Nietypowy ruch na granicy USA z Kanadą

Przerzut ludzi przez granicę jest na południu USA zjawiskiem dobrze znanym od wielu dekad. Ale w czasach pandemii rozwinął się także na północnej granicy z Kanadą. I nie chodzi tylko o przemycanie nielegalnych imigrantów, o czym pisaliśmy w artykule pt. "Meksykanie z Kanady". Funkcjonuje tam także całkowicie legalny przewóz przez granicę Kanadyjczyków.

Sąsiedzi z północy zawsze chętnie przyjeżdżali do USA. Szczególnie ci mieszkający w pobliżu granicy, którzy do Stanów Zjednoczonych zapuszczali się na zakupy czy nawet zatankować samochód. Ale ruch nadgraniczny zwiększali także udający się w dalszą podróż. Ze względu na specjalny podatek, który Kanada nakłada na międzynarodowe loty pasażerskie, opłacalne było przyjechanie do USA, aby to stąd udać się w podróż samolotem.

Jeszcze inną grupą odwiedzającą przygraniczne miasta w USA byli imigranci. Różnego typu wizy ograniczały ich czas pobytu w Kanadzie. Odnowienie wizy było możliwe tylko poza granicami kraju - w ambasadzie lub w konsulacie. Imigranci przyjeżdżali więc na jeden dzień np. do Buffalo, w stanie Nowy Jork, aby formalności załatwić w kanadyjskim konsulacie, który się tam znajduje.

Czytaj także: Kontrowersyjne teorie w prywatnej szkole

Pandemia Covid-19 wszystko zmieniła. Granica amerykańsko-kanadyjska jest zamknięta od marca ubiegłego roku dla ruchu turystycznego. Można ją przekraczać tylko mając poważny powód albo w celach biznesowych - transport towarów wciąż trwa. Nie ma już wyjazdów na zakupy czy w odwiedziny do znajomych. Nawet konsulat kanadyjski w Buffalo został zamknięty.

Kanadyjczykom wybierającym się do USA pozostały podróże lotnicze. Ale wielu ludzi korzysta z nich tylko w jedną stronę. Powodem są niedawno wprowadzone przepisy, dotyczące osób przylatujących do Kanady. Po wylądowaniu muszą oni poddać się kwarantannie, którą odbywają w lokalnym hotelu na własny koszt. Media podają, że zależnie od lokalizacji, koszt ten może sięgać nawet 2 tysięcy kanadyjskich dolarów (ok. 1640 USD).

Czytaj także: Prezydent pisze list do obywateli

Dlatego wielu Kanadyjczyków organizuje sobie powrót inaczej. Samolotem lecą do przygranicznego miasta, np. Buffalo, a stamtąd zamawiają transport samochodem przez granicę lądową. Mogą przez nią przejechać, gdyż wracają do kraju zamieszkania i nikt im nie może zabronić powrotu do domu. Ich też obowiązuje kwarantanna, ale mogą ją odbywać w swoim domu.

Helikoptery nie latają teraz nad Niagarą tylko dla pięknych widoków.


W ten sposób rozwija się biznes przewozów przez granicę. Jedna z firm, Buffalo Limousine podała dziennikarzom, że codziennie przewozi przez most na rzece Niagara średnio 50 Kanadyjczyków. Trasa z lotniska w Buffalo do Fort Erie - kanadyjskiej miejscowości graniczącej przez rzekę z Buffalo - ma 17 mil. Przejazd w jedną stronę kosztuje 120 dolarów (amerykańskich).

Czytaj także: Kolejki statków na redzie i podwyżki cen produktów w USA

Lokalnym firmom transportowym pomaga fakt, że publiczne środki transportu wstrzymały usługi, w związku z zamknięciem granicy. Nie kursują autobusy firmy Megabus Canada, ani pociągi Amtrak, które woziły pasażerów z Buffalo do Toronto, zatrzymując się też na innych stacjach. Był to tańszy sposób przekraczania granicy, niż korzystanie z taksówek i limuzyn.

Nie dla wszystkich cena jest najważniejsza. Prywatne firmy znalazły więc kolejną niszę w usługach. Oferują czarterowe przeloty przez granicę, ale na tyle krótkie, że pasażerów nie obowiązuje kwarantanna w hotelu. Takie loty mogą realizować nawet helikoptery. To szansa dla firm, które przed pandemią obsługiwały turystów, oferując podziwianie widoków z góry.

Firma Great Lakes Helicopters działa teraz jak przewoźnik. Tyle że ceny przerzutu przez granicę zaczynają przypominać te z granicy meksykańskiej. Przelot z Buffalo do miasta St. Catharines w Kanadzie, na trasie 28 mil, kosztuje 1500 kanadyjskich dolarów (1230 USD) plus podatek. Klient może zamówić także transport jego samochodu na ciężarówce (przewóz towarów jest dozwolony). Koszt przewiezienia pojazdu na tej samej trasie to dodatkowe 700 do 1600 kanadyjskich dolarów (574-1310 USD).

Czytaj także: Pracownicy boją się wracać do biur

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!