Nie swoje pieniądze zawsze trzeba oddać. Nawet z własnego konta

Pisaliśmy niedawno o pomyłkowym przyznawaniu preferencyjnych pożyczek przez państwową administrację. W wyniku błędu komputerowego, Small Business Administration przyznawała pożyczki, wprowadzone jako pomoc dla małych biznesów w okresie epidemii, wielokrotnie tej samej osobie. Pomyłki przy wypłacaniu pieniędzy popełniają także prywatne instytucje finansowe.

W ostatnim czasie doszło do dość niezwykłego przypadku przelania na prywatne konto pieniędzy przez instytucję finansową Charles Schwab & Co. Niezwykłość nie polega bynajmniej na samym fakcie, że przelew był omyłkowy. Takie bankowe pomyłki się zdarzają, ale różne jest zachowanie osób, które otrzymają w ten sposób pieniądze.

W 2019 roku opisywaliśmy na przykład przypadek małżeństwa z Pennsylwanii. BB&T Bank omyłkowo wpłacił na ich konto sumę 120 tysięcy dolarów. Tiffany i Robert Williams szybko skorzystali z nieoczekiwanego prezentu i zrobili zakupy na ponad 100 tysięcy dolarów. Kupili m.in. samochód SUV oraz samochód kampingowy.

Bank odkrył pomyłkę i zwrócił się do pary o zwrot pieniędzy. Gotówki już nie było, więc zawiadomiona została policja. Małżeństwo oskarżone zostało o kradzież, a także o spiskowanie w celu dokonania kradzieży. Za spiskowanie uznano zapewne wspólne ustalanie, na co wydać pieniądze.

Czytaj także: New Jersey chce przejąć biznesy z Georgii

Państwo Williamsowie być może nie rozumieli, że pieniędzy, które nie należą do nich, nie mają prawa wydawać. Przypadek z ostatnich dni pokazuje, że świadomość pomyłkowego ich otrzymania wcale nie powstrzymuje przed wydawaniem. Rzecz wydarzyła się w Luizjanie i dotyczyła kwoty 10-krotnie większej niż w Pennsylwanii.

Kelyn Spadoni nie nacieszyła się długo 7-cyfrowym stanem konta.


Instytucja finansowa Charles Schwab & Co. 24 lutego br. przelała na konto 33-letniej Kelyn Spadoni sumę aż 1,2 miliona dolarów. Pomyłka szybko została zauważona i jak tłumaczy Schwab, była efektem "błędu oprogramowania". Miała to być wpłata 85,56 dolarów, ale na koncie pojawiła się suma 1.205.619,01 dolarów. Firma nie tłumaczy na czym polegał błąd oprogramowania, choć obydwie kwoty wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego.

Czytaj także: Meksykanie z Kanady

Schwab zwrócił się do swojej klientki o zwrot pieniędzy. Kelyn Spadoni nie odpowiadała jednak na telefony, smsy ani maile. Nie zamierzała niczego oddawać, wręcz przeciwnie, bardzo szybko pieniądze zainwestowała. Kupiła sobie dom. Kupiła też nowy samochód Hyundai Genesis, którego ceny wahają się od 50 do 70 tysięcy dolarów.

Firma Schwab nie zapomniała jednak o swoich pieniądzach. Po wielu tygodniach usiłowań skontaktowania się z kobietą, która je omyłkowo otrzymała, wezwano w końcu policję. Pani Spadoni została w ubiegłym tygodniu aresztowana pod zarzutem kradzieży, oszustwa bankowego i nielegalnego transferu pieniędzy.

Czytaj także: Seksualne igraszki młodego kongresmana

Jej unikanie kontaktu z firmą, która przekazała jej pieniądze, było nie tylko naiwne, ale przyjęło też formę anegdotyczną. Przedstawiciele Schwab dotarli do miejsca jej pracy, gdzie zadzwonili, prosząc o panią Spadoni. Usłyszeli, że "nie może podejść do telefonu". Było to o tyle zabawne, że Kelyn Spadoni pracowała jako dyspozytorka numeru 911, odbierając telefoniczne zgłoszenia nagłych wypadków.

Ruth Balloon zachowała obraz ekranu pokazującego stan jej konta. Wspomina, że choć jeden dzień była milionerką. Ale całe życie jest uczciwa.


Nie wszyscy "obdarowani" dają się skusić do udawania, że o pomyłce nic nie wiedzą. W 2019 roku, mieszkanka Dallas w Teksasie Ruth Balloon sprawdziła na telefonie stan swojego konta. 35-letnia kobieta ze zdumieniem odkryła, że wynosi on 37.203.337,66 dolarów. Od razu stwierdziła, że musi zgłosić to bankowi, bo suma 37 milionów dolarów na jej koncie z pewnością nie należy do niej. Jej mąż przestraszył się nawet, że ich konto zostało wykorzystane przez jakichś oszustów.

Czytaj także: Oszuści znowu do nas dzwonią

Bank Legacy Texas wyjaśnił, że oczywiście jest to pomyłka. Natychmiast poprawił stan konta i przeprosił za zamieszanie. Ciekawe było jednak wytłumaczenie pomyłki. Bank stwierdził, że kasjerka pomyliła rubryki przy wprowadzaniu do komputera wpłaty. W miejscu, gdzie miała znaleźć się kwota, wpisała... numer konta.

Na forach internetowych można znaleźć dużo pytań, co zrobić, gdy odkryje się na swoim koncie omyłkową wpłatę. I dlaczego karani są właściciele konta za pomyłkę banku. Prawnicy odpowiadają, że nikt za pomyłkę banku nigdy nie jest karany. W praktyce, takiej pomyłki nie trzeba nawet zgłaszać, bo można się tłumaczyć, że nie sprawdzaliśmy stanu konta. Problemy zaczynają się dopiero wtedy, gdy z pieniędzy skorzystamy. Wiedząc, że nie są nasze, nie możemy ich potraktować jak swoje. Nawet jeżeli ktoś je nam wpłacił na konto.

W "abecadle" opisywaliśmy kiedyś przypadek, gdy klient banku zgłaszał wielokrotnie, że stan jego konta jest zawyżony, a bank wciąż odpowiadał, że wszystko się zgadza. W końcu klient napisał list do prezydenta banku, zapewniając, że ma na koncie pieniądze, które nie są jego. Otrzymał odpowiedź od prezydenta, że po przeprowadzeniu wewnętrznego dochodzenia stwierdzono ponad wszelką wątpliwość, że stan konta jest prawidłowy. Klient pobrał w końcu pieniądze i po pewnym czasie został oskarżony o kradzież, bo pomyłkę w końcu stwierdzono. Paradoksalnie, dowodem w sprawie był list klienta, w którym przyznawał, że pieniądze nie należą do niego. W momencie gdy je wziął, stał się złodziejem.

Czytaj także: Przełomowe spotkanie prezydentów Bidena i Trumpa

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!