W samolocie bądź grzeczny i siedź w maseczce

Sezon podróży wakacyjnych w pełni i wielu ludzi znów korzysta z samolotów, co przez epidemię Covid-19 było przed rokiem mocno ograniczone. Pasażerowie wciąż jednak muszą nosić maseczki i mieć je założone przez cały czas trwania lotu. To często powoduje problemy, gdyż wiele osób sprzeciwia się temu obowiązkowi, a rygor ich noszenia w innych miejscach niż samolot jest coraz mniejszy.

Trzeba jednak pamiętać, że linie lotnicze podchodzą do stawianych im wymogów bardzo poważnie. Rządowa agencja nadzorująca transport lotniczy - Federal Aviation Administration (FAA) - wymaga noszenia maseczek w samolotach i jest to zarządzenie federalne. Obowiązuje więc niezależnie od lokalnych przepisów obowiązujących w miejscu lądowania lub startu.

FAA ma też możliwość nakładania kar na pasażerów nie podporządkowujących się przepisom. I są to kary niezależne od wyników ewentualnego śledztwa przeprowadzonego przez policję. Mają formę grzywny pieniężnej, która może wynosić wiele tysięcy dolarów. Przez pierwsze półrocze bieżącego roku, suma kar nałożonych przez FAA wyniosła 682 tysiące dolarów.

Czytaj także: Prezydent Biden pozwany o miliardy dolarów

Wysokie kary stosowane są tylko w niektórych przypadkach. Ale raportów o niewłaściwym zachowaniu pasażerów jest bardzo dużo. W tym roku FAA otrzymała ich już 3271. Warto zwrócić uwagę, że aż 2475 z nich zawierało informację o niezakładaniu przez pasażerów maseczki na twarz. Mógł to być niejedyny powód skargi na pasażera, ale od sporu o maseczkę często się zaczynało.

Bez względu na własne poglądy, w samolocie maseczkę lepiej założyć.


Tak było na przykład w przypadku pasażera lecącego z St. Louis w Missouri do Las Vegas w Newadzie. Już w czasie wsiadania do samolotu, stewardessy zwracały mu uwagę, aby założył maseczkę. Później, tuż przed startem, dwukrotnie kazano mu wyłączyć telefon. Wreszcie przy lądowaniu pasażer ten odpiął pasy i przesiadł się bliżej wyjścia. Załoga złożyła w jego sprawie raport i w efekcie został on ukarany grzywną 17 tysięcy dolarów.

Czytaj także: Nastolatkowie i bezdomni nad morzem

Jeszcze szybciej zareagowała załoga lotu z Indianapolis w Indianie do Filadelfii w Pennsylwanii. Jedna z kobiet nie chciała założyć maseczki, a w czasie przekazywania przez stewardessy pasażerom standardowej instrukcji zachowania się w razie zagrożenia, kobieta ta puszczała głośną muzykę. Pilot zdecydował o jej usunięciu z samolotu i zawrócił samolot do terminala, gdzie przekazano ją policji. FAA nałożyła na nią karę w wysokości 18.500 dolarów.

Jeszcze więcej zapłacił pasażer lotu z Nashville w Tennessee do Orlando na Florydzie. Wycieczkę rozpoczął od picia alkoholu, który nie był serwowany w samolocie. Złamał w ten sposób przepisy federalne, łamiąc je również przez nie zakładanie maseczki. W czasie lotu kłócił się z załogą i innymi pasażerami, więc po wylądowaniu przywitała go policja. Od FAA dostał grzywnę w wysokości 21.500 dolarów.

Karę można dostać nie tylko za niezałożenie maseczki, ale nawet za założenie jej w niewłaściwy sposób. Pasażer lecący z Provo w Utah do Mesa w Arizonie założył ją tylko na usta. Na uwagi załogi, aby zakrył nią również nos, odpowiadał, że zakrycie ust wystarcza. Dostał karę 10.500 dolarów.

Czytaj także: Oszustwa przy użyciu domowego komputera i drukarki

Na zwykłej grzywnie nie skończy się zapewne w przypadku pasażera lotu z Seattle w stanie Waszyngton do Ketchikan na Alasce. Gdy samolot był przygotowywany do rozpoczęcia kołowania na pas startowy, zadzwonił on pod numer 911. Powiedział dyspozytorowi, że samolot został porwany, a porywacz grozi członkowi załogi nożem. Pilot otrzymał w związku z tym instrukcję, aby podjechać do terminala towarowego.

Tam na pokład samolotu wszedł specjalny oddział w poszukiwaniu porywacza. Pasażer, który zgłosił porwanie, zdążył jeszcze zadzwonić do policji FBI informując o rzekomej bombie w samolocie. Wszystkich pasażerów ewakuowano, a samolot poddano dokładnemu przeszukaniu. Ani bomby, ani porywacza nie było, ale lot został opóźniony o wiele godzin. Pasażera zgłaszającego rzekome zagrożenie ukarano grzywną w wysokości 10.500 dolarów. Ale to tylko kara od FAA, a znacznie poważniejszy wyrok grozi mu na procesie w sądzie.

Najnowszy taki wybryk zdarzył się przed kilkoma dniami na Florydzie. 74-letni Kanadyjczyk spierał się przy odprawie bagażu z pracownikiem linii lotniczych. Chciał odejść od stanowiska, pozostawiając tam swój bagaż podręczny. Gdy pracownik zwrócił mu uwagę, że bagażu nie można pozostawiać bez opieki, starszy pan odpowiedział, że w jego walizce jest bomba. Z tego powodu ewakuowano trzy terminale. Kanadyjczykowi grozi natomiast nie tylko kara 10 tysięcy dolarów, ale także 15 lat więzienia.

Czytaj także: Szukanie ludzi do pracy może wkrótce się skończyć

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!