Wielka przeprowadzka młodych ludzi w czasie epidemii

W ubiegłym roku podawaliśmy już, że epidemia Covid-19 spowodowała częstsze wyprowadzanie się Amerykanów z dużych miast. Po upływie całego roku, firma Bankrate zbadała, na ile to zjawisko było trwałe, a także jak duży miało zasięg. Przeprowadzono sondaż wśród ponad 5 tysięcy osób, a także przeanalizowano 12,7 mln zleceń zmiany adresu, złożonych na poczcie.

Wyniki badań mogą niektórych zaskoczyć, bo okazało się, że w 2020 roku przeprowadzki dokonał co 10 Amerykanin. Odsetek 10% dotyczy całego społeczeństwa, a nie tylko dużych miast. Tyle osób przeprowadziło się na stałe, a w każdym razie do dziś mieszka w innym miejscu niż przed rokiem.

Ruch w czasie epidemii był jednak jeszcze większy. Dodatkowe 6% Amerykanów przeprowadziło się w ubiegłym roku czasowo, powracając później do poprzedniego miejsca zamieszkania. Tak więc łącznie wirus spowodował przeprowadzkę 16% - co siódmy Amerykanin zmienił w ubiegłym roku adres co najmniej raz.

Czytaj także: Jak nauka zdalna szkodzi dzieciom

Zapewne nie jest zaskoczeniem, że najczęściej przeprowadzali się ludzie młodzi. Im starsza grupa badanych, tym mniejszy odsetek zmieniał adres. Ale zdziwienie może budzić fakt, jak wielu młodych ludzi przenosiło się w ubiegłym roku pod inny adres.

Amerykanie są narodem mobilnym, ale w epidemii Covid-19 mają jeszcze więcej powodów do przeprowadzki.

W grupie wiekowej 18-24 lata było to aż 32%. W grupie 25-31 lat niewiele mniej, bo 28%. Łącznie, wśród osób w wieku 18-31 lat przeprowadzki dokonało aż 31%. A więc prawie co trzeci dorosły Amerykanin w wieku do 31 lat.

Czytaj także: To nie San Francisco i nie Nowy Jork rozwijają się najlepiej

Wraz z wiekiem, częstotliwość przeprowadzek malała. Bankrate podaje, że w pokoleniu milenijnym - mającym obecnie 25-40 lat - dokonało jej w 2020 roku 26% osób. W tzw. generacji X - czyli grupie w wieku 41-56 - odsetek wynosił już tylko 10%. A wśród baby boomers - osób powojennego wyżu demograficznego - mających dziś 57-75 lat, tylko 5% dokonało przeprowadzki. I było to zapewne nierzadko związane z przejściem na emeryturę.

Badanie Bankrate potwierdziło, że największy odpływ ludności zanotował Nowy Jork. A dokładniej - Manhattan. Bo wiele przeprowadzek dokonano do innych dzielnic Nowego Jorku albo innych pobliskich rejonów. Bankrate podaje, że trzy z pięciu najpopularniejszych miejsc docelowych wyprowadzek z Manhattanu znajduje się w odległości nie większej niż 15 mil.

Czytaj także: Sfrustrowane czy nie, ale się rozbierają - Plotki o artystach

W pięciu miastach o największym odpływie ludności znalazły się aż trzy miasta z Teksasu. Na drugim i trzecim były to Houston i Austin, a na piątym Dallas. Na miejscu czwartym było natomiast Orlando na Florydzie. W przypadku tych wszystkich miast, ich mieszkańcy także nie wyprowadzali się daleko. Najpopularniejsze były miejsca w odległości nie większej niż 30 mil.

Obserwując trend wyprowadzania się wielu ludzi z dużych miast, w ubiegłym roku zakładano, że nastąpił on dzięki wprowadzeniu na dużą skalę pracy zdalnej. W badaniu Bankrate Amerykanie podawali jednak najczęściej, że przeprowadzili się, gdyż chcieli być bliżej rodziny lub przyjaciół. Stwierdziło tak 31% badanych, przy czym mogli podać więcej niż jeden powód przeprowadzki.

Na drugim miejscu znalazła się kwestia finansowa. 27% Amerykanów stwierdziło, że zmieniło miejsce zamieszkania w poszukiwaniu tańszego życia. Taki ruch mógł być wymuszony problemami z pracą w czasie epidemii. Z pracą na pewno był związany trzeci najczęściej podawany powód - 21% przeprowadziło się właśnie w związku z wykonywaniem swojego zawodu. Kolejne przyczyny relokacji to potrzeba większej przestrzeni mieszkalnej (18%), chęć zmiany klimatu (17%) i możliwość pracy zdalnej (17%).

Czytaj także: Meksykanie z Kanady

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!