Politycy rozdają pieniądze, ale na wyborców to nie działa

Politolodzy dość powszechnie twierdzą, że współczesna polityka coraz bardziej opiera się o populizm. To znaczy, że politycy wybierają rozwiązania, które przede wszystkim mają się doraźnie podobać wyborcom, a niekoniecznie są najlepsze dla funkcjonowania państwa czy gospodarki. Przedstawiane są tak, że wyborca widzi w nich swój natychmiastowy zysk.

W okresie pandemii pojawiły się programy bezpośredniego wsparcia finansowego obywateli i przedsiębiorstw. Są one oczywiście potrzebne, ale dały przy okazji możliwość zauważenia, jak działają na wyborców. Bo rządzący bardzo zabiegali o to, aby przekazywane pieniądze były postrzegane jako ich zasługa.

Prezydent Donald Trump umieścił nawet swoje nazwisko na wysyłanych czekach, w ramach pakietu stymulacyjnego. A demokraci podkreślali, że trzeci pakiet stymulacyjny uchwalony został wyłącznie ich głosami.

Czytaj także: Zainwestuj drobne pieniądze

Badania uświadamiają jednak politykom, że ich populistyczne zabiegi o przypisywanie sobie zasług nie zawsze działają. Jedno z takich badań przeprowadził komitet polityczny Rural Objective PAC, działający na rzecz zwiększenia poparcia dla demokratów na terenach wiejskich. Wyniki pokazały, że wyborca amerykańskiej wsi bardzo słabo orientuje się w tym, kto przekazuje mu pieniądze w ramach pakietów stymulacyjnych.

Do pieniędzy rozdawanych wyborcom każdy polityk chętnie się przyznaje.


Pierwsze dwa takie pakiety - dające podatnikom po 1200 i po 600 dolarów - uchwalone zostały w czasie prezydentury Donalda Trumpa, przy poparciu zarówno republikanów, jak i demokratów. Trzeci pakiet - przyznający 1400 dolarów - przeforsowany został wyłącznie przez demokratów i podpisany przez prezydenta Joe Bidena.

Czytaj także: Prezydent Biden pozwany o miliardy dolarów

Wyborcy na wsi mają jednak słabe rozeznanie w politycznym tle uchwalania kolejnych pakietów. 50% z nich kojarzy otrzymywane pieniądze z Partią Demokratyczną, a 32% z Partią Republikańską. Przewaga na rzecz demokratów wynika zapewne z tego, że wprowadzili ostatni z trzech pakietów. 11% wiejskich wyborców nie kojarzy otrzymanych pieniędzy z żadną partią, a 7% mówi wprost, że nie wie, kto popierał ustawy o pakietach stymulacyjnych.

Tymczasem niektórzy demokraci chcą przekazywania Amerykanom jeszcze większych pieniędzy. 21 demokratycznych senatorów wystosowało list do prezydenta Bidena, aby uwzględnił to w swoim wielkim planie odbudowy infrastruktury w USA, który ma kosztować 4 biliony dolarów.

Czytaj także: Firmy niezadowolone z pracy zdalnej, otwierają nowe biura

Senatorowie zaproponowali, aby wpisać do niego wypłaty stymulacyjne jako powtarzające się co roku, już na stałe. Tłumaczą, że pozwoliłoby to zmniejszyć liczbę Amerykanów żyjących w ubóstwie z 44 mln do 16 mln. Systematyczne wypłaty od państwa podobają się wyborcom obydwu partii. Nie wiadomo jednak, czy otrzymując pieniądze będą kojarzyć, kto takie wypłaty wprowadził.

Wyborcy nie potrafią ocenić kosztów rządowych programów, bo przy dużych liczbach się gubią.


Wyborcy mają też niewielkie rozeznanie w liczbach, które oznaczają koszt rządowych programów. Pokazało to bardzo ciekawe badanie przeprowadzone przez profesorów branży księgowości i opublikowane w branżowym magazynie Behavioral Research in Accounting.

Czytaj także: Szukanie ludzi do pracy może wkrótce się skończyć

Założenie tego badania było niezwykłe, żeby nie powiedzieć bezczelne. Naukowcy postawili bowiem tezę, że przeciętny wyborca kompletnie nie potrafi oceniać skali państwowych wydatków. I gubi się w podawanych milionach, miliardach, a ostatnio nawet bilionach (w języku angielskim liczby te brzmią jeszcze podobniej: millions, billions, trillions).

Badanym przedstawiono hipotetyczny plan wydatków rządowych na infrastrukturę, bezrobotnych, szkolenia zawodowe itp. Zapytano o poparcie dla tego planu, podając jednak różny jego koszt. Połowie badanych powiedziano, że będzie on kosztował podatników 718 milionów, a połowie, że 718 miliardów dolarów.

Poparcie dla planu okazało się być takie samo, bez względu na koszty. Chociaż w jednej wersji był on aż 1000 razy droższy. Badani zaczęli różnicować swoje poglądy dopiero wtedy, gdy przedstawiono im koszt w przeliczeniu na jedno gospodarstwo domowe. Wynosił on 5,74 dolarów albo 5740 dolarów. Przy takich kwotach zauważyli różnicę, której nie dostrzegali, gdy słyszeli o milionach i miliardach.

Czytaj także: Ubezpieczenie zdrowotne zdrożało i zdrożeje jeszcze bardziej

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!