Thanksgiving to dziękowanie za pożywienie. Nie wszyscy w Ameryce mają go pod dostatkiem.

Święto Dziękczynienia to bodaj najpowszechniej obchodzone święto w USA. Wielu Amerykanów zbiera się całymi rodzinami przy świątecznym stole i martwi się czy indyk dobrze się upiekł. Inni robią plany zakupów, aby wykorzystać liczne obniżki w tzw. Black Friday. Ale jest też spora grupa mieszkańców Ameryki, którzy mają w tym momencie zupełnie inne problemy.

Trudno uwierzyć, ale w bogatych Stanach Zjednoczonych są ludzie, którzy mają problemy z zaopatrzeniem się w żywność. I nie są to wcale jakieś pojedyncze przypadki czy też ludzie bezdomni. To wiele milionów ludzi.

Problem systematycznie pokazują różne badania. Bo istniał już przed wybuchem epidemii koronawirusa. W 2019 roku dotyczył 13,7 miliona rodzin. Przynajmniej w jednym momencie ubiegłego roku miały one problem z wyżywieniem. Stanowią aż 10,5% wszystkich gospodarstw domowych w USA.

Czytaj także: Nadchodzi czas płacenia rachunków

Po wybuchu w Stanach Zjednoczonych epidemii koronawirusa, sytuacja bardzo się pogorszyła. Nie wszyscy, którzy stracili pracę, kwalifikowali się do zasiłku dla bezrobotnych. Osoby o najniższych zarobkach, po utracie nawet tylko części dochodów nie mają już wystarczających środków do utrzymania się. A to właśnie najsłabiej zarabiający najczęściej tracili nadgodziny lub drugą pracę, w wyniku epidemicznych rygorów.

Listopad 2020 r. Kolejki do punktu dystrybucji żywności w Dallas, w Teksasie.


Naukowcy z Northwestern University twierdzą, że liczba rodzin, która ma w tym roku kłopoty z wyżywieniem, więcej niż podwoiła się. Według ich obliczeń, problem dotyczył przynajmniej raz w tym roku aż 23% gospodarstw domowych.

Najbardziej alarmujące są liczby dotyczące dzieci, które do prawidłowego rozwoju potrzebują systematycznego odżywiania (nie wspominając nawet o zapewnieniu odpowiednich składników). Tymczasem 14 milionów dzieci w Ameryce nie mają tego zapewnionego. Takie wyliczenia przedstawił Brookings Institution i dotyczą one zaledwie połowy roku. Dane obejmowały bowiem okres tylko do lipca br.

Do zauważenia problemu niepotrzebne są zresztą naukowe badania. Wystarczy popatrzeć na pracę banków żywności. Do ich punktów dystrybucji ustawiają się w kolejkach setki samochodów. W niektórych miejscach kolejki ciągną się przez kilka mil, a chętni do otrzymania darmowego ryżu, fasoli, ziemniaków, jajek, muszą czekać w nich nawet kilka godzin.

Czytaj także: Liczba chorych na Covid-19 gwałtownie wzrasta

Houston Food Bank, charytatywna organizacja działająca na obszarze 18 okręgów (counties) w południowo-wschodnim Teksasie, podał lokalnej telewizji dane o ilości rozdawanej żywności. W ubiegłych latach, każdego dnia przekazywano ubogim średnio 450 tysięcy funtów żywności. W tym roku, bank żywności rozdaje już 800 tysięcy funtów produktów dziennie.

Problemem jest nie tylko pozyskanie od darczyńców większej ilości żywności. Prawdziwym wyzwaniem jest też obecnie dystrybucja. Nie dość, że pracy jest dwa razy więcej, to jeszcze jej warunki są bardzo utrudnione. Dystrybucja żywności musi bowiem odbywać się przy zachowaniu dodatkowej higieny, ze względu na ryzyko transmisji koronawirusa.

Na domiar złego, liczba wolontariuszy pracujących na rzecz banków żywności musiała zostać ograniczona. Do ochotniczej pracy często zgłaszają się osoby na emeryturze. W obecnych warunkach, kontakt z ogromną liczbą ludzi przy dystrybucji produktów jest dla nich zbyt dużym ryzykiem. Banki żywności często nie przyjmują ich pomocy, nawet jeżeli emeryci ją oferują.

Życzymy naszym Czytelnikom, aby nigdy nie doświadczyli problemów z zastawieniem stołu. Jednocześnie mamy nadzieję, że będą pamiętali o tych, którzy takie kłopoty miewają i w miarę możliwości wspomogą akcje charytatywne na ich rzecz.

Czytaj także: Młodzi Amerykanie mieszkają u mamy

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!