Szczepionka Johnson & Johnson czeka na decyzję

Amerykańskie władze zapewniają, że tempo szczepień na Covid-19 nie ucierpi z powodu wstrzymania podawania szczepionki Johnson & Johnson. Koordynator ds. epidemii Jeffrey D. Zients podał, że zakupione zostały nadmiarowe ilości różnych szczepionek, aby być gotowym na każdą ewentualność. Tylko w tym tygodniu dostarczono aż 28 milionów dawek.

W miniony wtorek agencja Food and Drug Administration (FDA) zarekomendowała tymczasowe wstrzymanie podawanie szczepionki J&J. Było to spowodowane informacją, że u 6 kobiet doszło do zakrzepów krwi, co mogło być efektem działania preparatu J&J. Do zakrzepów doszło bowiem w okresie od jednego do trzech tygodni po szczepieniu. Jedna z kobiet zmarła, a trzy pozostają w szpitalu. Wszystkie były w wieku od 18 do 48 lat.

FDA wydała wprawdzie tylko rekomendację, ale reakcja wszystkich była natychmiastowa. Jeszcze tego samego dnia podawanie szczepionki J&J wstrzymało 50 stanów, Dystrykt Kolumbii i Portoryko. Przerwę ogłosił także rząd federalny. Zaprzestano więc używania tego preparatu w wojsku, wszystkich federalnych punktach szczepień, a także w aptekach CVS i Walgreens, które partycypują w federalnym programie szczepień.

Czytaj także: Jak nauka zdalna szkodzi dzieciom

Związek zakrzepów krwi z podawaniem szczepionki bada U.S. Centers for Disease Control and Prevention (CDC). W środę eksperci agencji odłożyli decyzję w sprawie używania preparatu J&J na co najmniej tydzień. Chcą zebrać więcej danych przed podaniem dalszych rekomendacji.

Szczepionka Johnson & Johnson czeka na decyzję CDC.


W ubiegłym tygodniu, o możliwym związku powstawania zakrzepów z podawaniem szczepionki AstraZeneca poinformowały władze Unii Europejskiej oraz Wielkiej Brytanii. Brytyjska szczepionka podawana jest w Europie, ale w Stanach Zjednoczonych nie została jeszcze dopuszczona do użycia.

Czytaj także: Nowy Jork wprowadza szczepionkowy paszport

Szczepionkę Johnson & Johnson przyjęło w USA 7,2 mln ludzi. Dla osób, które zrobiły to w ciągu ostatnich trzech tygodni zaleca się zwracanie uwagi na niepokojące objawy. Należą do nich silny i stały ból głowy, ból brzucha, ból nogi, skrócony oddech. Należy też obserować skórę, czy nie pojawiają się pod nią małe krwawe plamki. W razie stwierdzenia objawów należy zgłosić się do lekarza. Przypadków zatorów krwi nie zanotowano jak dotąd po podaniu szczepionek Pfizera i Moderny.

Naukowcy podkreślają, że pomimo 6 przypadków zatorów krwi, a nawet jednego zgonu, szczepionki należy uważać za niezwykle bezpieczne. Przypominają, że negatywne efekty szczepionki J&J zauważono po zaszczepieniu nią 7,2 mln ludzi. Zator krwi powstawał więc rzadziej niż raz na milion przypadków.

Prawdopodobieństwo zatoru krwi występuje po podaniu wielu różnych medykamentów. I potrafi ono być znacznie większe niż w przypadku szczepionki J&J. Popularne doustne tabletki antykoncepcyjne niosą za sobą ryzyko zatoru, które FDA określa jako 3 do 9 na 10 tysięcy przypadków. A więc kilkaset razy wyższe niż po podaniu szczepionki J&J.

Lekarze wymieniają cały szereg leków, które mogą wywołać zator krwi, a są powszechnie używane. Są wśród nich nawet zwykłe tabletki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe, oparte na aspirynie lub ibuprofenie. Ponadto tabletki te mogą mieć także inne efekty uboczne.

Czytaj także: Toys "R" Us znów otworzy sklepy

Jeszcze ciekawszym jest przykład leku o nazwie Heparin. Stosowany jest m.in. do zapobiegania zatorom krwi. Ale badania pokazują, że Heparin może także spowodować zator krwi. Pozytywne efekty jego działania znacznie przewyższają jednak ryzyko, więc jest wciąż stosowany.

Amerykanie przyjmują bardzo dużo leków, często bezkrytycznie. Być może teraz zwrócą większą uwagę na fakt, że wszystkie mają efekty uboczne.


Naukowcy zwracają też uwagę, że zator krwi jest wywoływany również przez Covid-19. Niektórzy z nich twierdzą nawet, że wystąpienie tego samego efektu po podaniu szczepionki w skali jeden do miliona nie powinno powodować wstrzymywania stosowania szczepionki. Przerwa w jej podawaniu może bowiem przynieść znacznie więcej takich przypadków u osób, które w tym czasie zarażą się koronawirusem.

Czytaj także: Nie swoje pieniądze zawsze trzeba oddać. Nawet z własnego konta

Przeważają jednak głosy, że konieczna jest absolutna przejrzystość działań w sprawie szczepień. Wobec ogromnej nieufności społeczeństwa, zatajenie nawet jednego przypadku powikłań skutkowałoby lawinowym wzrostem tej nieufności. Koordynator ds. epidemii Jeffrey D. Zients stwierdził, że natychmiastowa i mocna reakcja na informację o problemach ze szczepionką J&J powinna z kolei wzmocnić zaufanie do działań rządu i służb medycznych.

Zaufanie to jest potrzebne, aby udało się zaszczepić większą część społeczeństwa i uzyskać tzw. odporność populacyjną. Do tej pory, w Stanach Zjednoczonych podano 195 milionów dawek, przy czym liczba dawek Pfizera przekroczyła już 100 milionów. Co najmniej jedną dawkę szczepionki otrzymało 124 milionów Amerykanów, a więc 37,3% społeczeństwa. Po pełnym szczepieniu jest prawie 77 milionów ludzi czyli 23,1% Amerykanów. Biorąc pod uwagę tylko dorosłych, jedną dawkę otrzymało 47,6%, a pełną dawkę 29,6%.

W ciągu ostatnich 7 dni, dziennie było podawanych 3,35 mln dawek. Chcąc zaszczepić 60% społeczeństwa czyli 197 mln ludzi, trzeba podać jeszcze 193 mln dawek, zakładając, że będą to szczepionki wymagające dwóch dawek. Przy obecnym tempie szczepień osiągnięte to zostanie 12 czerwca. Gdyby używano szczepionki J&J, wymagającej tylko jednej dawki, termin zmieniłby się nieznacznie - na 1 czerwca.

Czytaj także: Czy Amerykanie przebierają w szczepionkach?

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!