Policja bezradna w pościgach

Po śmierci George'a Floyda - czarnoskórego mężczyzny uduszonego w 2020 roku przez aresztującego go białego policjanta - w wielu miejscach USA zaczęto wprowadzać zmiany dotyczące policyjnych procedur. Jednym z takich miejsc jest stan Waszyngton. W ubiegłym roku stanowi ustawodawcy przegłosowali tam pakiet nowych przepisów, mających zreformować policję.

W pakiecie znalazło się m.in. prawo ograniczające możliwość ścigania przez policję uciekającego samochodu. Chodziło o to, że pościgi odbywają się zwykle z dużą prędkością, bez zachowania jakichkolwiek reguł, więc są bardzo niebezpieczne. W sytuacjach interwencji policji są drugą najczęstszą przyczyną śmierci.

Funkcjonariusze mogą podejmować pościg, np. za samochodem, który nie zatrzymał się do kontroli, ale tylko w określonych przypadkach. Może to być podejrzenie, że kierowca jest pod wpływem alkoholu lub substancji odurzających, jest poszukiwanym zbiegiem albo dopuścił się przestępstwa przy użyciu przemocy.

Nawet wtedy jednak, policjant musi ocenić, czy uciekający stwarza "bezpośrednie zagrożenie" i czy zagrożenie to jest większe od niebezpieczeństw związanych z pościgiem.

Radiowóz Washington State Police rozbity w celu zatrzymania uciekającego.


Co ciekawe, do listy przypadków usprawiedliwiających pościg dodano podejrzenie, że kierowca dopuścił się przestępstwa na tle seksualnym. Choć raczej trudno sobie wyobrazić, że taki kierowca po ucieczce przed policją stanowi natychmiastowe zagrożenie dokonania ponownego przestępstwa seksualnego.

Wprowadzone prawo miało zwiększyć bezpieczeństwo na drogach. Po wielu miesiącach jego działania policjanci skarżą się jednak, że stworzyło nowy problem. Gwałtownie zwiększyła się bowiem liczba przypadków, gdy samochód przez nich zatrzymywany nie wykonuje polecenia i spokojnie kontynuuje jazdę.

Policjant musi w takiej sytuacji najczęściej zaprzestać jazdy za samochodem. Rzadko bowiem zdarza się, że spełniony jest jeden z wymienionych wcześniej rygorystycznych wymogów dla rozpoczęcia pościgu.

Tylko stanowa policja Washington State Patrol zanotowała (podała dane do połowy maja) 934 przypadki ucieczek, a właściwie odmów zatrzymania się. Wcześniej WSP nie prowadziła statystyk, ale weterani tej służby twierdzą, że częstotliwość takich przypadków wzrosła dramatycznie.

Rzecznik WSP mówi, że zwykle dochodzi do tego nocą, trzy do pięciu razy. Statystycznie jest to prawie siedem razy na dobę.

A są to dane tylko policji stanowej. Funkcjonariusze w miastach również zgłaszają podobny problem. Na przykład miasto Puyallup zanotowało 148 przypadków w niespełna 10 miesięcy. Średnio do niezatrzymania się na wezwanie policji dochodzi tam co drugi dzień, a jest to niewielkie miasto, liczące 43 tysiące mieszkańców. Funkcjonariusze z niewiele większego Lakewood, liczącego 64 tysiące mieszkańców, mówią, że u nich dochodzi do tego codziennie. Wiele razy są to kradzione samochody, ale często też policja nie wie, dlaczego kierowca nie zatrzymał się.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!