Strzelaniny i zabójstwa wymusiły stan wyjątkowy

Przestępczość może być głównym tematem nadchodzących kampanii wyborczych. 2 listopada wybrany będzie gubernator New Jersey oraz burmistrz Nowego Jorku. O rosnącej przestępczości chętnie mówią też republikańscy kongresmani. Najbardziej jest ona bowiem widoczna w dużych miastach, gdzie władzę sprawują przeważnie demokraci.

O nieustannych strzelaninach słychać w ostatnich latach przede wszystkim w Chicago. Burmistrzem tego miasta jest demokratka Lori Lightfoot. W ciągu ostatnich 18 miesięcy postrzelonych zostało tam ponad 6000 osób. To oznacza, że statystycznie każdego dnia kula przeszywa ciało 11 osób tylko w tym jednym mieście.

Ostatni, długi weekend był szczególnie dramatyczny. Od piątku do poniedziałku postrzelone zostały 104 osoby, z których 19 zmarło.

Czytaj także: New Jersey ma pieniądze!

Ale przestępczość to problem nie tylko Chicago. Przez długi weekend, w całych Stanach Zjednoczonych zastrzelonych zostało aż 140 osób. Tuż po weekendzie, stan Nowy Jork wprowadził stan wyjątkowy ze względu na nasilenie przestępczości z użyciem broni.

W czerwcu, w dzielnicy Nowego Jorku Bronx, bandyta strzelał kilkukrotnie do 24-letniego mężczyzny, który upadł na dwoje przypadkowych przechodniów - dzieci w wieku 5 i 10 lat. Mężczyzna przeżył, a dzieci cudem uniknęły postrzałów.


Gubernator Andrew Cuomo ogłosił decyzję wykonawczą w tej sprawie we wtorek, 6 lipca. Nowy stan wyjątkowy został więc ogłoszony niespełna dwa tygodnie po zakończeniu stanu wyjątkowego związanego z epidemią Covid-19. "Przeszliśmy z jednej epidemii do drugiej epidemii" - stwierdził Andrew Cuomo. "Więcej ludzi umiera od przestępczości z użyciem broni niż na Covid" - dodał gubernator.

Czytaj także: Bill Cosby czyli Ameryka w pigułce - Plotki o artystach

Stan wyjątkowy umożliwi agencjom stanowym szybsze wydawanie pieniędzy na działania związane z przestępczością. Na prewencję przeznaczono dodatkowe 138,7 mln dolarów. Stanowa policja Nowego Jorku ma utworzyć specjalny oddział do zwalczania przemytu do stanu broni palnej. Działania mają być skoordynowane z policją New Jersey, Connecticut i Pennsylwanii. Cuomo twierdzi, że aż 74% nielegalnej broni w Nowym Jorku pochodzi spoza tego stanu.

Wśród nowych zarządzeń znalazła się też pozycja, która dla wielu osób jest pewnie zaskakująca. Jest to zakaz sprzedaży broni dla osób, na które wystawiony jest nakaz aresztowania. Nie jest zaskakujące to, że taki zakaz wprowadzono, ale to, że do tej pory osoby, które policja chce aresztować, mogły kupować broń.

Czytaj także: Stany zabraniają policji egzekwowania prawa

Ogłaszając stan wyjątkowy, gubernator Cuomo podał stanowe statystyki strzelanin. W ciągu pierwszego półrocza bieżącego roku było ich o 38% więcej niż w roku ubiegłym. Stwierdził przy tym, że do miasta Nowy Jork nie wrócą turyści, jeżeli nie będą się tam czuli bezpiecznie. Nie wrócą też tysiące mieszkańców, które wyprowadziły się z miasta w okresie epidemii.

Co ciekawe, burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio przedstawił tego samego dnia dane optymistyczne. Powołując się na dane policji podał, że liczba strzelanin w czerwcu 2021 roku była o 20% niższa od zanotowanej w czerwcu 2020 roku. Jednocześnie wiele najpopularniejszych przestępstw, takich jak kradzieże i włamania, przez pierwsze pięć miesięcy bieżącego roku były na najniższym poziomie od lat 90-tych.

Dane o strzelaninach podane przez burmistrza de Blasio dotyczą jednak tylko jednego miesiąca. A od wiosny 2020 roku liczba strzelanin generalnie rośnie. Rośnie też liczba najpoważniejszych przestępstw, tzn. zabójstw. Do weekendu 4 lipca, w Nowym Jorku było ich już 217. To wzrost od ubiegłego roku o 8,5%, a od 2019 aż o 42,8%.

Czytaj także: Nadchodzi fala eksmisji lokatorów. A domy coraz droższe

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!