Planowe wygrywanie na loterii - cz. 1/2

Coraz większe zainteresowanie dziennikarzy wzbudza grupka młodych ludzi, którzy od kilkunastu miesięcy systematycznie wygrywają w USA różne kwoty na loteriach, których kupony to tzw. zdrapki. Trudno ocenić, ile dokładnie wygrali, bo mniejsze kwoty nie są rejestrowane, a oni sami tego nie zdradzają. Jednak ilości zwycięskich kuponów, o których wiadomo, budzą zdziwienie.

Po raz pierwszy na grupkę zwrócono uwagę we wrześniu br., a właściwie na jej prawdopodobnego lidera. Jest nim 27-letni Manuel Montori IV, który jest absolwentem renomowanej uczelni Princeton University w New Jersey.

Niezwykłego wyczynu dokonał jednak w stanie Indiana, gdzie w miejscowej loterii Hoosier Lottery przedstawił aż 61 wygranych "zdrapek".

Czytaj także: Na miliard składa się tysiąc milionów - czyli "Plotki o artystach"

Większość z nich opiewała na 1000 dolarów, ale trzy dawały też po 10 tysięcy. Łączna wygrana wyniosła 88 tysięcy dolarów. A być może nawet więcej, bo wygranych mniejszych niż 600 dolarów, internetowa strona loterii pokazuje. Ale co najciekawsze, wszystkie wygrane padły w ciągu jednego dnia.

Strona internetowa loterii w Indianie pokazuje aż 61 wygranych w ciągu jednego dnia przez tego samego człowieka.


W dodatku okazało się, że to nie pierwsza wygrana tego młodego człowieka. Już 25 marca ubiegłego roku odebrał on 100 tysięcy dolarów, które wygrał w Dystrykcie Kolumbii.

Nagrody odbiera także w imieniu malutkiej firmy, którą założył w stanie Delaware. Firma nazywa się Black Swan Capital LLC. 16 grudnia 2019 roku otrzymała jako wygraną w loterii w Dystrykcie Kolumbii 1 milion dolarów.

W firmie pracuje jeszcze troje młodych absolwentów Princeton. Oni także kupują i wygrywają na loteriach zdrapkowych. 25-letnia Hannah Davinroy otrzymała we wrześniu 121 tysięcy nagrody w loterii w stanie Missouri.

Czytaj także: Młodzi Amerykanie mieszkają u mamy

Dziennikarze dotarli do miejsc, gdzie zarówno ona, jak i inni członkowie grupy kupowali duże ilości kuponów. Setki, a nawet tysiące kuponów, które kosztowały niekiedy po 20 lub 30 dolarów za sztukę.

Wygrane padały w najróżniejszych miejscach - w małych sklepikach, na stacjach benzynowych i innych punktach sprzedających kupony. Oprócz wspomnianych stanów, wygrane padały także w stanie Waszyngton. Tyle przynajmniej odkryli jak dotąd dziennikarze.

Oczywiście wszyscy zastanawiają się, jak czwórka absolwentów Princeton to robi, że ciągle wygrywa. Przedstawiciele loterii twierdzą, że nie dostrzegli żadnych nieprawidłowości, chociaż badają każdą większą wygraną przed jej wypłaceniem.

O teorii naukowców na temat sposobu na wygrywanie przeczytaj w dalszej części artykułu: Planowe wygrywanie na loterii - cz. 2/2

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!