Policja różnie traktuje swoich funkcjonariuszy

Dwa wydarzenia z ostatnich tygodni pokazują, w jak bardzo różny sposób mogą być potraktowani policjanci przez innych policjantów. Wydarzenia te były zupełnie inne i doszło do nich w dwóch krańcach Ameryki. Ale są przykładem tego, jak zachowanie funkcjonariusza może być ocenione przez innych policjantów albo jego przełożonych. Co ciekawe, do obydwu doszło dokładnie tego samego dnia, 24 kwietnia br.

Pierwsze z nich miało miejsce w mieście Doral na Florydzie. Policja została wezwana do restauracji, gdzie jedna z klientek awanturowała się i odmówiła zapłacenia rachunku. Była to 33-letnia Dubraska Guevara, która od 2014 roku pracuje w policji Miami-Dade działającej na terenie szkół. W restauracji była z inną funkcjonariuszką Miami-Dade Schools Police, 33-letnią Jennifer Grenier.

Na miejsce przyjechała para policjantów, która miała poważne problemy z uspokojeniem pijanej koleżanki po fachu. Guevara szarpała się, wyzywała i nawet kilka razy uderzyła policjanta. Na szczęście odebrano jej służbową broń i opróżniono magazynek. Do uspokojenia się nawoływała ją także koleżanka, Jennifer Grenier, ale bez skutku.

Czytaj także: 300 mln szczepionek i lepsze nastroje Amerykanów

Kobieta zaczęła nawet próbować się rozbierać i krzyczała, że "potrzebuje swoich prochów". Wykrzykiwała też w różnych odmianach nazwę Black Lives Matter, na przemian z różnymi przekleństwami. Pijaną policjantkę zakuto w końcu w kajdanki i posadzono w radiowozie. Wezwano też innych funkcjonariuszy szkolnej policji. Po ich przybyciu Guevara została... uwolniona z kajdanek i odwieziona przez kolegów do domu.

Policja na Florydzie potrafi być zdecydowana w przypadku złego zachowania - w 2018 roku z tego powodu zakuła w kajdanki i aresztowała 8-letniego chłopca.


W raporcie policji nie zostało jednak opisane całe zdarzenie. Napisano tylko o "werbalnych sporach". Sprawa agresywnego zachowania policjantki wyszła na jaw dopiero po kilku tygodniach. Przebieg zdarzenia, trwającego całą godzinę, można było zobaczyć dzięki nagraniom z kamer na mundurach policjantów.

Czytaj także: Niewielka grupa obywateli może zmienić mapę USA

Eksperci policyjni twierdzą, że zachowanie funkcjonariuszy interweniujących w restauracji wzbudza wątpliwości. Są pewni, że w stosunku do cywilnej osoby zachowaliby się inaczej i dokonaliby aresztowania awanturującej się osoby. Uderzenie policjanta mogłoby być potraktowane jako atak na umundurowanego funkcjonariusza, co jest bardzo poważnym przestępstwem. Tymczasem Dubraska Guevara została rozkuta i odwieziona do domu.

Bohaterem drugiego wydarzenia jest również policjant, Nate Silvester. Zrobiło się o nim głośno za sprawą nagrania, które zamieścił na portalu Tik Tok. Zrobił to 24 kwietnia, a więc cztery dni po zastrzeleniu w Columbus, Ohio, przez białego policjanta czarnoskórej 16-latki Ma'Khia Bryant. Strzały padły w chwili, gdy dziewczyna zaatakowała nożem inną czarnoskórą kobietę.

Czytaj także: Amerykanie wolą inwestować w domy niż na giełdzie

Śmierć Bryant wywołała falę oburzenia, a jeden z krytycznych komentarzy na Twitterze zamieścił (a później skasował) słynny koszykarz LeBron James. Policjant Nate Silvester z Bellevue, w stanie Idaho, sfilmował siebie w radiowozie, prowadzącego na niby rozmowę telefoniczną z Jamesem. I zapytał go o poradę, co ma zrobić, bo jakoby jest świadkiem bójki dwóch czarnoskórych osób.

Dubraska Guevara (fot. z lewej) i Nate Silvester (fot. z prawej) zostali potraktowani bardzo odmiennie.


Na nagraniu mówi do telefonu: "czyli nie obchodzi cię, że jeden czarnoskóry chce zabić drugiego czarnoskórego, ale obchodzi cię, jeżeli biały policjant zabije osobę czarnoskórą, nawet jeżeli zrobi to, aby uratować życie innej osoby czarnoskórej"?

Czytaj także: Gubernatorzy 23 stanów blokują zasiłki dla bezrobotnych

Nagranie Silvestera stało się niezwykle popularne, co oczywiście nie umknęło uwadze jego przełożonym. Początkowo zawiesili go w czynnościach służbowych, ale w ubiegłym tygodniu został on ostatecznie wyrzucony z pracy. Władze miasta Bellevue powtarzają, że policjant został zwolniony nie za treść jego nagrania, ale za złamanie procedur obowiązujących lokalnych policjantów.

Nate Silvester zwraca jednak uwagę, że żadne z jego wcześniejszych nagrań - również dokonywanych w mundurze i samochodzie policyjnym - jego przełożonym nie przeszkadzało. Dopiero gdy odpowiedział na komentarz czarnoskórego koszykarza, zainteresowano się jego publikacjami i wyrzucono go z pracy.

Silvester nie musi jednak martwić się losem bezrobotnego. Jeden z jego przyjaciół już w kwietniu uruchomił zbiórkę pieniędzy dla niego na portalu GoFundMe. Ponad 15 tysięcy osób wpłaciło łącznie ponad pół miliona dolarów, które są do wyłącznej dyspozycji policjanta. To zresztą niejedyne pieniądze, na które może liczyć Silvester. Podpisał bowiem kontrakt na wydanie książki.

Czytaj także: Co dają kamery na mundurach policjantów?

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!