Szukanie ludzi do pracy może wkrótce się skończyć

Coraz więcej ekonomistów przekonuje, że sytuacja na rynku pracy może wkrótce radykalnie się zmienić. Pracodawcy mają obecnie duży problem ze znalezieniem pracowników i niekiedy oferują nawet wstępny bonus dla tych, którzy pracę podejmą. Na koniec półrocza, w Stanach Zjednoczonych było 9 milionów miejsc pracy, które czekały na chętnych.

W tym kontekście, nienaturalne jest to, że bezrobotnych Amerykanów jest aż 10 milionów. Wywołane zostało to równie wyjątkową sytuacją związaną z epidemią Covid-19. Udowadniają to badania przeprowadzone przez portal Indeed, zajmujący się pośrednictwem pracy. Pokazały one powody, dla których bezrobotni pozostają bez pracy, choć teoretycznie na brak ofert nie mogą narzekać.

Przede wszystkim okazało się, że zaledwie 10% bezrobotnych w ogóle szuka "aktywnie" lub "pilnie" jakiejś pracy. 45% osób bez pracy twierdzi, że szuka zajęcia "pasywnie". Innymi słowy, czeka na jakąś okazję. Kolejne 30% tłumaczy się, że wprawdzie nie szuka pracy, ale planuje coś znaleźć wkrótce.

Czytaj także: Oszustwa przy użyciu domowego komputera i drukarki

W badaniu Indeed zapytano grupę 90% bezrobotnych, którzy nie szukają pracy, o powody takiego zachowania. Najczęstszą odpowiedzią było wyrażanie obaw o zarażenie się wirusem Covid-19. Tego argumentu użyła co czwarta osoba - 25% badanych. Towarzyszyło temu zapewnienie, że oczekuje się na większy odsetek zaszczepienia społeczeństwa. Obecnie w pełni zaszczepionych jest już 160 mln Amerykanów czyli 48,2% społeczeństwa. Odsetek zaszczepionych dorosłych wynosi 59,1%.

Ogłoszenia o przyjmowaniu do pracy widać na każdym kroku.


Drugim najważniejszym powodem wstrzymywania się z szukaniem pracy były sprawy finansowe. 21% badanych stwierdziło, że współmałżonek ma pracę, co pozwala nie spieszyć się z szukaniem zajęcia. Natomiast 20% przyznało, że obfite zasiłki dla bezrobotnych umożliwiły na zgromadzenie zabezpieczenia finansowego, które pozwala poczekać na lepszą ofertę.

Czytaj także: Wymuszanie prawem równych pensji

Kolejne 20% bezrobotnych czeka z podjęciem pracy do końca wakacji. Ma bowiem obowiązki związane z dziećmi i chce poczekać do momentu, gdy zaczną one znowu chodzić do szkoły. Natomiast 12% badanych przyznało, że nie szuka pracy, gdyż korzysta z zasiłku dla bezrobotnych.

Ekonomiści zwracają uwagę, że wiele osób chce wykorzystać nietypową sytuację, w której zasiłki są wyjątkowo wysokie dzięki dopłatom z federalnej kasy. Nie boją się o swój powrót do pracy, bo słyszą, że ofert jest bardzo dużo. Dużo jednak wskazuje, że wielu z nich może się rozczarować. Pokazuje to analiza firmy Jeffries, którą opublikował dziennik "The Wall Street Journal".

Czytaj także: Pracownik z góry skazany na wyrzucenie z pracy

W analizie wzięto pod uwagę, że część stanów postanowiło skrócić okres przyznawania zasiłku dla bezrobotnych. Decyzją władz federalnych został on wydłużony aż do września 2021 roku, co dla niektórych osób oznaczało prawie półtora roku przebywania na zasiłku. Jednak 26 stanów podjęło decyzję, aby okres ten nieco skrócić. Niektóre zakończyły go już w czerwcu, inne wyznaczyły termin na lipiec.

W analizie porównano wysokość bezrobocia w poszczególnych stanach z terminem zakończenia okresu wypłacania zasiłków. Widać wyraźnie, że zatrzymanie wypłat powoduje znacznie szybsze zmniejszanie się poziomu bezrobocia. Innymi słowy, bez zasiłków ludzie szybko wracają do pracy. W okresie od połowy maja do połowy czerwca bezrobocie zmniejszyło się o 5,7% w tych stanach, gdzie wypłaty zasiłków przewiduje się aż do września. Ale w stanach, gdzie wypłaty skończą się w lipcu, bezrobocie zmniejszyło się już o całe 10%. A tam, gdzie zasiłki zlikwidowano już w czerwcu, bezrobocie spadło o 13,8%.

Ekonomiści przewidują, że wraz ze zbliżającym się terminem zakończenia obfitych zasiłków, coraz więcej ludzi będzie szukać pracy. W krótkim czasie może się okazać, że to nie pracodawcy będą szukać ludzi do pracy, ale odwrotnie. Wprawdzie czekających posad jest niemal tyle, co bezrobotnych, ale większość z nich jest w nisko płatnych branżach. Są to np. usługi restauracyjne czy hotelowe, które nabierają rozpędu po okresie zapaści w czasie epidemii. Jednak nie każdy bezrobotny będzie chciał w tej branży pracować.

Czytaj także: Zamiast iść do pracy, Amerykanie otwierają własne biznesy

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!