New Jersey chce przejąć biznesy z Georgii

Pięćdziesiąt stanów USA ma sporą autonomię i każdy stan może ustanawiać własne prawa obowiązujące na jego terenie. Oczywiście musi przy tym uważać, aby nie kolidowały one z prawami federalnymi. Ale równie ważną sprawą jest wpływ lokalnych przepisów na sprawy gospodarcze.

Klasycznym tego przykładem jest wysokość podatków. Zbyt wysokie taryfy skłaniają biznesy do przenoszenia się do innych stanów. Ale ostatni przypadek z Georgii pokazuje, że efekt ekonomiczny mogą mieć też przepisy w ogóle nie związane z biznesem.

Ustawodawcy Georgii przyjęli pod koniec marca nowe przepisy dotyczące procesu wyborczego. Po ostatnich wyborach w listopadzie 2020 roku w całym kraju rozgorzała dyskusja, jak ten proces powinien wyglądać. Ułatwienia dotyczące głosowania przez pocztę, wprowadzone ze względu na epidemię Covid-19, były krytykowane przez republikanów, jako dające możliwość wyborczych oszustw.

Demokraci bronili tych ułatwień, ale obydwie partie wskazywały na szereg innych niedoskonałości systemu. W wielu stanach pojawiły się różne inicjatywy jego poprawiania. Georgia zwróciła jednak na siebie szczególną uwagę całego kraju. Przede wszystkim dlatego, że była jednym z kluczowych stanów w wyborach prezydenckich, które przeważyły o zwycięstwie Joe Bidena. Po raz pierwszy od 1992 roku wygrał tu kandydat demokratów. Również dwóch senatorów reprezentujących Georgię zostało wybranych z Partii Demokratycznej, zastępując dwóch republikanów.

Czytaj także: Administracja państwowa myli się przy rozdawaniu pieniędzy

Uwagę ogólnokrajowych mediów zwrócił też protest jednej ze stanowych legislatorek. Demokratyczna kongresmanka Park Cannon dobijała się do drzwi gubernatora, który podpisywał w tym czasie nowe przepisy wyborcze. Po kilkukrotnych ostrzeżeniach, została aresztowana przez policję za zakłócanie porządku.

Stolica Georgii Atlanta jest siedzibą wielu firm, w tym kilku ogromnych koncernów.


Zainteresowanie Georgią rozbudził też jeden z przepisów, który zdobył rozgłos jako zakaz podawania wody i żywności osobom stojącym w kolejkach do oddania głosu. W tej formie przekazu brzmi on bardzo dziwnie. Chodzi jednak o przestrzeganie istniejących już wcześniej przepisów, zabraniających agitowania w pobliżu punktów wyborczych. Zabronione jest także dawanie pieniędzy oraz prezentów w ramach namawiania do głosowania czy choćby zarejestrowania się jako wyborca. Takie przepisy istnieją zresztą w wielu stanach.

Czytaj także: Czy Netflix chce skończyć z dzieleniem się abonamentem?

W Georgii nie wolno prowadzić agitacji w odległości do 150 stóp od punktu wyborczego, a także do 25 stóp od osób stojących w kolejce. Istniejące od wielu lat przepisy teoretycznie zabraniają więc także przekazywania stojącym w kolejce wody czy kanapek. Były jednak bardzo często łamane pod pretekstem - albo z rzeczywistą intencją - udzielenia wsparcia dla stojących w kolejce.

W efekcie, nowe przepisy Georgii stały się obiektem ataków, jako godzące w prawa wyborcze. Krytykują je nie tylko politycy, ale także środowisko aktorów i filmowców, które w dużej części skłania się ku demokratom. Rozpoczęły się nawoływania, aby studia filmowe wycofały się z Georgii w ramach bojkotu nowych przepisów.

Czytaj także: To nie San Francisco i nie Nowy Jork rozwijają się najlepiej

Georgia stała się w ostatnich latach miejscem wielu produkcji filmowych dzięki ulgom, jakie władze stanowe zaoferowały dla Hollywood. Jest to m.in. kredyt podatkowy w wysokości do 30% kosztów produkcji, poniesionych w Georgii. Zachęty przyniosły efekty, bo w stanie tym wyprodukowano już wiele filmów, w tym m.in. "Avengers: Endgame", "Venom" czy "Godzilla: King of the Monsters".

Siedziby dużych firm to duża liczba miejsc pracy. Na fot. siedziba główna Mercedes-Benz USA w Atlancie.


Teraz jednak na pieniądze wydawane przez Hollywood ma ochotę New Jersey. Wykorzystując negatywną atmosferę wokół Georgii, demokratyczny gubernator Phil Murphy napisał do wielu wytwórni filmowych list. Zaoferował w nim pakiet różnych inicjatyw, na łączną sumę 14,5 miliarda dolarów. Jest w nim m.in. taki sam jak w Georgii, 30-procentowy kredyt podatkowy. Natomiast na budowę stałego studia, New Jersey proponuje nawet 40 procent kredytu podatkowego. List otrzymały m.in. wytwórnie Warner Bros., Walt Disney Co. oraz Netflix.

Czytaj także: Ameryka inwestuje w szerokopasmowy internet

List nie doczekał się na razie żadnego konkretnego odzewu. Wytwórnia ViacomCBS skrytykowała nowe przepisy wyborcze w Georgii, ale nie zapowiedziała rezygnacji z żadnej produkcji w tym stanie. Firmy AT&T (właściciel WarnerMedia i Warner Bros.), CNN oraz Comcast (właściciel NBCUniversal's) wydały jedynie ogólne oświadczenie o prawie do głosowania.

Realną stratę ekonomiczną dla Georgii przyniosła natomiast branża sportowa. Tuż przed świętami ogłosiła to Major League Baseball. Liga baseballa wycofała się z organizacji w Atlancie, stolicy Georgii, tegorocznego meczu gwiazd, zwanego All-Star. Decyzja oznacza stratę dla wielu lokalnych biznesów, które nie ugoszczą kibiców zjeżdżających na taki mecz z całych Stanów Zjednoczonych.

Dlatego wielu polityków, w tym także demokratycznych, nawołuje teraz, aby Georgii nie bojkotować. Zwracają uwagę, że to nie uzdrowi sytuacji politycznej, a pogorszy sytuację ekonomiczną. W razie poważnego bojkotu, Georgia mogłaby go poważnie odczuć. W Atlancie znajdują się główne siedziby wielu znanych firm, takich jak Coca-cola, Delta Air Lines, UPS, Home Depot, Mercedes-Benz USA, Georgia-Pacific czy telewizja CNN.

Czytaj także: Ograniczanie głosowania przez pocztę i inne zmiany w systemie wyborczym

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!