Pracownicy boją się wracać do biur

Wybuch pandemii był wielkim wyzwaniem dla medycyny, w tym także tej zajmującej się ludzkim umysłem. Psychologowie i psychiatrzy mają od roku ręce pełne roboty. Ich pacjenci mają najróżniejsze problemy, od lęków przed zakażeniem poczynając po opłakiwanie zmarłych bliskich.

Najpowszechniejsze bodaj problemy psychologiczne dotyczą jednak pracy zdalnej. Po wybuchu epidemii w USA, przestawić się na nią musiały miliony ludzi. Dla większości z nich było to zupełnie nowe doświadczenie. Męczyli się z wypełnianiem najprostszych obowiązków, które w nowych warunkach wymagały zupełnie nowych zabiegów.

Towarzyszył temu strach, że sobie nie poradzą, lub poradzą sobie gorzej niż inni. Jednocześnie nie byli w stanie porównać się ze współpracownikami, nie widząc ich i nie wiedząc jakie mają wyniki. A utrata pracy w tak niepewnych czasach była wręcz przerażająca.

Czytaj także: Niezwykła decyzja prokuratury w sprawie zabójstwa

Przystosowanie się do nowych warunków pracy zajęło tygodnie, a niektórym nawet miesiące. Dziś, po całym roku pracy zdalnej, psychologowie dostrzegają nowy problem. Paradoksalnie, są nim teraz powroty do pracy w biurze. Choć wielu pracowników mówi, że czeka na to z utęsknieniem, równie wielu ma poważne obawy.

Biurowce to nie tylko miejsce pracy, ale także miejsce, gdzie spotykają się tysiące ludzi.


Stowarzyszenie American Psychological Association (APA) opublikowało wyniki badań w tej sprawie. Niemal połowa osób pracujących zdalnie - 49% - czuje dyskomfort na myśl o bezpośrednich kontaktach w pracy, gdy epidemia się skończy. Badacze podkreślają, że wcale nie chodzi tu o obawy przed zarażeniem się wirusem Covid-19. Bo opinie wśród osób, które są już zaszczepione, są niemal identyczne. W grupie tej aż 48% czuje się niepewnie w sprawie powrotu do bezpośrednich kontaktów w pracy.

Czytaj także: Minimalna płaca 15 dolarów na godzinę tylko dla wybranych

Psychologowie mówią, że przez rok pracy zdalnej, umiejętność współżycia w grupie osłabła. Pracownicy widzący na co dzień tylko rodzinę, znajomych czy obsługę w sklepie, odzwyczaili się od rozmów, w których muszą kontrolować wypowiadane opinie. Odzwyczaili się od standardowych uprzejmości wymienianych na korytarzu czy zagadywania w czasie lunchu.

Oczywiście jest też sprawa wygody pracy w domu. Pracujący zdalnie podkreślają, że mogą teraz w jej czasie nastawić pranie czy nawet obiad, a w czasie przerwy wyprowadzić psa na spacer. Odpada też dojazd do pracy, co oznacza oszczędność czasu, pieniędzy wydanych na benzynę, a także mniejsze zużycie samochodu.

Czytaj także: Nielegalni imigranci w New Jersey dostaną prawo jazdy

Takie wygody nie zawsze są korzystne dla pracodawcy. Choć domowe obowiązki mogą być teoretycznie wykonywane w tzw. międzyczasie, dekoncentrują pracownika i dodatkowo go męczą psychicznie. Stają się bowiem dodatkowym obowiązkiem przypadającym na godziny pracy. I nie dają tego samego odprężenia, co np. rozmowa o obejrzanym filmie ze współpracownikiem w biurze.

Bezpośredni kontakt ze współpracownikami to zupełnie coś innego niż zdalna praca w domu.


Nawet brak dojazdów do pracy niekoniecznie jest zyskiem. Psychologowie twierdzą, że brak wyraźnego rozdziału między pracą a domem źle na nas wpływa. A przejazd z domu do pracy i z powrotem, a także przebieranie się przed pracą i po powrocie do domu, taki rozdział zapewnia naszej psychice. Psychologowie sugerują, że całkowity czas przemieszczania się do pracy powinien wynosić co najmniej 15-20 minut w jedną stronę.

Czytaj także: Prostytutek na Manhattanie policja już nie aresztuje

Tymczasem wielu pracowników chciałoby pozostać w trybie pracy zdalnej przynajmniej częściowo. Popularne jest skłanianie się do pracy hybrydowej, tzn. podział tygodnia na dni pracy w domu i w biurze. W badaniu APA aż 48% pracowników chciałoby właśnie tak pracować. Pożądanie takiego trybu jest tak silne, że 41% badanych zgodziłoby się nawet na nieco mniejsze wynagrodzenie w zamian za tak zorganizowaną pracę.

Wiele osób pracuje dziś tak jak przed epidemią. Nie na każdym stanowisku można pracować zdalnie. Część pracowników biurowych też już pracuje normalnie. Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio zapowiedział, że 3 maja pracować będzie w urzędach już 80 tysięcy pracowników administracji.

Ale wielki powrót do biur ciągle przed nami, co pokazują dane Kastle Systems. To firma zabezpieczająca 3600 budynków biurowych w całym kraju. Posiada więc informacje o wszystkich pracownikach wchodzących do budynków. Z podsumowania opublikowanego na koniec marca wynika, że tylko 24,2% zatrudnionych w tych budynkach, w 10 największych miastach, przychodziło już do biura.

Pełne 100% może już nigdy nie zostanie osiągnięte. Niektóre firmy postanowiły, że wprowadzą system hybrydowy na stałe. Nie bacząc na ostrzeżenia psychologów, liczą zyski, jakie osiągną dzięki pracy zdalnej. Sieć sklepów Target, przewidując pracę hybrydową swoich pracowników biurowych, zmniejszyła już zajmowaną powierzchnię biurową o jedną trzecią.

Czytaj także: Kolejki statków na redzie i podwyżki cen produktów w USA

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!