zresztą ten oryginał jest często też produkowany w Chinach. Po co więc nam oryginał? No, czasem się jednak przydaje.

Weźmy taki Twitter. Wiem, nie używacie. Ja też nie, chociaż znani ludzie wygadują tam czasem naprawdę śmieszne rzeczy. Ale raczej nic nie tracę, bo są takie media, które konta tych znanych ludzi nieustannie śledzą. I jak tylko pojawi się na nich coś interesującego (po naszemu: głupiego), to od razu o tym trąbią i mamy "breaking news" we wszystkich telewizjach.

Twitter, jak wszystko co amerykańskie, ma chińską podróbkę. Nazywa się Weibo, działa w Chinach i tak samo jak na Twitterze pisze się tam krótkie wiadomości tekstowe. Twitter pozwala na wpis o długości do 280 znaków. Nie wiem, jaki limit jest na Weibo, ale biorąc pod uwagę, że jeden znak u Chińczyków robi za kilka zdań, to pewnie jest dużo mniejszy. 280 znaków to byłaby cała powieść.

Czytaj także: Najgorsze korki są w metropolii nowojorskiej

Jaki by limit nie był, jakieś opinie pozwala przekazać. Widać jednak po tych opiniach, że technologia tam działa jakoś inaczej. Na ten sam temat, ten sam chiński naród pisze wiadomości, które brzmią zupełnie inaczej na Twitterze, a inaczej na Weibo. Dobrze było to widać w komentarzach do ostatnich popisów Jackie Chana.

W swoich filmach Jackie Chan często zwracał uwagę na tradycję i kulturę chińską. Poza ekranem też czuje się dumny z chińskiego pochodzenia.


Tego sympatycznego Chińczyka na pewno kojarzycie z filmów akcji, które pełne są zabawnych gagów. Głównie realizowanych przez samego Chana, który jest nie tylko niezwykle sprawny fizycznie, ale też wyjątkowo pomysłowy. W scenach walki wykorzystuje najróżniejsze przedmioty jako broń, tarczę, sposób ucieczki albo element pozwalający na pokazanie iście akrobatycznego wyczynu.

Czytaj także: Ubezpieczenie zdrowotne zdrożało i zdrożeje jeszcze bardziej

Jackie Chan nakręcił łącznie ponad... 150 filmów! Zaczynał od filmów chińskich, w których popisywał się znajomością wschodnich sztuk walki, ale udało mu się też przebić na amerykański rynek. W Hollywood zrobił szereg wysokobudżetowych filmów, z których najbardziej znana była seria "Rush Hour". Aktor zdobył status gwiazdy i spore pieniądze.

Taki status powinien dać mu pełną niezależność. Tymczasem nie wiedzieć czemu, facet bawi się w politykę. Która w przypadku Chin jest... hmm... specyficzna. Przewodnią rolę partii mieliśmy w PRL, ale w Chinach wygląda to znacznie poważniej.

Co ciekawe, Chan pochodzi z Hongkongu, który do niedawna był autonomicznym terytorium. Pekin wprowadził tam jednak swoje porządki, co zaowocowało w 2019 roku masowymi protestami. Znany aktor poparł wtedy... pacyfikację protestów.

Czytaj także: Nastolatkowie i bezdomni nad morzem

To nie był przypadek. Jackie Chan chętnie udziela się w państwowych uroczystościach. A niedawno, na filmowej konferencji w Pekinie, wyraził zazdrość (!), wobec tych, którzy są członkami Chińskiej Partii Komunistycznej. Wychwalał sprawczość Partii i stwierdził, że też chciałby być jej członkiem.

W USA Jackie Chan zdobył największą sławę serią filmów "Rush Hour", w której wystąpił także Chris Tucker (obydwaj na fotografii). W przygotowaniu jest podobno już czwarta część tej serii.


Cóż, na Twitterze odezwali się jego rodacy z Hongkongu. Podobnie jak w 2019 roku, oburzyli się na aktora, że popiera autorytarne rządy komunistów. Wielu z nich wyrażało żal, że oglądali filmy Jackie Chana. Co gorsze, one im się podobały. Teraz piszą, że chcieliby, żeby im się "odpodobały".

Czytaj także: Bill Cosby czyli Ameryka w pigułce - Plotki o artystach

Ale to na Twitterze. Na Weibo wpisy Chińczyków brzmią jakoś inaczej. Też się oburzają i piszą tam, że aktor nie powinien zostać członkiem Chińskiej Partii Komunistycznej. I też chodzi im o kwestie moralne. Ale na Weibo tłumaczą, że aktor przesiąkł już hollywoodzkim stylem życia i nie zasługuje na to, aby zostać członkiem Partii.

Wypominają mu, że był niewierny swojej żonie. We wspomnieniach w 2015 roku Chan przyznał, że miał romans z aktorką Elaine Ng i ma z nią nieślubne dziecko. Wypominają mu też syna, który nie stronił od narkotyków. I przypominają, że członek Partii powinien być moralnym wzorcem.

Tak więc podróbka Twittera najwyraźniej działa inaczej niż oryginał. Ale tak właściwie efekt jest taki sam. Bo ani dla Chińczyków w Hongkongu piszącym na Twitterze, ani dla piszących w Chinach na zatwierdzonym przez władze Weibo, Jackie Chan wzorem nie jest. Powinni to zauważyć inni aktorzy w Hollywood i też nie mieszać się do polityki. Niech po prostu robią filmy, a wzorce moralne sami sobie wybierzemy.

Czytaj także: W samolocie bądź grzeczny i siedź w maseczce

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!