Oszustwa przy użyciu domowego komputera i drukarki

Fałszowanie banknotów jest skomplikowane, bo dzisiejsze pieniądze mają szereg zabezpieczeń, trudnych do podrobienia. Drukowanie pieniędzy jest jednak na tyle kuszące, że oszuści potrafią zainwestować poważne pieniądze w maszyny, mające wyprodukować im gotówkę.

Istnieje o wiele prostszy sposób na wyprodukowanie czegoś, co przypomina pieniądze. I z niego również korzystają oszuści, choć zwykle mniejszego kalibru. Muszą mieć bowiem tylko komputer i dobrą drukarkę. Za ich pomocą wytwarzają... kupony sklepowe i fabryczne.

Oczywiście są to fałszywe kupony. Dość łatwo je podrobić, bo nie mają zaawansowanych zabezpieczeń, tak jak banknoty. I wbrew pozorom, mogą mieć sporą wartość, sięgającą dziesiątek, a czasem setek dolarów. Nawet te o mniejszej wartości, używane przez dłuższy czas, kumulują się w tysiące dolarów.

Czytaj także: Amerykanie zbyt mało oszczędzają na emeryturę

Pokazał to przykład z 2018 roku, z Karoliny Północnej. 35-letni Dylan Adams został złapany na używaniu fałszywych kuponów w sklepie spożywczym Lowes Foods. Kierownik sklepu poinformował policję, że doliczył się fałszywych kuponów na łączną kwotę 5365 dolarów. Oszust został aresztowany, ale w jego domu znaleziono tysiące kolejnych kuponów oraz materiały do wysyłania ich pocztą. Bo to właśnie w ten sposób zarabia się konkretne pieniądze.

Domowa drukarka potrafi wiele wydrukować


Wykorzystanie kuponów na ponad 5 tysięcy dolarów w jednym sklepie było sporym wyczynem. Ale możliwości oszustwa w ten sposób są ograniczone. Dlatego fałszerze kuponów sprzedają je innym ludziom. Żądają kwoty znacznie niższej od wydrukowanej na kuponie, aby nabywcy się to opłacało. Ale mogą sprzedać znacznie większe ilości od tych, które byliby w stanie sami wykorzystać.

Czytaj także: Strzelaniny i zabójstwa wymusiły stan wyjątkowy

Taki proceder na dużą skalę rozwinęło małżeństwo ze stanu Virginia. Prowadzili go w latach 2017-2020, ogłaszając się w internecie i sprzedając większość swojej produkcji pocztą. 41-letnia Lori Ann Talens opracowywała grafikę na komputerze i robiła to tak dobrze, że jej podróbki były praktycznie nie do odróżnienia od oryginałów. Chociaż potrafiła wstawiać na kuponie dużo wyższe kwoty niż widniały na oryginałach.

Jej mąż, 43-letni Pacifico Talens testował skuteczność kuponów, samemu z nich korzystając w sklepach. Zajmował się też ich wysyłką do klientów, którzy płacili przez serwis PayPal albo zapewniającą anonimowość kryptowalutą bitcoin.

Czytaj także: Bill Cosby czyli Ameryka w pigułce - Plotki o artystach

Interes kwitł, aż kupony państwa Talens trafiły do Coupon Information Center. Jest to stowarzyszenie producentów towarów, na które wystawiane są kupony, walczące z oszustwami i nadużyciami. Organizacja współpracując ze służbami federalnymi, przez dwa lata śledziła działalność małżeństwa, występującego w internecie pod pseudonimem MasterChef. Korzystała przy tym z pomocy prywatnej osoby, która kupowała kupony na różne produkty.

Kupony o wartości kilku, kilkudziesięciu, a nawet kilkuset dolarów można kupić przez internet


Po zlokalizowaniu oszustów i zebraniu wystarczającej ilości dowodów, przeprowadzono rewizję w ich mieszkaniu. Znalezione tam wydrukowane kupony miały łączną nominalną wartość... 1 miliona dolarów. Ale to była tylko cząstka ich produkcji, która została przygotowana już do wysyłki.

Czytaj także: Nowy gigant w Las Vegas

O rozmiarach ich działalności świadczy to, co agenci federalni znaleźli na ich komputerze. Lori Ann Talens opracowała na nim aż 13.315 projektów różnych kuponów! Prokuratura oceniła straty, jakie ponieśli producenci towarów, na 31,8 mln dolarów. Kobiecie grozi nawet 50 lat więzienia, a jej mężowi 20 lat. Wyroki mają być ogłoszone w sierpniu.

Przy okazji należy zwrócić uwagę, że oszuści mogą być groźni dla osób poszukujących kuponów. W 2018 roku w internecie krążyła informacja o kuponie, rzekomo wystawionym przez jedną z największych sieci supermarketów Kroger. Kupon przyciągał uwagę, bo jego wartość miała wynosić aż 250 dolarów.

Osoby zainteresowane kuponem, klikały na jego obrazek pojawiający się jako reklama. Przenoszone były wówczas na stronę internetową, na której proszone były o zarejestrowanie się, aby skorzystać z 250-dolarowej oferty. W rzeczywistości oszustom chodziło właśnie o pobranie danych osobowych od dobrowolnie rejestrujących się osób.

Czytaj także: Nadchodzi fala eksmisji lokatorów. A domy coraz droższe

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!