Nietolerancyjna elita Nowego Jorku - Plotki o artystach

Przez cztery lata można się było przyzwyczaić, że w amerykańskich mediach dzień bez skrytykowania Donalda Trumpa to dzień stracony. Trzeba uczciwie przyznać, że nie była to tylko sztuka dla sztuki. Pan prezydent był łaskaw dawać dużo materiału. Nie tylko do krytyki, ale czasem nawet do wyśmiewania go.

Wyśmiewano go często za różne drobiazgi, jak na przykład za literówki w jego licznych wpisach na Twitterze. To było słabe, widać było, że ktoś chce mu po prostu dokopać. Ale była też krytyka uzasadniona. Prezydent potrafił mówić rzeczy sprzeczne z tym, co twierdzili jego współpracownicy. I obstawał przy swoim, stawiając ich w głupiej sytuacji.

Trump lubił też zaprzeczać naukowo udowodnionym faktom. Uważa na przykład, że ćwiczenia fizyczne są złe dla organizmu. Zmniejszają mu bowiem zasób energii, z którym się urodził. Energii tej jest więc skończona ilość i szkoda ją marnować na głupie ćwiczenia. Jedynym mądrym wysiłkiem jest granie w golfa.

Czytaj także: Trump żąda odebrania Nagród Nobla

No dobra, pośmiałem się z prezydenta. Tak to już jest, że jak ktoś chce być kimś, to ktoś kto jest nikim, będzie mu dokuczał. Teraz będę dokuczał Bidenowi, jak chce być prezydentem, to musi to wziąć na swoją wątłą klatę (dokuczać już zacząłem).

O ile jednak wybaczam sobie dokuczanie prezydentowi, to kopanie jego rodziny jest już mniej ładne. No niby ta jego rodzina weszła w te same buty i zaczęła pracować w Białym Domu. Ale robota kończy się razem z kadencją Trumpa. I powinni wrócić do swoich własnych domów, a my zostać przy oglądaniu nowych lokatorów Domu Białego. Ale z tym może być problem.

W Nowym Jorku pojawiły się plakaty, które formą przypominają list gończy. Na takich listach widnieje duży napis "WANTED" i fotografia tego, który jest ścigany. A na tych plakatach jest fotka Ivanki Trump. Wprawdzie napis jest "NOT WANTED", ale i tak miło nie jest.

Treść plakatu mówi bowiem, że Ivanka Trump jest "NIECHCIANA" w Nowym Jorku. Innymi słowy, żeby tu nie wracała, bo nie jest mile widziana. Plakaty są autorstwa dwóch komediantów, którzy obrali sobie córkę prezydenta jako cel gnębienia.

Dlaczego właśnie ją? No, pewnie samego Trumpa byłoby im trudniej molestować. Jako były prezydent będzie miał ochronę Secret Service do końca życia. Żaden komediant nie chce wchodzić w drogę tej służbie, bo wcale nie byłoby śmiesznie.

Czytaj także: Święty George i jego czyny - Plotki o artystach

Ivanka i jej mąż Jared Kushner ponoć rzeczywiście nie wrócą do Nowego Jorku. Myślą o przeprowadzce na Florydę albo... do New Jersey. A skoro do New Jersey, to na pewno nie dlatego, aby unikać ludzi z Nowego Jorku. Po prostu na zielonej trawce Garden State żyje się przyjemniej niż w murach Manhattanu.

Magazyn "Vanity Fair" ma inne zdanie, opisując przeprowadzkę jako ucieczkę z Nowego Jorku. Pisze, że "anonimowy" rozmówca stwierdził, że elita Nowego Jorku nie przyjmie Ivanki Trump do swojego towarzystwa. No, ja tam nie wiem, jak jest, bo w tej elicie nie bywam. Ale znając życie, to w każdej grupie są ludzie o różnych poglądach. I pewnie ta elita już dawno jest podzielona na przeciwników i zwolenników Trumpa. Tak jak reszta Ameryki.

Poza tym, magazyn powołuje się na anonimowego rozmówcę do oceny, czy ktoś jest lubiany czy nie. Trochę to śmieszne, że sędzią jest jakiś anonim. Nie wydaje się to sensowne. Może magazyn powinien się nazywać "Vanity Not Fair"? Czas zmienić tytuł. Bo mój anonimowy rozmówca powiedział, że czytanie "Vanity Fair" to kompletny obciach. No, chyba że ktoś należy do "elyty".

Czytaj także: Na miliard składa się tysiąc milionów - czyli "Plotki o artystach"

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!