Okazja na kupno wymarzonego auta

W związku z epidemią koronawirusa, ustawa CARES z końca marca przewidziała pomoc dla małych biznesów w postaci pożyczki. Może ona być bezzwrotna, jeżeli zostanie odpowiednio wykorzystana, głównie na utrzymanie pracowników. Na pożyczki w ramach Payroll Protection Program (PPP) Kongres USA przeznaczył 650 miliardów dolarów.

Ogromne pieniądze do rozdania i spore zamieszanie wywołane epidemią skusiło niektórych właścicieli biznesu do oszustw. Jednym z nich okazał się David T. Hines, który na Florydzie ma cztery firmy przeprowadzkowe. Złożył podania o siedem pożyczek, na łączną kwotę 13,5 miliona dolarów. Argumentował, że 70 pracowników jego firm zarabia miesięcznie 4 miliony dolarów.

Czytaj także: Dokąd chcą przed wirusem uciekać najbogatsi?

Biznesmen otrzymał ostatecznie pożyczkę na sumę właśnie 4 milionów. Późniejsze dochodzenie wykazało jednak, że miesięczne obroty jego firm wynosiły zaledwie 200 tysięcy dolarów. Kwota 4 milionów była więc 20-krotnie zawyżona.

Podanie fałszywych danych to jednak nie wszystkie zarzuty. David T. Hines to człowiek młody, ma 29 lat. I mając w ręku kilka milionów dolarów, najwyraźniej nie oparł się pokusie, aby za ich pomocą spełniać swoje marzenia. Zaczął więc pieniądze wydawać, ale bynajmniej nie na wypłaty dla pracowników.

Czytaj także: Ekwipunek na wakacyjny wyjazd

Tysiące dolarów poszły na ubrania, biżuterię, pobyt w drogich hotelach, a nawet na randkowe portale. A główny zakup to luksusowy samochód Lamborghini Huracan Evo. Młody biznesmen zapłacił za niego w maju 318.497 dolarów.

Lamborghini zabrane młodemu biznesmenowi na policyjnym parkingu.


Pożyczki w ramach programu PPP są udzielane przez banki, a gwarantowane przez administrację federalną. Nikt jak na razie nie sprawdza rutynowo, jak pieniądze są wykorzystywane. David T. Hines wzbudził zainteresowanie przez przypadek. Swoim Lamborghini miał bowiem stłuczkę. A że sprawca uciekł z miejsca wypadku, policja rozpoczęła śledztwo. W efekcie, Hines trafił do aresztu, a prokuratura zamierza skonfiskować jego drogą zabawkę.

Młody biznesmen miał więc pecha, ale z drugiej strony być może jednak miał trochę szczęścia. Dzięki szybkiej wpadce, nie zdążył wydać większości wyłudzonych pieniędzy. Na jego koncie pozostała bowiem suma 3.463.162 dolary. Do zwrócenia będzie więc miał "tylko" kilkaset tysięcy.

Czytaj także: Twojego Dodge'a albo Jeepa wyprodukuje... Stellantis

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!